Jarosław Kaczyński: Rok temu chciałem podać się do dymisji

Chciałem podać się do dymisji i nie kandydować (na szefa partii PiS -red.) już rok temu. Był to świetny moment. Ale przyszedł COVID - przyznał w wywiadzie dla portalu Interia.pl Jarosław Kaczyński.
Zobacz wideo

Kaczyński był pytany o swój - najpewniej ostatni - start w wyborach na szefa PiS. - Chciałem podać się do dymisji i nie kandydować już rok temu. Był to świetny moment. Ale przyszedł COVID- powiedział polityk. Przyznał, że miał w głowie nazwiska potencjalnych trzech następców. - Zachowam to dla siebie. Przynajmniej trzy osoby mogłyby zostać moimi następcami. Nie zdradzę nazwisk. Sądziłem, że jedna osoba ma największe szanse, ale nie byłem pewien, czy wygra - powiedział Kaczyński w rozmowie z portalem Interia.pl. 

Szef PiS mówił też, że był namawiany przez kolegów z partii do ponownego objęcia fotela premiera. -  Ale dziś immunizuje mnie w tym względzie wiek. Choć oczywiście można powoływać się na Joe Bidena... Sam wychowałem się w czasach, gdy politykami rządzącymi byli dziadkowie, seniorzy. Później to się zmieniło i gdy sam byłem premierem, to chyba tylko dwóch szefów rządów w Unii Europejskiej było starszych ode mnie. Teraz znowu wajcha idzie w drugą stronę. Ale w Polsce nie ma tradycji gerontokracji - odparł Kaczyński. 

Kaczyński broni Obajtka

Prezes PiS w rozmowie z portalem Interia.pl został zapytany, czy fuzja Orlenu i Lotosu nie będzie groźna dla bezpieczeństwa energetycznego Polski, ponieważ warunki Komisji Europejskiej są takie, że może to otworzyć furtki dla "innych szatanów, którzy mogą być czynni". - Ze Wschodu... W mojej ocenie nie ma takiego niebezpieczeństwa - odpowiedział Kaczyński.

- Taka fuzja umożliwi nam stworzenie takiej korporacji, która w zasadzie zablokuje możliwość wrogiego przejęcia, ale przede wszystkim utworzyć koncern na poziomie europejskim. To bardzo duża szansa umacniania jedności Międzymorza - otwarcie się na Rumunię, Litwę, ale i na Niemcy. Krótko mówiąc, to szansa na to, by w Polsce istniało coś naprawdę dużego - stwierdził polityk.

Na uwagę, że te kolejne części infrastruktury, których będzie musiał pozbyć się Lotos, Kaczyński odpowiedział, że są tam przewidziane odpowiednie zabezpieczenia.

- Lotos bez takiej fuzji z czasem musiałby iść na bankructwo, bo na czystej ropie się dziś daleko nie zajedzie. A my chcemy, by był to koncern petrochemiczny, a z drugiej strony energetyczny, stąd też PGNiG w tym pakiecie. Tylko wtedy to może być duża siła. A jednocześnie odegrać dużą rolę w budowie Międzymorza na poziomie ekonomicznym i infrastrukturalnym. Kampanie przeciwko panu (Danielowi) Obajtkowi widzę właśnie jako część ataku na te inicjatywy - ocenił.

Prowadzący rozmowę zwracali też uwagę, że dla wyborcy PiS liczba nieruchomości prezesa Orlenu robi wrażenie. - Rzecz w tym, że nikt - choć wielu się starało - nie jest w stanie mu udowodnić, że nie był w stanie tego kupić - odparł prezes PiS. - Na wszystko ma dowody, jest człowiekiem zapobiegliwym. Szanowni panowie, kto w biznesie - ktoś, kto jest nadzwyczajnie sprawny w tej kwestii - nie szuka różnych możliwości wzbogacenia się? Są oczywiście abnegaci życiowi jak siedzący przed wami, ale ja się biznesem nie zajmowałem - dodał.

- Za czasów poprzedników bywali tacy ludzie, przy których Obajtek to mała waga. Może nie wszyscy, ale większość - powiedział Kaczyński, odpowiadając na sugestię, że gdyby sprawa dotyczyła prezesa Orlenu za poprzedniej władzy, to pewnie mówiłby inaczej.

DOSTĘP PREMIUM