Po co Jarosław Kaczyński miał spotykać się z sowieckim szpiegiem? "Mogła to być próba werbunku"

- Nic nie słyszałem o spotkaniach Jarosława Kaczyńskiego z agentem KGB, a to na pewno byłaby duża sprawa, gdyby zgłosił, że jest osobą znajdującą się w zainteresowaniu rosyjskiego wywiadu - mówił w TOK FM Piotr Niemczyk, ekspert ds. bezpieczeństwa i były pracownik UOP. O spotkaniach Kaczyńskiego z agentem KGB poinformował "Newsweek".
Zobacz wideo

Według ustaleń Tomasza Piątka z najnowszego numeru "Newsweeka" w latach 1989-1990 Jarosław Kaczyński miał spotykać się z agentem KGB Anatolijem Wasinem. Zresztą sam prezes PiS w jednej ze swoich książek ("Porozumienie przeciw monowładzy") otwarcie się do tego przyznawał. Zapewniał też, że o wszystkim informował Urząd Ochrony Państwa.

Jednak deklaracjom Kaczyńskiego zaprzeczył ówczesny szef UOP - Andrzej Milczanowski. - Opowiada nieprawdę. Może pan opublikować moje słowa - powiedział "Newsweekowi".

Publikacja tygodnika wzbudziła szereg pytań o to, po co Kaczyński spotykał się z Wasinem i czy rzeczywiście zgłaszał ten fakt państwowym jednostkom. 

Całą sprawę w TOK FM komentował Piotr Niemczyk, ekspert z zakresu bezpieczeństwa i służb specjalnych. Jak mówił, mogą być dwie interpretacje dotyczące celowości tych spotkań. Pierwsza: chodziło o to, by wyciągać od Kaczyńskiego jakieś informacje i próbować coś uzgadniać w sprawach dyplomatycznych i międzynarodowych. Druga - bardziej niepokojąca, że mogła być to próba wciągnięcia Kaczyńskiego w aktywność wywiadowczą. 

"To mogło podbijać jego ego"

W czasach, kiedy miało dochodzić do spotkać obecnego prezesa PiS z Wasinem, Kaczyński był senatorem wspieranym przez Komitet Obywatelski, a potem także redaktorem naczelnym "Tygodnika Solidarność". W Polsce był to niespokojny czas budującej się dopiero demokracji. Kaczyński w swojej książce miał przyznać: "Łasin zapytał mnie wprost, czy Polska przyjęłaby taki status jak Finlandia" (chodziło o oddanie polityki zagranicznej w ręce Rosji). 

W tamtym czasie Piotr Niemczyk pracował w UOP.  Piotr Maślak spytał więc, czy coś słyszał o spotkaniach Kaczyńskiego z agentem KGB. - Nic o tym nie słyszałem, a myślę, że raczej bym usłyszał - odpowiedział Niemczyk. I zaraz dodał: "To na pewno byłaby duża sprawa, gdyby Jarosław Kaczyński zgłosił, że jest osobą znajdującą się w zainteresowaniu rosyjskiego wywiadu".

Dziennikarz TOK FM zastanawiał się, dlaczego Kaczyński nie zgłosił tej sprawy UOP i czy to w ogóle jest możliwe. Niemczyk nie umiał jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. - Może myślał, że są z nim prowadzone jakieś zakulisowe negocjacje. Że jest sondowany w kluczowych sprawach dla polityki zagranicznej... To mogło podbijać jego ego. Czuł się "poważnym zawodnikiem" - ocenił ekspert. Niemczyk podkreślił, że takie zachowanie mogło być niebezpieczne z punktu widzenia i samego Kaczyńskiego, i całego państwa. - On nie zdawał sobie sprawy, że zadaniem tamtego człowieka mogło być na przykład wkręcenie go w jakąś złą sytuację, na przykład zmuszenie go do tego, żeby powiedział coś złego o Lechu Wałęsie, nagranie tego i potem szantażowanie go - mówił.

Celem spotkań, jak dodał, mógł być też werbunek i wtedy Jarosław Kaczyński mógłby mieć duży problem. - Taka sprawa, gdyby on ją zgłosił naprawdę do UOP, byłaby poważnym tematem "na tapecie" urzędu - przekonywał. 

Pytany na koniec, czy to możliwe, że Kaczyński został zwerbowany przez agenta KGB, Piotr Niemczyk powiedział: "Myślę, że do tego werbunku nie doszło". 

DOSTĘP PREMIUM