"Czekam, kiedy Terlecki wyśle list do Obamy". Kompetencje ma. Cichanouską potraktował "jak indolentną idiotkę"

- Ryszard Terlecki w protekcjonalny sposób poucza liderkę białoruskiej opozycji na temat tego, co ma robić i z kim się spotykać. To niedopuszczalne - oceniła w TOK FM Renata Grochal. Nie tylko Swiatłana Cichanouska podpadła ostatnio rządzącym Polską. - Tylko czekam, kiedy Terlecki wyśle list do Obamy - mówiła ironicznie dziennikarka "Newsweeka".
Zobacz wideo

Wicemarszałek Ryszard Terlecki zaczął do wpisu na Twitterze, w którym odesłał do Moskwy (po pomoc) liderkę białoruskiej opozycji Swiatłanę Cichanouską, potem przyszedł czas na list, w którym polityk PiS-u zajął się pouczaniem polityczki. Zwyciężczynię białoruskich wyborów prezydenckich podpadła tym, że spotkała się m.in. z Rafałem Trzaskowskim i przyjęła zaproszenie na organizowany przez niego Campus Polska.

Terlecki napisał  m.in.: "Rozumiem, że nie musi Pani znać rozmaitych aspektów życia politycznego w Polsce, nie podejrzewam też Panią o złą wolę, domyślam się raczej braku odpowiedniej wiedzy". Dalej zwraca uwagę, że przyjmując zaproszenie "na zjazd antyrządowej organizacji" Cichanouska "staje po jednej stronie politycznego sporu" i "źle przysługuje się sprawie białoruskiej w Polsce".

Jak oceniła w Poranku Radia TOK FM Karolina Lewicka, Terlecki Cichanouską potraktował  "jak indolentną idiotkę, której trzeba wytłumaczyć, jak świat wygląda".

"Protekcjonalny ton"

- Traktowanie w taki sposób liderki białoruskiej opozycji, która wygrała tam wybory, pokazuje, kim jest Ryszard Terlecki i że nie ma on absolutnie żadnych zdolności prowadzenia dyplomacji - komentowała Renata Grochal.

Dziennikarka "Newsweeka" podkreślała, że polityk PiS w niedopuszczalny sposób poucza Cichanouską i mówi jej, co ma robić, i z kim ma się spotykać. A liderka białoruskiej opozycja ma prawo spotykać się z przedstawicielami różnych stron sceny politycznej.

- Zarówno z prezydentem Dudą - co robi - jak i z opozycją. A przede wszystkim ma prawo spotkać się z młodzieżą, (...) a Campus Polska to będzie przecież spotkanie polityków z młodzieżą. I politycy prodemokratyczni mają prawo do tego, żeby w naszym kraju spotykać się z młodymi ludźmi, bo chcemy w Polsce propagować demokrację. Chyba że marszałek Terlecki tak bardzo się Łukaszenką zafascynował, że chce iść w zupełnie inną stronę - stwierdziła.

Grochal przypomniała, że po wyborach w 2015 roku politycy PiS postanowili ocieplić relacje z Alaksandrem Łukaszenką.

Dziś zostało z tego tylko słynne zdanie ówczesnego marszałka Senatu, który spotkał się z prezydentem Białorusi, że "Łukaszenka to taki ciepły człowiek".

Do kogo powinien napisać Ryszard Terlecki?

Skoro Ryszard Terlecki tak dobrze czuje się w roli pouczającego, to może nie powinien kończyć z pisaniem listów? Renata Grochal zgłosiła konkretny pomysł. Jak mówiła, po liście do Cichanouskiej czeka "tylko na to kiedy marszałek Terlecki wyśle list do Baracka Obamy".

- Tak, uważam, że trzeba pouczyć Obamę. To teraz priorytet polskiej polityki zagranicznej, Może parę książek mu wysłać, żeby wiedzieć, co o Polsce myśleć - proponowała ironicznie Karolina Lewicka.

Bo były prezydent USA opinią na temat Polski i Węgier naraził się naszemu obozowi rządzącemu, mówiąc w wywiadzie dla CNN, że oba kraje były "dobrze funkcjonującymi demokracjami, a stały się w gruncie rzeczy autorytarne". Oczywiście wypowiedź wywołała falę komentarzy, od min. Zbigniewa Ziobry ("Na miejscu doradców pana prezydenta starałbym się zapewne pogłębić i poszerzyć jego wiedzę na temat Polski") po Krystynę Pawłowicz ("Panie Barack Obama, jest Pan w sprawach Polski zwykłym ignorantem, który pewnie nawet ciągle nie wie, gdzie na mapie jest Polska").

"Wyniosłość wobec wszystkiego, co nie nasze"

Krytyczny wobec umiejętności dyplomatycznych Ryszarda Terleckiego był też Grzegorz Cydejko z Instytutu Myśli Liberalnej. Zdaniem komentatora Poranka Radia TOK FM, wpis oraz list autorstwa wicemarszałka Sejmu pokazują nie tylko sposób myślenia samego Terleckiego, ale całego obozu władzy.

- I nie chodzi tylko o ten obszar, w którym Terlecki wypowiada się z pogardą o inicjatywie Campus Polska i o opozycji. Chodzi o popieranie tonu, w którym wicemarszałek wyraża przekonanie o swojej wyższości, o swoim lepszym ogarnięciu spraw politycznych, o oczywistej dla niego niższości pani Cichanouskiej, która nie dość, że wygrała wybory w sąsiednim kraju, jest tam fetowana jako liderka opozycji i przedstawicielka demokratycznych kręgów, to jest też kobietą i po prostu dzielnym człowiekiem. Jej mąż jest więziony. Ale [dla Terleckiego - red.] to wszystko jest nieważne - dziwił się Cydejko. 

Według Cydejki taki "szeroko prezentowany pogląd wyższości z urodzenia naszych obecnych polskich elit nad migrantami i naszymi sąsiadami ze Wschodu znalazł w tym wszystkim swój wyraz".

Podchwytując wątek listu, jaki Terlecki mógłby napisać do Baracka Obamy, komentator przyznał, że "nie zdziwi się", jeśli polityk PiS wkrótce zacznie pisać w imieniu Prawa i Sprawiedliwości listy "łajające" nie tylko byłego prezydenta USA, ale też obecnego - Joego Bidena. - Wiemy przecież, że sympatia i wiara w słuszność była przez PiS kierowana do Donalda Trumpa, a nie do obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych - przypomniał.

- To jest po prostu obrzydliwe. Ale ta wyniosłość wobec wszystkiego, co nie nasze (…) będzie jeszcze pewnie wielokrotnie się odzywać i pokazuje nam, kto jest naszą obecną władzą - podsumował Grzegorz Cydejko.

DOSTĘP PREMIUM