Michnik: Gdybym był szefem KGB, to codziennie dawałbym na mszę, żeby Kaczyński się nie przeziębił

Z punktu widzenia Kremla, to ten projekt w Polsce jest optymalny. To istotna siła w Europie, która rozwala Unię Europejską i destabilizuje demokrację. Jednak w gruncie rzeczy sami jesteśmy sobie winni, bo sami ją wybraliśmy, a teraz nie umiemy dać jej czerwonej kartki - mówił w TOK FM Adam Michnik.
Zobacz wideo

4 czerwca obchodzimy 32. rocznicę częściowo wyborów z 1989 roku, dzięki którym do parlamentu weszła solidarnościowa opozycja. Jednym z posłów Komitetu Obywatelskiego został Adam Michnik.

Jak mówił w TOK FM, 4 czerwca 1989 roku stała się rzecz niesłychana. – Społeczeństwo opowiedziało się przeciwko kontynuacji systemu komunistycznej dyktatury. A drogę do tych wyborów otworzył Okrągły Stół, czyli największe dokonanie polskiej demokracji przez ostatnie 300 lat – podkreślił redaktor naczelny "Gazety Wyborczej" w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Według Michnika w tak wyjątkowej sytuacji błędy to rzecz oczywista, choć obrany kierunek był wtedy słuszny. – Jednak nikt wtedy nie był w stanie przewidzieć dynamiki kolejnych 25 lat. Tego, że istotna część społeczeństwa zapragnęła zmiany poprzez oddanie steru państwa w ręce ludzi z PiS. Ja mogę nad tym boleć, ale to jest cena demokracji – przyznał redaktor naczelny "Gazety Wyborczej".

Państwo PiS. "Z punktu widzenia Kremla, to ten projekt w Polsce jest optymalny"

Mikołaj Lizut stwierdził, że władza PiS przypomina przedwojenną sanację. Michnik odparł, że choć tradycje wolnościowe w Polakach zawsze były bardzo mocne, to jednak mieliśmy problem z demokracją i wprowadzaniem w życie zasad państwa prawa. – Ten fundament polityki PiS: walka ze zgniłym Zachodem, wewnętrzna antydemokratyczność, rzekoma obrona tradycji, to mi przypomina coś gorszego niż sanację, czyli konfederację targowicką – ocenił Michnik.

Dodał, że choć nie ma na to dowodów, to jednak z analiz ekspertów wynika silny związek między środowiskami skrajnej, nacjonalistycznej prawicy a siłami specjalnymi Rosji. Warto wspomnieć, że niedawno "Newsweek" donosił, iż Jarosław Kaczyński, szef PiS i wicepremier ds. bezpieczeństwa, w latach 1989-1990  miał spotykać się z agentem KGB Anatolijem Wasinem. Zresztą sam prezes PiS w jednej ze swoich książek ("Porozumienie przeciw monowładzy") otwarcie się do tego przyznawał. Zapewniał też, że o wszystkim informował Urząd Ochrony Państwa. – Gdyby to ja był szefem KGB w Moskwie, to codziennie dawałbym na mszę, żeby Jarosław Kaczyński się nie przeziębił. Z punktu widzenia Kremla, to ten projekt w Polsce jest optymalny. To istotna siła w Europie, która rozwala Unię Europejską i destabilizuje demokrację. Jednak w gruncie rzeczy sami jesteśmy sobie winni, bo sami ją wybraliśmy, a teraz nie umiemy dać jej czerwonej kartki – podkreślał gość TOK FM.

Zdaniem Michnika, ludzie popierają PiS – tak jak np. sanację – ponieważ gwarantuje pewien społeczny spokój. – Nie ma zamieszek na ulicach, jeżdżą pociągi i tramwaje. Czasem maleje bezrobocie, pojawiają się nowe inwestycje. Tylko nikt nie wie, jakie zagrożenie może przyjść z zewnątrz. To jest właśnie ten istotny element poparcia dla PiS. To pomysł bliski sanacji, która też była przeciwnikiem państwa prawa. Tutaj uważają podobnie, że demokracja parlamentarna nie ma sensu i jest tylko dobrą dekoracją dla Zachodu – podsumował Adam Michnik.

DOSTĘP PREMIUM