"To jest wielki kryzys przywództwa". Zalewski krytykuje Budkę po wykluczeniu z PO

- Jestem zaskoczony. Nikt nie informował mnie, że taka procedura będzie wszczęta, nikt ze mną nie rozmawiał, nikt nie przedstawił mi zarzutów, nie miałem możliwości się bronić. Jestem zdziwiony, że takie standardy zastosowała Platforma - mówił w TOK FM Paweł Zalewski, który razem z Ireneuszem Rasiem został wyrzucony z PO.
Zobacz wideo

Zarząd Platformy Obywatelskiej podjął decyzję o wykluczeniu Pawła Zalewskiego i Ireneusza Rasia z partii. Obaj byli sygnatariuszami listu odnośnie zmian w ugrupowaniu, który wystosowało w ubiegłym tygodniu ponad 50 parlamentarzystów PO i KO. - Jeżeli to jest jedyna refleksja, którą Platforma wyciągnęła ze spadających sondaży i rosnącego braku zaufania, to to jest dramat - oceniał w TOK FM Paweł Zalewski. Krytykował też przewodniczącego PO Borysa Budkę, oceniając, że "nie robi nic, aby poprawić notowania". - Nie reagowanie na to jest rzeczą słuszną? - pytał retorycznie. 

- Dzisiaj wyborcy Platformy, którzy są zaniepokojeni notowaniami partii, oczekują ważnych działań i poważnej dyskusji - stwierdził Zalewski. Jak dodał, dostaje wiele wiadomości, w których ludzie są zaskoczeni decyzją zarządu PO i twierdzą, że nie była ona słuszna. - Mądra partia w takiej sytuacji najpierw pokazuje, że rozumie problem, że podchodzi do niego poważnie, rozpoczyna wewnętrzną dyskusję w tej sprawie. Zwłaszcza, że ja nie byłem sam. Przecież ten list podpisało 50 koleżanek i kolegów, a dochodzą następne osoby. To nie jest odosobniony głos - zaznaczał. 

Zalewski powtarzał, że jeżeli "jedyną refleksją Borysa Budki na spadające sondaże" jest wyrzucenie dwójki posłów, to w ten sposób partia "nie odbuduje zaufania". Jak dodał, mówi to z "wielkim żalem i przykrością", ponieważ "Platforma jest bardzo ważną partią i nie powinna być tak traktowana przez swojego przewodniczącego". - To jest wielki kryzys przywództwa, które nie zrozumiało skali wyzwania, które stworzył PiS. Przykładem tego jest brak możliwości zbudowania wspólnego stanowiska opozycji, to widzieliśmy niedawno. Przykładem tego również jest brak wewnętrznej dyskusji - oceniał sytuację w PO. 

- Niestety Borys Budka potwierdził moją diagnozę - stwierdził. Na koniec podkreślił jeszcze, że nie utożsamia się z pomysłem Ireneusza Rasia, aby przewodniczącym PO został Radosław Sikorski. - Współpracuję blisko i współpracowałem przez wiele lat z Radosławem Sikorskim, poznałem go, bardzo go cenię, ale sam Radosław Sikorski powiedział, że póki co nie ma tematu - podkreślił. I dodał, że chodzi mu o to, aby "Platforma otworzyła się na nowo", zarówno "programowo" jak i "personalnie". 

Paweł Zalewski i Ireneusz Raś wykluczeni z PO. Taką decyzję podjął zarząd partii

W swoim liście ponad 50 parlamentarzystów PO i KO apelowało do partyjnych kolegów i zarządu o podjęcie "poważnej debaty", która miałaby prowadzić do "wewnętrznej przemiany". List podpisali m.in. były lider PO Grzegorz Schetyna, wiceprzewodniczący partii Bartosz Arłukowicz, szef klubu KO w Senacie Marcin Bosacki czy poseł i były przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann.

Po ujawnieniu decyzji zarządu partii, Paweł Zalewski napisał na Twitterze, że został wyrzucony z PO na wniosek Borysa Budki, o czym poinformował go Sekretarz Generalny PO Marcin Kierwiński. "Nikt ze mną nie rozmawiał, nie wiedziałem o wniosku, nie miałem możliwości się bronić, nie znam zarzutów. Jak nazwać taką procedurę, taki sąd? Czy takie są standardy PO? Czy o to nam chodziło?" - pytał we wpisie Zalewski.

Z kolei Ireneusz Raś mówił kilka dni temu wprost, że jest rozczarowany przewodniczącym PO Borysem Budką. W rozmowie z RMF FM stwierdził, że Radosław Sikorski to "byłaby zmiana, która dawałaby szansę na dojrzałe przejście do ofensywny". Tłumaczył też, że podpisał list "51 patriotów Platformy Obywatelskiej", którzy są "zatroskani o los tej partii", a list to już nie "żółta kartka" dla rządzących partią, ale "pomarańczowa kartka". 

DOSTĘP PREMIUM