"Izba Dyscyplinarna to trybunał ludowy do karania wrogów władzy". Wawrykiewicz przypomina decyzję ws. zastępcy Ziobry

Izba Dyscyplinarna odroczyła dziś postępowanie dotyczące uchylenia immunitetu sędziemu Włodzimierzowi Wróblowi. To samo gremium orzekło, że prokurator krajowy nie musi odpowiadać w procesie o zniesławienie znanego adwokata. - Ta tak zwana Izba Dyscyplinarna od początku miała być ludowym trybunałem, który ma karać wrogów władzy mających odwagę mówić, co dzieje się w naszym kraju - mówił w TOK FM mecenas Michał Wawrykiewicz.
Zobacz wideo

W czwartek tak zwana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – która według wytycznych unijnych sądem nie jest i orzekać nie powinna – rozpatrywała kwestię uchylenia immunitetu profesorowi Włodzimierzowi Wróblowi. Prokuratura Krajowa, która stoi za tym wnioskiem, twierdzi, że sędzia Wróbel, razem z dwoma innymi sędziami SN, doprowadził do bezprawnego pobytu dwóch osób w zakładach karnych. Ostatecznie odroczono bez podania terminu dalsze rozpatrywanie sprawy.

Mecenas Michał Wawrykiewicz, współautor podcastu "Na prawo patrz", tłumaczył na antenie naszego radia, że ta sprawa dawno została załatwiona jeszcze przez poprzednie władze Sądu Najwyższego. - To nie był błąd składu orzekającego, tylko pracowników administracji sądu, którzy nie poinformowali zakładu karnego o kasacji wyroku. Te osoby poniosły już konsekwencje dyscyplinarne. Tutaj mamy do czynienia z szukaniem haków. (…) Próbuje się uderzyć w sędziego Wróbla, postać symboliczną, z wielkim autorytetem. Te zarzuty są wydumane i mają na celu wyłącznie postraszenie odważnych sędziów oraz wywołanie efektu mrożącego - wyjaśnił  w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Izba chroni akolitów władzy

Dziennikarz TOK FM przypomniał, że ta sama Izba Dyscyplinarna SN nie zgodziła się na uchylenie immunitetu Bogdanowi Święczkowskiemu. Chodzi o sprawę zniesławienia, którą z oskarżenia prywatnego prokuratorowi krajowemu wytoczył adwokat Roman Giertych. - Bo tutaj nie chodzi o prawo, tylko o polityczną dyspozycyjność Izby Dyscyplinarnej. Takie założenie przyświecało jej od początku. To miał być ludowy trybunał, który ma karać wrogów władzy, którzy mają odwagę mówić, co dzieje się w naszym kraju - komentował Wawrykiewicz.

Dodał, że "miecz izby wymierzony jest tylko w tych odważnych sędziów", takich jak między innymi prof. Wróbel. - A chroni akolitów władzy, do których zalicza się pan Święczkowski. Takim jak on włos z głowy nie spadnie. Izba jest tylko po to, żeby karać tych, którzy ośmielają się mieć o władzy krytyczne zdanie - wskazywał adwokat.

W sprawie między Giertychem i Święczkowskim chodzi o wywiad dla "Rzeczpospolitej" z listopada 2020 roku, w którym prokurator krajowy mówił o śledztwie dotyczącym wyprowadzenia i przywłaszczenia łącznie ok. 92 mln zł z giełdowej spółki deweloperskiej Polnord. Według Romana Giertycha Święczkowski działał z zamiarem bezpośrednim zniesławienia jego osoby. Decyzja Izby Dyscyplinarnej SN jest nieprawomocna.

W rozmowie z PAP mec. Giertych zapowiedział, że w tej sprawie wykorzysta "wszystkie możliwe środki prawne".

W czwartek rzecznik generalny Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że polski system, postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów jest niezgodny z prawem unijnym. Opinię rzecznika najczęściej podziela cały Trybunał w ostatecznym orzeczeniu, choć może się z nią nie zgodzić.

DOSTĘP PREMIUM