Ziobrze przemówić w Sejmie nie pozwolono. Lider Solidarnej Polski "nie obraża się za to w sensie osobistym"

Zbigniew Ziobro nie mógł zabrać głosu w Sejmie w czasie gorącej wtorkowej debaty. Kilkukrotnie zgłaszał, że chce przemawiać, ale prowadzący obrady Elżbieta Witek i Ryszard Terlecki z PiS skutecznie jego prośby bagatelizowali. Po głosowaniu ws. zgody na uruchomienie unijnego Funduszu Odbudowy Ziobro całą sytuację skomentował.
Zobacz wideo

Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry inaczej niż PiS i Porozumienie Jarosława Gowina głosowała przeciwko unijnym pieniądzom dla Polski. Lider ugrupowania, czyli minister sprawiedliwości w rządzie Mateusza Morawieckiego (i prokurator generalny) chciał zabrać głos w czasie sejmowej debaty. Kilkukrotnie zgłosił to prowadzącym obrady marszałek Witek i wicemarszałkowi Terleckiemu. Ale nie dowiedzieliśmy się, co miał do powiedzenia, bo głosu mu nie udzielono.

Po wieczornym głosowaniu, w którym Krajowy Plan Odbudowy zdobył poparcie PiS, Porozumienia, Lewicy i PSL-u Zbigniewa Ziobrę dziennikarze pytali, czy Ziobro nie poczuł się upokorzony.

- Cóż, jako minister sprawiedliwości czułem się zobowiązany poinformować Sejm o zagrożeniach suwerenności, o których przed chwilą mówiliśmy razem z kolegami, jak i innych, które kryją się długoterminowo za tymi decyzjami - odpowiedział lider Solidarnej Polski, która głosowała przeciwko KPO.

- Rodzi się pytanie, czy zablokowanie wystąpienia ministra konstytucyjnego w takiej debacie nie jest bardziej wymowne niż nawet moje 15-minutowe wystąpienie i czy nie mówi więcej o sile argumentów, które posiadamy, które dziś nie wybrzmiały na tej sali, ale myślę, że poprzez tę decyzję będą jeszcze mocniej zauważone - stwierdził Zbigniew Ziobro.

Ziobro "nie obraża się w sensie osobistym"

Na pytanie, czy czuje teraz to, co czuje opozycja, odparł: "Czuję, że temat jest niezwykle ważny i niezwykle istotny i że argumenty, jakie posiadamy, niestety są zgodne z prawdą". Jak dodał, "mówi to z pewnym niestety smutkiem", bo wolałby się mylić.

- Wolałbym, by te obawy, o których tu państwa informujemy, nie potwierdziły się, ale już nieodległy czas może pokazać, jak to będzie wyglądało. Obyśmy się mylili. Tego życzę sobie, Polsce i moim przyjaciołom z Prawa i Sprawiedliwości - powiedział Ziobro.

Jak zaznaczył, "nie obraża się w sensie osobistym, bo polityka nie jest miejscem na to, by się obrażać". - Natomiast są czasami pewne decyzje, które mają charakter dość wymowny, w tym sensie tak też je przyjmuję i interpretuję - powiedział minister sprawiedliwości.

Pytany, dlaczego - według niego - nie został dopuszczony do głosu oraz że do tej pory ministrowie konstytucyjni mogli zabierać głos, odparł: "No cóż, nawet regulamin bodaj coś na ten temat mówi". - Czasami siła argumentów i ich nośność sprawia, że nie wszyscy chcą, by one wybrzmiały - stwierdził.

Ziobro pytany, co mówiła mu marszałek Elżbieta Witek oraz wicemarszałek Ryszard Terlecki, kiedy do nich podchodził na sali plenarnej, odparł, że "nie chce już wchodzić w te niuanse". - Państwo zauważyliście nasze dyskusje i te dyskusje dotyczyły właśnie możliwości skorzystania przeze mnie jako konstytucyjnego ministra z uprawnień regulaminowych, które wynikają wprost z obowiązującego w Sejmie regulaminu Sejmu i tylko tyle - odpowiedział.

Czy Kaczyński zadzwonił do Ziobry?

Pytany, co to oznacza dla Solidarnej Polski i dla koalicji Zjednoczonej Prawicy, czy może powstanie w Sejmie klub Solidarnej Polski, odparł: "Ja wiem, że wielu by się ucieszyło, gdyby w tej chwili tu z naszej strony zapowiedzi poszły dużo dalej".

- Drodzy państwo, tu chodzi o Polskę, a nie o jakieś sprawy osobiste. Tu nie chodzi o obrażanie się, tylko o podejmowanie najlepszych decyzji dla kraju - powiedział Ziobro.

- W polityce, znacie mnie państwo, nie jestem od dziś ani od wczoraj. I na pewno nie mogę dać wam satysfakcji, że z powodów jakichś animozji czy niedopuszczenia nas do głosu będziemy wyciągać wnioski, które będą ważące dla państwa - oświadczył.

Ziobro pytany był też, czy w trakcie wtorkowego posiedzenia Sejmu dzwonił do niego prezes PiS Jarosław Kaczyński i próbował przekonywać do poparcia projektu ustawy o ratyfikacji decyzji ws. zasobów własnych UE. "Muszę zdementować. Z panem prezesem rozmawiałem oczywiście wielokrotnie na temat naszego głosowania, począwszy od naszego spotkania grudniowego. I zawsze przedstawiałem argumenty, które też państwo znacie" - powiedział. - Więc pan prezes nie był zaskoczony naszym głosowaniem - dodał Ziobro.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM