Samorządy stracą przez "Polski Ład" fortunę, a PiS znów rozda pieniądze swoim? "Subwencje przydzieli algorytm"

PiS hucznie ogłosiło swój "Polski Ład", a w nim rozwiązania, które sprawią, że samorządy mogą stracić gigantyczne pieniądze. Jednak poseł Porozumienia Stanisław Bukowiec zapewniał, że w programie jest tzw. subwencja rozwojowa, która ma zrekompensować straty. I stwierdził, że te pieniądze przydzielać będzie algorytm, a nie partyjne zależności. Natomiast wyliczenia, które pokazują, że do opozycyjnych samorządów nie płyną pieniądze z budżetu, to kłamstwo.
Zobacz wideo

Jarosław Gowin, podczas sobotniej prezentacji "Polskiego Nowego Ładu", stwierdził, że na proponowanych zmianach "straci budżet państwa, wpływy z podatków będą mniejsze", ale to go "nie martwi". - Dużo bardziej martwi mnie to, że na skutek podniesienia kwoty wolnej stracą samorządy. To nie będą duże straty, ale sprawa wymagała namysłu - zaznaczył. Prowadząca audycję Karolina Lewicka zauważała jednak, że szacunki samorządów mówią o bardzo dużych stratach. Wiele z nich już jest w bardzo trudnej sytuacji przez pandemię, wcześniej "piątkę Kaczyńskiego" i wprowadzone w niej rozwiązania, jak choćby zwolnienie z PIT osób do 26 roku życia. Teraz prezydent Lublina wyliczył, że po podniesieniu kwoty wolnej od podatku miasto straci kolejne 160 milionów złotych.

- Przypomnę, że w czasie pandemii, w czasie tarcz, spora część środków została skierowana jako wsparcie dla samorządów, które wykazywały straty - mówił w TOK FM poseł Porozumienia i klubu PiS Stanisław Bukowiec. Prowadząca podkreślała, że teraz mowa jest o stratach na poziomie nawet 30 mld złotych, jednak jej gość odparł, że "byłby ostrożny co do kwot", a jego zdaniem straty będą niższe. Mówił też, że propozycją dla samorządów jest tzw. subwencja rozwojowa, która będzie "stałym elementem wsparcia dla samorządów". - Ta stała subwencja rozwojowa będzie, według naszych założeń, wyliczana algorytmem. Dostaną ją wszystkie samorządy. Ten algorytm będzie na pewno ustalany wspólnie z korporacjami samorządowymi - stwierdził. 

Lewicka dopytywała polityka Porozumienia, czy pieniądze na pewno trafią do wszystkich samorządów, a nie tylko tych wybranych. Zwracała uwagę na spot, który pokazywano podczas sobotniej prezentacji. Padło w nim zdanie, że "do wszystkich gmin i powiatów płynie strumień inwestycji na łączną kwotę 12 miliardów złotych", co Lewicka nazwała "ewidentnym kłamstwem". - To pana nie bulwersuje? - pytała. I cytowała badania przeprowadzone prof. Flisa i prof. Swianiewicza, z których wynika, że 58 proc. samorządów opozycyjnych nie dostało ani złotówki w ramach Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych, a spośród tych rządzonych przez samorządowców PiS pieniędzy nie dostało jedynie 2 proc.  

- To jest nieprawda - stwierdził krótko poseł. - Rok temu, latem, została przekazana pierwsza transza Rządowego Fundusz Inwestycji Lokalnych, to była inicjatywa jeszcze wtedy pani wicepremier Jadwigi Emilewicz. Według właśnie algorytmu inwestycyjnego budżetów wszystkie samorządowy w Polsce otrzymały z tej transzy, pierwszej transzy - mówił. Jak dodał, co do drugiej i trzeciej "rzeczywiście były uwagi różnych środowisk", natomiast "trzeba powiedzieć, że najbardziej pokrzywdzone poczuły się duże miasta". Jak stwierdził, sam brał udział w spotkaniach z samorządowcami "różnych opcji politycznych", którzy "otrzymywali te pieniądze". 

Prowadząca podawała jednak kolejne dane, które wskazują, że gminy powyżej 24 tys. mieszkańców, które są związane z rządzącą koalicją, dostawały średnio 87 zł "na głowę" mieszkańca, a te związane z opozycją jedynie 8 zł. - Jeżeli w tej chwili proponujemy, żeby ta subwencja inwestycyjna była skierowana do samorządów, to będzie obliczana według algorytmu wydatków, skali budżetu, możliwości, braku inwestycji w niektórych gminach. Taki jest plan - zapewniał polityk Porozumienia. 

Na koniec dyskusja zeszła na kwestie rynku pracy i wspierania pracowników, a poseł Bukowiec stwierdził, że "Polski Ład" to nie tylko spłaszczanie wynagrodzeń, ale również wspieranie pracy. - Jest szereg planów związanych z pracą (...) Chcemy większy nacisk położyć na reformę Urzędów Pracy, aby stały się bardziej aktywne - stwierdził. Wymieniał dalej, że zmieniane są zapisy ws. zatrudniania cudzoziemców, aby zwiększyć liczbę "rąk do pracy".  A potem tłumaczył, że jednoosobowa działalność gospodarcza nie jest "szarą strefą" i unikaniem opodatkowania, jak mówił wiceminister Artur Soboń, tylko pełnoprawną forma prowadzenia działalnością gospodarczą. - Myślę, że pan minister Soboń być może został opacznie zrozumiany (...). Chodziło być może o pewne formy wysyłania pracowników przez pracodawców na tzw. samozatrudnienie, co się działo często ze szkodą dla tych pracowników - podsumował.  

DOSTĘP PREMIUM