"Lewicy udało się ubiec konkurencję". "Recepta dla Polski" odpowiedzią na "Polski Ład"

Po ponad tygodniu od prezentacji "Polskiego Ładu" Lewica zaprezentowała swój program. "Receptę dla Polski". Podczas konwencji wystąpiły wyłącznie kobiety. Jak komentował w TOK FM Filip Konopczyński, Lewica nie tylko "próbuje mówić nowym językiem", ale też pokazać, że "w polskiej polityce są kobiety i są gotowe do objęcia odpowiedzialnych stanowisk".
Zobacz wideo

Zaprezentowany dziś program "Recepta dla Polski" opiera się na pięciu filarach. To zdrowie, opieka, edukacja, praca i klimat. Lewica chce m.in., by na służbę zdrowia przeznaczano więcej pieniędzy z budżetu (do 7,2 proc. PKB w roku 2024 roku), żeby lekarze i nauczyciele otrzymali podwyżki, prawo do urlopu przysługiwało też samozatrudnionym.

- Chcę, by każdy uczeń i uczennica mogli zjeść ciepły i zdrowy posiłek w szkolnej stołówce. Posiłek, za który rodzice nie zapłacą ani złotówki - mówiła posłanka Agnieszka Dzieminowicz-Bąk. Była ona jedną z siedmiu polityczek, które przedstawiły założenia programu.

Inny, z zaprezentowanych dziś pomysłów, to minimalna pensja w budżetówce w wysokości 3,5 tys. złotych. - Będziemy ją waloryzować co roku - deklarowała posłanka Magdalena Biejat. Były też obietnice dotyczące odchodzenia od węgla na rzecz energii ze źródeł odnawialnych, obniżki ceny wywozu śmieci, czy stworzenia "we współpracy z samorządami" 200 tys. nowych miejsc w ciągu czterech lat. 

"Lewicy udało się ubiec konkurencję"

Konwencja Lewicy odbyła się osiem dni po prezentacji "Polskiego Ładu". - To próba pozycjonowania, ustawienia się Lewicy, jako głównej merytorycznej siły wobec Zjednoczonej Prawicy. Lewicy udało się ubiec konkurencję - chwalił w TOK FM Filip Konopczyński. Bo żadna z pozostałych partii nie zdecydowała się na odpowiedź programem na program Prawa i Sprawiedliwości i Zjednoczonej Prawicy.

Analityk Fundacji Kaleckiego zwrócił też uwagę na brak podczas niedzielnej konwencji polityków. - To próba pokazania, że w polskiej polityce są kobiety. Mają mocny i wyrazisty głos oraz są gotowe do objęcia odpowiedzialnych stanowisk - mówił rozmówca Przemysława Iwańczyka.

Oddanie głosu polityczkom nie było jedynym, co przykuło jego uwagę. - Drugie to zaproponowanie nowoczesnej, progresywnej gospodarki w oparciu nie tylko o transfery bezpośrednie, ale też w oparciu o silne usługi publiczne (to m.in. edukacja, służba zdrowia, transport publiczny czy gospodarka odpadami). Wydaje mi się, że to dobry kierunek. Z mojego punku widzenia, niezmiernie ciekawe będzie po pierwsze to, czy ten przekaz przebije się wyborców, ludzi mediów. A po drugie, czy to będzie wizja atrakcyjna, czy polskiej społeczeństwo jest gotowe, by finansować inwestycje na rzecz dobra wspólnego, by tworzyć usługi publiczne na wysokim poziomie - zastanawiał się gość TOK FM.

Przemysław Iwańczyk zwrócił uwagę, że podczas konwencji nie było ani słowa na temat podniesienia składki zdrowotnej, choć wiele mówiono o wyższych nakładach na ochronę zdrowia. - Dlatego, by nie zrazić do siebie? - pytał swojego rozmówcę.

- Nie jest przypadkiem, że nie było tego tematu wprost podczas konwencji Lewicy. Przecież przez ostanie kilkadziesiąt lat w Polsce rozmawialiśmy głównie o tym, żeby podatki obniżać. I moim zdaniem doszliśmy do ściany, jeśli chodzi o takie podejście - widzimy że najbardziej rozwinięte gospodarki idą inną drogą - argumentował Konopczyński, przywołując przykład Stanów Zjednoczonych. W USA po objęciu prezydentury przez Joe Bidena wdrożono pakiet stymulacyjny dla gospodarki, wartości 1,9 biliona dolarów.

DOSTĘP PREMIUM