W Izbie Dyscyplinarnej ważą się losy sędziego Wróbla. "Decydują przebierańcy pod wydumanymi pretekstami"

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zajmuje się wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu sędziemu Włodzimierzowi Wróblowi. - Ci ludzie nie są suwerenni, nie są niezawiśli, są wykonawcami woli politycznej. Nie wierzę, że decyzje zapadają w izbie w tej sprawie, one zapadają gdzie indziej - mówił w TOK FM sędzia Piotr Gąciarek, który też spotyka się z represjami ze strony ID.
Zobacz wideo

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego - którego w ogóle według wytycznych unijnych sądem nie jest i nie powinna orzekać - wróciła w poniedziałek do sprawy odebrania immunitetu sędziemu prof. Włodzimierzowi Wróblowi. Prawnik był kandydatem na prezesa SN, mimo tego, że dostał najwięcej głosów od sędziów, to stanowisko - decyzją prezydenta Andrzeja Dudy - objęła Małgorzata Manowska. Prof. Wróbel przewodniczył również składowi sędziowskiemu SN, który orzekł, że  sędziowie powołani przy udziale nowej KRS nie są uprawnieni do orzekania.

Prokuratura Krajowa, która stoi za tym wnioskiem, twierdzi, że sędzia Wróbel, razem z dwoma innymi sędziami SN, doprowadził do bezprawnego pobytu dwóch osób w zakładach karnych. To nie był błąd składu orzekającego, tylko pracowników administracji sądu, którzy nie poinformowali zakładu karnego o kasacji wyroku.  - To nie jest przypadek, że uderzono w sędziego Wróbla - w mówił w TOK FM Piotr Gąciarek, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, członek Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", dodając, że jest to tzw. "grillowanie".

- Jeszcze niedawno bym powiedział, że to niemożliwe, żeby przebierańcy represjonowali, decydowali o uchyleniu immunitetu pod jakimiś wydumanymi pretekstami sędziemu Sądu Najwyższego - mówił gość Adama Ozgi. I podkreślił: - Ci ludzie nie są suwerenni, nie są niezawiśli, są wykonawcami woli politycznej. Nie wierzę, że decyzje zapadają w izbie w tej sprawie, one zapadają gdzie indziej.

Dlatego w opinii sędziego Gąciarka zdarzyć się może wszystko, również właśnie uchylenie immunitetu.

Gąciarek - często krytykujący "dobrą zmianę" PiS w sądach - sam jest obiektem represji ze strony systemu. W ostatni piątek Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów, sędzia Piotr Schab skierował go do pracy w wydziale wykonywania orzeczeń sądowych. - Z wydziału I-instancyjnego, gdzie sądzę sprawy o zabójstwo, zorganizowane grupy przestępcze, wielkie narkotyki, zostałem przeniesiony do kierowania skazanych do zakładów karnych, orzekania o odroczeniu kar, rozkładania grzywien na raty, egzekucji kosztów sądowych - mówi sędzia Gąciarek.

Podkreślił, ze tej pracy nie deprecjonuje, ale "to jest degradacja i marnowanie potencjału". - Skoro 11 lat sądzę takie trudne sprawy w Sądzie Okręgowym, to w interesie obywateli jest, żeby taki sędzia dalej się zajmował takimi sprawami, ale to jest kaprys politycznej woli ministra - przekonywał gość TOK FM. Dodał, że powodem przeniesienia - według niego - było właśnie to, że odważył się wygłosić zdanie odrębne w jednym z wyroków. - 21 maja kwestionowałem prawidłowość powołania przez neo-KRS sędziego mojego sądu - przyznał sędzia Gąciarek. Zapewnił, że to co go spotyka, nie będzie miało wpływu na jego postawę. Zapowiedział też, że się odwoła od decyzji o przeniesieniu.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM