Zandberg odpowiada krytykom: Negocjowanie nie polega na "chlapaninie" na konferencjach

Adrian Zandberg bronił w TOK FM porozumienia Lewicy z rządem Zjednoczonej Prawicy. - Mało rzeczy szkodzi opozycji tak, jak taka tępa agresja. Ale to pewnie wynika ze świadomości, że koleżanki i koledzy z PO popełnili kuriozalne, dziecięce błędy - ocelił.
Zobacz wideo

W najbliższy wtorek 4 maja na dodatkowym posiedzeniu Sejm zajmie się projektem ustawy ws. ratyfikacji decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE, która dotyczy Funduszu Odbudowy. Ryszard Terlecki zapowiedział, że w klubie PiS będzie obowiązywać dyscyplina w głosowaniu. Wiadomo, że współtworząca rząd Solidarna Polska nie poprze ustawy.

Rządowi ma pomóc Lewica. - Jak pan będzie głosował? - od tego pytania rozmowę z Adrianem Zandbergiem zaczął Jacek Żakowski

– Czekam na to, co znajdzie się w planie przesłanym do Brukseli, czy zostaną spełnione nasze oczekiwania - odpowiedział asekuracyjnie polityk Razem.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Adrian Zandberg przekonywał, że w sprawie takich pieniędzy, jakie mają z UE trafić do Polski, nie można zachowywać się dziecinnie. – To nie są pieniądze dla partii politycznych, tylko dla Polek i Polaków, które przez lata mają pomagać w rozwoju. Inaczej Polska odpadnie od peletonu. Większości nie wyda pan Morawiecki, tylko kolejny rząd, który przyjdzie po upadku PiS. Dobrze byłoby, żeby mieli pieniądze na opiekę zdrowotną, transformację energetyczną i potrzeby młodego pokolenia – mówił gość Poranka Radia TOK FM.

Zandberg odpowiada krytykom

Za porozumienie z rządem Lewica zbiera od wtorku krytykę ze strony innych partii opozycyjnych, ale też polityków związanych z obozem lewicowym. Wśród krytyków jest m.in. Leszek Miller.

Borys Budka apelował wczoraj do wyborców Lewicy, żeby "wpłynęli na swoich polityków”. - Jest jeszcze czas, by wrócić do dobrej współpracy ugrupowań demokratycznych. Nie trzeba iść na kompromisy z władzą, nie trzeba paktować z diabłem; trzeba wspólnie walczyć z niesprawiedliwością i złem - przekonywał szef Platformy Obywatelskiej.

Zdaniem Zandberga politycy PO w ostatnich dniach mówią... wiele nierozsądnych rzeczy. – Przecież realną kontrolę nad tymi pieniędzmi będzie miała Komisja Europejska. Jeśli plan wydatków nie będzie przestrzegany, to Ursula von der Leyen może zakręcić kurek z pieniędzmi. Ja już nie wiem, czy przedstawiciele PO chcą powiedzieć, że nie ufają Unii Europejskiej? Do tej pory takie rzeczy słyszałem głównie od Zbigniewa Ziobry czy Krzysztofa Bosaka – mówił.

Przywoływał też badania opinii publicznej, z których wynika, że „przytłaczająca” część Polaków – w tym wyborców opozycji – opowiada się za przyjęciem Funduszu Odbudowy.

– A linię pana Budki, która można streścić do zdania "wysadźmy Unię i odrzućmy 250 mld zł, żeby pokazać język PiS", popiera 2,7 procent zapytanych w tym badaniu. Politycy PO chcą się bawić zawleczką od granatu. Trzeba ponosić odpowiedzialność też za długoterminowe konsekwencje rzeczy, do których się namawia. Jeśli Fundusz Odbudowy wyleci w powietrze, to nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby wiedzieć, co się wydarzy - stwierdził rozmówca Jacka Żakowskiego. I dodał:  "Albo UE przegra konkurencję z innymi blokami na świecie, albo powstanie taki fundusz, ale bez krajów, które sprawiają problemy, czyli Polski i Węgier".

- Zostaniemy wypchnięci na dzikie pola między Europą a Rosją. Z czego pewnie ucieszyliby się panowie Bosak i Ziobro, ale nie ja – podkreślił polityk Razem.  Jego zdaniem politycy innych partii opozycyjnych nie zrobili nic, żeby jakoś wpłynąć na kształt Krajowego Planu Odbudowy.

– PO nawet nie złożyła poprawek. Czas upływa i terminy gonią. Negocjowanie nie polega na "chlapaninie" na konferencjach, tylko na pracy. Mało rzeczy szkodzi opozycji tak, jak taka tępa agresja. Ale to pewnie wynika ze świadomości, że koleżanki i koledzy z PO popełnili kuriozalne, dziecięce błędy - ocenił Adrian Zandberg.

DOSTĘP PREMIUM