"Jest pytanie o determinację Kaczyńskiego". Politolożka o wojnie Banasia z Prawem i Sprawiedliwością

Ostatnio Marian Banaś, dotąd człowiek cienia, przeszedł do medialnej ofensywy i atakuje obóz rządzący. Czy PiS odpowie atakiem? - Dużo jest do stracenia (w tej grze) po stronie obozu rządzącego. Pytanie jest o determinację Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli on to oceni jako mocno zagrażającą sytuację, to wcale bym nie wykluczała postawienia zarzutów Banasiowi - komentowała w TOK FM dr Barbara Brodzińska-Mirowska z UMK.
Zobacz wideo

W ostatnich miesiącach prezes Najwyższej Izby Kontroli przeszedł do ofensywy - ogłosił raport dot. wyborów kopertowych z roku 2020 i w związku z nim polecił złożyć do prokuratury doniesienia na szefów Poczty Polskiej, Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych, a w końcu też na premiera Mateusza Morawieckiego, szefa KPRM Michała Dworczyka, szefa MAP Jacka Sasina oraz szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Ostatnio złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez szefa PiS i wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Udziela też wywiadów, pisze książkę, zadebiutował w mediach społecznościowych, gdzie publikuje krytyczne wobec obozu rządzącego treści.

Teraz do medialnej ofensywy dołączył jego syn (i społeczny doradca w NIK) Jakub, który udzielił wywiadu „Dziennikowi Gazecie Prawnej". Mówi w nim: "Realny wybór jest prosty, albo Marian Banaś, czy go lubimy, czy nie (…) pozostanie szefem NIK-u i stanie się (…) biczem bożym na patologiczne, sprywatyzowane państwo PiS-u, albo go nie będzie i NIK stanie się atrapą".

Zdaniem gościni TOK FM, dr Barbary Brodzińskiej-Mirowskiej konflikt wokół NIK-u i relacji Mariana Banasia z rządem ma bardzo poważny polityczny wymiar, co powinno bardzo niepokoić. - Sam fakt, że o relacjach NIK-u i innych podmiotach administracji publicznej mówimy w kategoriach politycznych, jest szalenie niepokojący w kontekście procesów demokratycznych - mówiła politolożka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. I dodała, że jeszcze 7-8 lat temu takie zjawiska w polskim życiu publicznym powodowałyby alert.

Prowadząca audycję Karolina Lewicka zacytowała jeszcze jeden fragment wywiadu, w którym Jakub Banaś mówi, że PiS boi się wyników kontroli NIK budowy elektrowni w Ostrołęce, wyborów kopertowych, afery GetBacku i zakupu respiratorów od handlarza bronią, bo to może obniżać PiS-owi słupki poparcia. Gościni Wywiadu Politycznego zgodziła się z tym tylko częściowo. - Z jednej strony mamy "Polski Ład", który służy nowemu otwarciu, a z drugiej strony raporty NIK-u, które są nie na rękę rządzącym. W normalnych okolicznościach informacje, które się pojawiają po kontroli NIK, powinny spowodować spadek sondażowy. Ale wiemy, że już nie takie rzeczy pojawiały się w ostatnich latach i przechodziły bez większego echa, bo sprawność komunikacyjna PiS jest bardzo dobra - zauważyła politolożka.

Dodała, że jedną z najtrudniejszych rzeczy dla obozu rządzącego jest odcięcie się od Mariana Banasia. - Na ten moment udało się załagodzić poczucie dysonansu: przecież kiedyś to był wasz człowiek, a teraz nagle jest zły. Natomiast postrzegam działania obozu rządzącego jako nerwowe w tym zakresie. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę, co raporty NIK-u pokazują - zauważyła Brodzińska-Mirowska.

W cytowanym wywiadzie Jakub Banaś zauważa również, że wobec jego ojca w PiS-ie dotychczas panowała lekceważąca pogarda, a teraz niepokój. Zdaniem politolożki to typowy mechanizm - ktoś jest traktowany jako narzędzie wynoszenia i utrzymania władzy, a potem to narzędzie władzę odbiera. - Najpierw cię wynosimy do władzy, a potem ci ją odbieramy. Taka sytuacja w oczywisty sposób powoduje przebudzenie - zauważyła gościni TOK FM.

Karolina Lewicka zapytała swoją gościnię, czy im bardziej prokuratura będzie deptała po piętach Marianowi Banasiowi, tym mocniej będzie się rządzącym rewanżował. - Dużo jest do stracenia (w tej grze) po stronie obozu rządzącego, więc przestrzeń (pomiędzy nim a Banasiem) na rozmowy się skończyła. Wygląda to na próbę sił. Jest pytanie o determinację Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli on to oceni jako mocno zagrażającą sytuację, to wcale bym nie wykluczała takiego ruchu (postawienia zarzutów Banasiowi) - zakończyła Brodzińska-Mirowska.

DOSTĘP PREMIUM