"Kolejny odcinek serialu o charakterze mafijnym". Nieoficjalnie: NIK złoży zawiadomienia na najważniejszych urzędników w państwie

Najwyższa Izba Kontroli jeszcze w tym tygodniu ma skierować zawiadomienia do prokuratury w sprawie premiera Mateusza Morawieckiego, szefa Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacka Sasina, szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego oraz szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka - wynika z ustaleń Onetu. - To jest kolejny odcinek serialu trochę o charakterze mafijnym. Sycylijska mafia rozmawia ze sobą właśnie w ten sposób - komentowała w Poranku TOK FM Renata Grochal.
Zobacz wideo

Chodzi o sprawę wyborów kopertowych, do których nie doszło. W maju ubiegłego roku, w czasie pierwszej fali koronawirusa, PiS chciał, by wybory prezydenckie odbyły się korespondencyjnie. Choć przepisów regulujących przeprowadzenie takiego głosowania nie było, to w kwietniu 2020 roku Poczta Polska zaczęła szykować się do głosowania. Firmie przekazano ponad 70 mln złotych na te działania, a koordynował je wicepremier-minister aktywów Jacek Sasin. Wydrukowano karty do głosowania. Do wyborów jednak nie doszło, głównie za sprawą sprzeciwu Jarosława Gowina.

13 maja Najwyższa Izba Kontroli poinformowała, że skierowała do prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dot. Poczty Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Teraz - według nieoficjalnych informacji portalu Onet - NIK ma wysłać kolejne zawiadomienia. A te mają dotyczyć również premiera Mateusza Morawieckiego, szefa Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacka Sasina, szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego oraz szefa Kancelarii Premiera Michała Dworczyka. NIK ma m.in. zarzucać wszystkim czterem urzędnikom przekroczenie uprawnień i rażące działanie ma szkodę interesu publicznego.

Do tych doniesień odnieśli się w Poranku TOK FM komentatorzy. Zdaniem Renaty Grochal z „Newsweeka" szef NIK zorganizował 13 maja konferencję, na której ogłosił, żeby były bardzo poważne nieprawidłowości podczas wyborów kopertowych, po czym dał premierowi Morawieckiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu czas, żeby się z nim dogadali. - Żeby nie było wobec niego represji, przeszukań i dociskania przez służby jego syna, na co skarżył się prezes Banaś. Jak rozumiem, liderzy PiS-u rozmów nie podjęli, w związku z tym po kilkunastu dniach nastąpiło doniesienie na premiera do prokuratury. To jest kolejny odcinek serialu trochę o charakterze mafijnym. Sycylijska mafia rozmawia ze sobą właśnie w ten sposób – powiedziała Renata Grochal.

Dziennikarz Jan Pawlicki zgodził się, że ta sprawa wygląda tak, jakby za kulisami toczyły się rozgrywki polityczne. Nie miał złudzeń, że Marian Banaś jest sprawiedliwym szeryfem, który teraz będzie odkrywał tajemnice swojego środowiska politycznego tylko dlatego, że dąży do wyjaśnienia prawdy. - Jednak jeśli dzięki temu konfliktowi my, obywatele, mielibyśmy się dowiedzieć więcej na temat kulis podejmowania decyzji w państwie, jak przygotowywanie wyborów kopertowych, to paradoksalnie możemy na tym tylko zyskać – ocenił.

Renata Grochal zastanawiała się, czy Marian Banaś nie stał się zależny od Zbigniewa Ziobry. Nawiązała do śledztwa dotyczącego oświadczeń majątkowych szefa NIK. Przypomnijmy, w 2019 roku stacja TVN podała, że prezes NIK zaniżał w oświadczeniach majątkowych dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami wynajmującymi w kamienicy pokoje na godziny.

- Widać, że trwające półtora roku śledztwo ws. oświadczenia majątkowego pana Banasia, mogłoby się już dawno zakończyć. To jest kwestia wezwania Banasia na przesłuchanie. Sprawa jest ewidentna, on nie potrafił wykazać pokrycia swoich dochodów. Prokurator generalny powinien wystąpić do parlamentu o uchylenie immunitetu panu Banasiowi i wtedy on mógłby stanąć przed sądem, a ten mógłby rozstrzygnąć, czy doszło tutaj do złamania prawa. Natomiast to śledztwo się ślimaczy z jakichś powodów. Bardziej mnie interesuje, czy minister sprawiedliwości celowo nie przytrzymuje postępowania ws. Banasia, bo zawarł z nim jakiś układ, czy obaj będą teraz grać postępowaniem ws. premiera Morawieckiego, którego Ziobro zwalcza - mówiła Renata Grochal.

"Premier nie miał podstaw prawnych do polecenia organizacji wyborów"

Kontrolerzy NIK stwierdzili, że nie było podstaw prawnych do tego, żeby prezes Rady Ministrów wydawał jakiekolwiek polecenia Poczcie Polskiej i Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych, związane z wykonaniem i realizacją wyborów prezydenckich 10 maja 2020 roku. - NIK skierowała do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, w związku z organizacją wyborów przez zarządy Poczty Polskiej i Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Będą analizowane stanowiska otrzymane od Ministerstwa Aktywów Państwowych, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów - oświadczył Marian Banaś podczas konferencji prasowej 13 maja.

- Decyzje o przygotowaniu "wyborów kopertowych" były wydawane bardzo szybko, bez jakiejkolwiek analizy, ile to będzie kosztowało - powiedział w czwartek prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banaś. Dodał, że w czasie kontroli zapytano KPRM, czy przed wydaniem takich decyzji były robione jakieś szacunki, ile wybory będą kosztowały, jakie będę efekty, co się stanie w przypadku, gdy nie dojdzie do głosowania. - Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, bo takich szacunków nikt nie robił - stwierdził prezes NIK.

Zapytany wtedy, czy szef rządu złamał prawo, Marian Banaś odpowiedział unikiem. - Premier nie miał podstaw prawnych do polecenia organizacji wyborów - stwierdził.

DOSTĘP PREMIUM