W Sejmie o Funduszu Odbudowy. Trwa nadzwyczajne posiedzenie. Premier mówi o "drugim planie Marshalla"

Sejm rozpoczął nadzwyczajne posiedzenie, na którym zajął się rządowym projektem ustawy ws. ratyfikacji zasobów własnych UE. - Ta decyzja jest jedną z najważniejszych decyzji na najbliższe dziesięć, dwadzieścia lat - mówił w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Z kolei Borys Budka stwierdził, że PiS znalazł nowego koalicjanta, czyli Lewicę. - Te środki należą się Polsce. Ale nie należą się Obajtkom i Misiewiczom, tylko Polkom i Polakom - stwierdził.
Zobacz wideo

Sejm po godz. 16 rozpoczął nadzwyczajne posiedzenie, na którym planowane jest przeprowadzenie II czytania i głosowanie nad rządowym projektem ustawy ws. ratyfikacji zasobów własnych UE. Na początku debaty w Sejmie głos zabrał premier Mateusz Morawiecki. - Będziemy mogli wyrazić swoje mocne "za" uczestnictwem Polski w Unii Europejskiej, "za" wykorzystywaniem środków, które są nam przekazywane do dyspozycji, bądź wyrazić wobec tego sprzeciw" - mówił o głosowaniu. - Bardzo gorąco apeluję do wszystkich sił politycznych. Odłóżmy swary, kłótnie, logikę "oko za oko, ząb za ząb" - przemawiał dalej. 

Premier podkreślił, że głosowanie dotyczy "przyjęcia bądź nie środków unijnych na polski rozwój na najbliższą dekadę". - Ta decyzja jest jedną z najważniejszych decyzji na najbliższe dziesięć, dwadzieścia lat - podkreślił Morawiecki. Jak dodał, jeżeli doszłoby do odrzucenia ustawy, to "wielu zadawałoby retoryczne i trochę ironiczne pytanie: nie pozwolili Polacy, żeby pokonała ich pandemia, nie pozwolili, żeby kryzys gospodarczy dotknął ich tak, jak inne kraje w Europie, ale sami siebie postanowili pokrzywdzić poprzez brak przyjęcia tak wielkich środków netto".

- To około 770 mld zł dla polskich rolników, polskich rodzin, szkół i szpitali. Nie wolno nam zmarnować takiej szansy, nie wolno nam zmarnować drugiego Planu Marshalla - apelował szef rządu. Jak stwierdził, "nie wolno igrać taką szansą, bo ona rzeczywiście jest bezprecedensowa". 

W imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej głos zabrał Borys Budka. - Pan premier przytoczył kilka faktów i dat. Tylko dlaczego tak bardzo atakuje ministra sprawiedliwości oraz kolegów i koleżanki z Solidarnej Polski? Nie potrafił pan przekonać własnego rządu do poparcia ratyfikacji Funduszu Odbudowy - stwierdził. Jak dodał, Ziobro został zastąpiony nowym koalicjantem, czyli Lewicą. 

- Kształt Krajowego Planu Odbudowy powinien zostać ustalony w Sejmie. Wy zaproponowaliście Polakom całkowitą uznaniowość. Wbrew temu, co mówi wasz nowy koalicjant, w KPO nie ma żadnej gwarancji, że samorządy i organizacje społeczne będą miały jakikolwiek głos decydujący. Wszystko będziecie załatwiać uznaniowo, tak jak w przypadku Rządowego Funduszu Inicjatyw Lokalnych - mówił Budka. - Od początku mówiliśmy o tym, że te środki należą się Polsce. Ale nie należą się Obajtkom i Misiewiczom, tylko Polkom i Polakom. Należą się wam, którzy dzielnie walczycie z pandemią - dodał. 

Następnie w imieniu Lewicy przemawiał Adrian Zandberg.- Skupmy się na ważnych rzeczach. To był zły rok dla Europy. Epidemia zabija setki tysięcy osób, rujnuje życie milionów osób. Wszyscy czekamy, aż to się skończy. Wierzę, że możemy wyjść z tego kryzysu silniejsi. Po to jest Fundusz Odbudowy, by postawić Europę na nogi po epidemii - mówił. - Jeżeli fundusz upadnie, to będzie sukces wrogów Europy - dodał. Jak stwierdził, Fundusz Odbudowy "to nowy plan Marshalla", a Europa "nie może z tej szansy zrezygnować".

- Polska już raz nie wzięła udziału w planie Marshalla i do dzisiaj płacimy za to cenę. Tym razem na szczęście nikt nie decyduje za nas - stwierdził Zandberg. - My jako Lewica chcemy Europy silnej. Ale każdy łańcuch jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Nie zostawiamy w potrzebie tych, którym wiedzie się gorzej. Wspólne europejskie zadłużenie to jest solidarność - mówił dalej. 

Jako kolejny, w imieniu Koalicji Polskiej, głos zabrał Władysław Kosiniak-Kamysz. - Ostatnie tygodnie spędziłem na pierwszej linii walki z epidemią. Mówią to po to, by pokazać jak bardzo potrzebne są nam środki z FO. Jak bardzo są potrzebne dla ochrony zdrowia czy samorządów. Trzeba je jednak podzielić rzetelnie, tak by nie trafiły tylko do wybranych. Nie dla samych swoich - przemawiał. 

- Dlatego stawialiśmy warunki udziału samorządów i przedsiębiorców prywatnych. Żeby te pieniądze trafiły do wszystkich wspólnot lokalnych, niezależnie od koloru legitymacji partyjnej włodarzy gmin, powiatów i województw - mówił szef PSL. - Gdybyśmy utrzymali jedność, wynegocjowalibyśmy dużo więcej w ramach KPO. Moglibyśmy pomóc wszystkim. Szkoda, że utraciliśmy solidarność na opozycji. Wiecie, kto cieszy się z tego najbardziej? Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro - dodał. 

Następnie w imieniu Konfederacji przemawiał poseł Dobromir Sośnierz, który zwrócił się do "wysokiej, ale coraz niższej izby". I zaproponował, żeby posłowie, którzy chcą głosować za Funduszem Odbudowy, odwrócili swoje biało-czerwone przypinki. - Nie szargajcie symboli, które będziecie zdradzać. Może jesteście patriotami Indonezji, ale nie Polski - oznajmił. Stwierdził też, że dzisiejsze posiedzenie to "sejm rozbiorowy". 

- To jaką Polskę i Europę przekażemy naszym dzieciom decyduje się tu i teraz. Bo to od kilku następnych lat będzie zależeć całą ich dorosłość, którą mamy szansę zbudować dzięki Funduszowi Odbudowy. Polska 2050 niezmiennie opowiada się za jego przyjęciem. Do egzaminu dojrzałości przystępujemy jako cała klasa polityczna. Wszyscy mamy szansę zdać ten test - mówiła później Hanna Gill-Piątek z Polski 2050. 

Po wystąpieniach przedstawicieli klubów i kół poselskich posłowie zasypali premiera pytaniami, a pod koniec debaty głos zabrał wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. - Borys Budka był zaproszony do konsultacji w sprawie Krajowego Planu Odbudowy już pierwszego dnia. Później odbyliśmy wiele spotkań, w trakcie których wszyscy zainteresowani mogli zabrać głos. Otrzymaliśmy ponad 5 tysięcy uwag - mówił. - Kilkaset z nich realnie udało się wprowadzić do KPO. Największa partia opozycyjna ogłosiła swoje propozycje dopiero 4 maja i teraz jest oburzona, że nie możemy ich nanieść na KPO. Wcześniej byliśmy chętni do dyskusji nad państwa poprawkami, jednak ich po prostu nie było - stwierdził. 

- W marcu Lewica, ale i Polska 2050, złożyły na piśmie poprawki do Krajowego Planu Odbudowy. Państwo nie dali sobie takiej szansy - zwracał się do posłów PO. - Przysłuchiwałem się tej debacie i powiem szczerze, że nie wiem, dlaczego państwo są przeciwni. Nie padł żaden merytoryczny argument za zagłosowaniem przeciw lub wstrzymaniem się (...). Za 10 lat większości z nas prawdopodobnie nie będzie w parlamencie. Ale będzie informacja o tym, jak głosowaliśmy. Nie dajcie sobie wmówić, że Borys Budka decyduje, jak macie głosować - powiedział. 

Czym jest Fundusz Odbudowy?

Aby Fundusz Odbudowy został uruchomiony, wszystkie państwa członkowskie muszą ratyfikować decyzję unijnych liderów o zwiększeniu zasobów własnych UE. Brak ratyfikacji tej decyzji wstrzymałby uruchomienie pakietu środków - zarówno z wieloletniego budżetu na lata 2021-2027, jak i Funduszu Odbudowy. Polska z unijnego budżetu i Funduszu Odbudowy ma otrzymać łącznie 770 mld zł.

Każde państwo członkowskie musi również przygotować i przesłać do Komisji Europejskiej Krajowy Plan Odbudowy, będący podstawą do wypłaty środków z unijnego Funduszu Odbudowy. W dokumencie wyodrębniono część grantową i pożyczkową. Z Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ok. 58 mld euro.

DOSTĘP PREMIUM