"Za jednym strzałem dwie pieczenie. Kaczyński może spać spokojnie". Leszek Miller o dealu Lewicy z PiS

- Przyjąłem to z rozczarowaniem - tak o porozumieniu Lewicy z PiS mówił w TOK FM Leszek Miller. Były premier podkreślił, że to Lewica miała w tych negocjacjach silniejszą pozycję, a Morawiecki był "w narożniku". Dlatego, jak przekonywał Miller, można było ugrać więcej.
Zobacz wideo

Leszek Miller przyznał, że "aż tak bardzo nie przeżywa" faktu, że Lewica porozumiała się z rządem w sprawie Krajowego Planu Odbudowy. Jak mówił, lata doświadczeń w parlamencie sprawiły, że i on uczestniczył w spotkaniach o różnych charakterze i z różnymi politykami. Niemniej, jak dodał, w wśród lewicowych wyborców dominuje "coś w rodzaju konfuzji". 

- Przez wiele czasu PiS był przedstawiany jako wróg polskiej demokracji, (…) a teraz elektorat zobaczył, że z tym wrogiem prowadzi się negocjacje - mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem. Czy będzie to miało jakiś wpływ na notowania Lewicy? Miller przyznał, że nie wie, ale widzi, że póki co "przeważa brak zrozumienia dla tej decyzji". 

Jeśli chodzi o osobiste odczucia - były premier stwierdził, że "przyjął to, co się wydarzyło, z rozczarowaniem". Podkreślał, że Lewica szła na negocjacje, mając naprawdę silną pozycję. To premier Morawiecki "był w narożniku" przez brak zgody Solidarnej Polski na ratyfikację Funduszu Odbudowy i "był gotów zobowiązać się do wyżej stawianych celów".

- Dlatego czuję się nieswojo, bo Lewica nie wykorzystała tej okazji, która się prawdopodobnie już nie powtórzy w tej kadencji Sejmu - ocenił. - Oprócz postulatów dotyczących zawartości Krajowego Planu Odbudowy Lewica mogła postawić na tradycyjne postulaty, które powtarzają się co chwila: zaczynając od przywrócenia emerytur mundurowym, które w wyniku działań ustawy represyjnej zostały odebrane; poprzez prawa kobiet, praworządność i tak dalej - wyliczał gość TOK FM.

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Przypomniał, że kilka dni wcześniej Lewica złożyła projekt ustawy dotyczący likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, o którym też na spotkaniu z Morawieckim mogła powiedzieć. - To, że tego nie zrobili jest przygnębiające - ocenił były premier.

Miller dziwił się też, dlaczego szef rządu nie spotkał się z całym klubem Lewicy, ale tylko jego przedstawicielami. To też, jego zdaniem, było błędem liderów tej formacji.  

"Jarosław Kaczyński może spać spokojnie"

Na koniec rozmowy były premier przypomniał, że od początku opowiadał się za tym, by nie stawać na drodze do powołania Funduszu Odbudowy i w Sejmie głosować "za". Podkreślał, że chwalił Włodzimierza Czarzastego, kiedy deklarował, że Lewica poprze dokument, o czym lider Lewicy mówił już kilka tygodni temu.

- To jest naprawdę bardzo ważna sprawa. Poparcie tej ratyfikacji wcale nie oznaczało rozmów z Prawem i Sprawiedliwością. Więc po co to zostało zrobione? - dziwił się polityk. - Z punktu widzenia Mateusza Morawieckiego i Jarosława Kaczyńskiego to było bardzo sprytne rozegranie. Uzyskali dodatkowe głosy, którymi mogą szachować Ziobrę, ale co więcej - rozczłonkowali opozycję. Za jednym strzałem mają dwie pieczenie. Jarosław Kaczyński może teraz spać spokojnie - podsumował były Leszek Miller.

DOSTĘP PREMIUM