Proces o zniesławienie prof. Grodzkiego przez Tomasza Sakiewicza ruszy w czerwcu

W czerwcu ruszy proces o zniesławienie, który w związku z oskarżeniami o łapówkarstwo marszałek Senatu Tomasz Grodzki wytoczył redaktorowi naczelnemu "Gazety Polskiej" Tomaszowi Sakiewiczowi. Pierwotnie proces miał ruszyć 13 maja, obecny termin to 24 czerwca.
Zobacz wideo

Chodzi o wypowiedź ze stycznia 2020 r., kiedy na antenie Telewizji Republika Sakiewicz nazwał Grodzkiego "zwykłym łapówkarzem" oraz o wpis w mediach społecznościowych, w którym dziennikarz stwierdził m.in., że "o łapówkach wiedziały setki osób", a Grodzki "będzie miał jeszcze sprawę o fałszywe zawiadomienie (o zniesławieniu - PAP)".

W związku z tymi słowami marszałek Senatu skierował przeciwko redaktorowi naczelnemu "Gazety Polskiej" prywatny akt oskarżenia z art. 212 Kodeksu karnego. Na początku marca przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Woli odbyło się tzw. posiedzenie pojednawcze, jednak nie doszło na nim do zawarcia ugody.

Proces o charakterze niejawnym miał ruszyć 13 maja, natomiast termin ten został odwołany, a nowy wyznaczono na 24 czerwca. Zgodnie z przepisami procesy o zniesławienie mogą toczyć się jawnie tylko wtedy, kiedy zażąda tego sam pokrzywdzony. Fakt ten krytykował w rozmowie z PAP redaktor naczelny "Gazety Polskiej". "Teraz jest tak, że za ujawnienie tego, co dzieje się na sali sądowej, grozi mi więzienie. Tak wygląda w Polsce wolność słowa i jawność, szczególnie w wykonaniu marszałka Grodzkiego" - mówił w marcu Sakiewicz.

"To są bzdury"

Zarzuty po adresem prof. Tomasza Grodzkiego pojawiły się zaraz po tym, gdy został kandydatem na stanowisko marszałka Senatu. Jako pierwsza postawiła je - na swoim profilu na Facebooku - sympatyzująca z PiS prof. Agnieszka Popiela z Katedry Botaniki i Ochrony Przyrody Uniwersytetu Szczecińskiego. Jak pisała, gdy ponad 20 temu jej "mama umierała, to trzeba było dać 500 dolarów za operację". Jeszcze tego samego dnia materiał na ten temat wyemitowały "Wiadomości" TVP. Temat podchwycił też znany działacz "Solidarności" i radny PiS Karol Guzikiewicz.

W sprawę zaangażowało się w niecodzienny sposób Centralne Biuro Antykorupcyjne. W styczniu 2020 roku opublikowano apel o zgłaszanie się do CBA osób, "które dały się uwikłać w korupcyjny proceder i wręczyły korzyść majątkową". - Jest to skandaliczne. (…) Ja nawet początkowo byłem przekonany, że to jakiś fejkowy wpis, ale okazuje się, że jest prawdziwy - komentował w TOK FM marszałek Senatu.

Na początku 2020 roku o pozwach przeciwko Popieli oraz dziennikarzom - m.in. Tomaszowi Sakiewiczowi - informował pełnomocnik Grodzkiego - mec. Jacek Dubois. Pod koniec marca szczeciński sąd warunkowo umorzył postępowanie wobec prof. Popieli i zobowiązał ją do przeprosin marszałka Grodzkiego. Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiedziała apelację.

Także w marcu Prokuratura Krajowa poinformowała, że Prokuratura Regionalna w Szczecinie chce zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej marszałka Senatu. Wniosek został skierowany do Senatu. Śledczy chcą postawić marszałkowi cztery zarzuty, dotyczące przyjęcia korzyści majątkowej w 2006, 2009 i 2012 roku.

DOSTĘP PREMIUM