"Dlaczego szambo wybiło?". Sroczyński zapytał o awanturę wokół Lewicy. Śpiewak mówił o "kwikach, histerii"

- Takiego podziału chyba się już nie sklei. To chyba zmienia sytuację polityczną w Polsce - tak o awanturze między posłankami i posłami Lewicy a PO mówił w TOK FM Grzegorz Sroczyński. Pytał Michała Kołodziejczaka i Jana Śpiewaka, "dlaczego emocje są tak nakręcone". Ale pierwsze pytanie, jakie zadał szefowi stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa, dotyczyło personalnych ataków na Kingę Rusin. - Po co ci ta burza? - zastanawiał się dziennikarz TOK FM i portalu Gazeta.pl.
Zobacz wideo

- Wydawało mi się, że to piękny przykład hipokryzji naszych elit, które z Malediwów, w odcięciu od realnych problemów Polaków, wpływają na to, co mamy myśleć o sytuacji politycznej. Postanowiłem więc trochę wykpić jej hipokryzję - tak Jan Śpiewak mówił w TOK FM o atakowaniu Kingi Rusin.

W odpowiedzi na uwagę Grzegorza Sroczyńskiego, że gdy on po prostu pomija na Facebooku wpisy w rodzaju tego z Malediwów, aktywista argumentował, że między innymi takie burze i awantury "pozwalają się wybić trochę Lewicy na niepodległość". - Do tej pory pełniła ona rolę młodszego brata Platformy Obywatelskiej, była ustawiana do pionu przez komentatorów mediów liberalnych. Również w TOK FM. To, co się działo przez wiele dni na antenie waszego radia, jeśli chodzi o Lewicę, to było dla mnie coś niesłychanego. Kolejne Poranki Radia TOK FM, kiedy goście dyscyplinowali Lewicę... - krytykował Śpiewak.

- Poczekaj. Ale potem Jacek Żakowski dyscyplinował "trzódkę" (Tomasza Lisa, prof. Wiesława Władykę i Tomasza Wołka), żeby przestała "jechać" po Lewicy - przerwał mu Grzegorz Sroczyński.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

- Fajnie, że Jacek Żakowski stanął na wysokości zadania, ale on - jeśli chodzi przynajmniej o poranne pasmo - jest dość wyjątkowy. Lewica po raz pierwszy oderwała się od głosów liderów liberalnej opinii i zaczęła prowadzić autonomiczną politykę. Sondaże pokazały, że zrobiła słusznie. (...) Czuję się związany z szeroko pojętą stroną lewicową i jestem naprawdę dumny z tego, że posłowie, do których mam naprawdę bardzo dużo zastrzeżeń, pokazali, że nie muszą się słuchać TVN-u, TOK FM, "Gazety Wyborczej" czy "Newsweeka" - wychwalał Śpiewak.

"Dlaczego szambo wybiło?"

Grzegorz Sroczyński ocenił, że przy okazji porozumienia klubu Lewicy z rządem, w sprawie poparcia dla Krajowego Planu Odbudowy, mieliśmy do czynienia z sytuacją wyjątkową na polskiej scenie politycznej. -  Takiego podziału, który chyba się już nie sklei, między częścią lewicową i liberałami; wybuchu potwornych emocji, to chyba zmienia sytuację polityczną w Polsce - wyjaśnił dziennikarz TOK FM i portalu Gazeta.pl. - Chciałbym was obu zapytać, jaką macie diagnozę. Dlaczego szambo wybiło właśnie między lewicą i liberałami? Dlaczego emocje są tak nakręcone? - pytał Śpiewaka i swojego drugiego gościa: lidera AgroUnii Michała Kołodziejczaka.

Szef stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa przekonywał, że porozumienie zawarte między klubem Lewicy a rządzącymi, to zerwanie z główną zasadą polityki ostatnich lat, czyli polaryzacją PO-PiS. - A za tym stały ogromne interesy i siły medialne. Teraz sytuacja jest taka, że ta polaryzacja przestaje działać. Nie wierzyłem, że to się stanie za mojego życia, że PO traci palmę pierwszeństwa na opozycji, co otwiera szereg możliwości, by zniuansować debatę publiczną. Wydaje mi się, że ten ogromny kwik, który słyszymy, histerię, to pokazuje, że oni wiedzą, że tracą swoją pozycję - argumentował Jan Śpiewak.

Jak dodał, liczy na to, że jesteśmy świadkami "ogromnego przewrotu w polskiej polityce, który przyniesie odnowę całej sceny politycznej". - Bo chyba wszyscy mamy dość PO, która jest beznadziejną opozycją, nic nie reprezentuje, intelektualnie jest miałka - stwierdził.

"Nieoczywiste sojusze są w polityce czymś normalnym"

Michał Kołodziejczak przyznał, że na temat KPO rozmawiał z przedstawicielami opozycji. - AgroUnia od początku roku wnioskowała o zmiany w KPO, o informacje, jak będą wydawane pieniądze. Kiedy wyczerpałem limit próśb do premiera, ministrów, ustawiłem mały challenge: prosiłem o spotkania kolejnych liderów partii. Skontaktowałem się z PO, PSL, Lewicą, Gowinem, chciałem skontaktować się z Ziobrą - wyliczał.

Ostatecznie doszło do rozmów z Borysem Budką oraz Włodzimierzem Czarzastym. - Budka wysłuchał i zrobili swoje. Z Czarzastym nawet się trochę "ścięliśmy" na początku, chociaż rozmowa była bardzo dobra. Starałem się pokazać, jak ważne jest wywieranie presji na PiS - wspominał. Jak podkreślił Kołodziejczak, do rozmów klubu Lewicy z rządem doszło po jego rozmowach z Czarzastym. - Może to zabrzmi nieskromnie, ale czuję dużą satysfakcję, że doszło do łamania schematów. (...) Cel uświęca środki i o tym trzeba pamiętać, PO pokazała wycofanie się z robienia polityki, ale nie uważam, żeby Lewica wszystkie szanse wykorzystała - ocenił.

Zdaniem lidera AgroUnii lewicowi politycy mieli szansę, by pokazać się w roli przywódców całej opozycji - mogli zaproponować przedstawicielom innych partii wspólne rozmowy z rządem. I postawić twardsze warunki rządzącym. - Czego niestety Lewica nie zrobiła. I tym bardzo mocno przegrała, bo dziś nikt nie jest w stanie pokazać, co tak naprawdę wywalczyli - podkreślił Kołodziejczak.

DOSTĘP PREMIUM