"Dla PiS tylko jeden zły scenariusz". Piąte podejście do wyboru nowego RPO

Do pięciu razy sztuka? Posłowie i posłanki zdecydują dziś, czy następcą RPO Adama Bodnara zostanie senator niezależna Lidia Staroń, czy prof. Marcin Wiącek. Prof. Anna Pacześniak, politolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego, oceniła w TOK FM, że rozstrzygnięcie w tej sprawie nie jest tak oczywiste, jak w poprzednich przypadkach.
Zobacz wideo

Sejm wczesnym popołudniem po raz piąty spróbuje wybrać nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. O głosy posłów ubiega się dwoje kandydatów. Popierana przez Prawo i Sprawiedliwość senator Lidia Staroń i kandydat opozycji - ale też koalicyjnego dla PiS Porozumienia - prof. Marcin Wiącek. Zgodnie z harmonogramem Sejmu do głosowania nad nowym rzecznikiem powinno dość około godziny 14.

Zdaniem prof. Anny Pacześniak wynik tego głosowania jest trudny do przewidzenia. – Wicemarszałek Sejmu z PiS Ryszard Terlecki ogłosił, że będzie dyscyplina w klubie Zjednoczonej Prawicy. Janusz Kowalski z Solidarnej Polski poszedł jeszcze dalej i powiedział, że przy tak ważnym głosowaniu nie można opowiedzieć się przeciw Lidii Staroń. W łonie władzy trwa cały czas konkurs na to, kto jest lepszym koalicjantem – wskazała politolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego. 

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

W jej opinii dla Prawa i Sprawiedliwości jest dzisiaj tylko jeden zły scenariusz. – Zakładający, że kandydatura prof. Wiącka przejdzie przez Sejm tylko głosami opozycji, że posłowie Porozumienia się wstrzymają, albo nie przyjdą na głosowanie, wszystko wówczas wskazuje na to, że taki kandydat zyska akceptację Senatu – oceniła prof. Pacześniak i dodała, że inne rozwiązania są już i tak korzystne dla obozu władzy. – Nawet przegrana kandydatury Staroń w Senacie jest dopuszczalna. Wówczas do 15 lipca (wyrokiem TK wtedy z funkcji ustąpić musi Adam Bodnar - red.) nie uda się wybrać RPO, który będzie miał umocowanie w konstytucji. Potem legitymacja dla kontroli władzy będzie znacznie mniejsza – mówiła gościni TOK FM.

Jeśli dojdzie do takiej sytuacji, to najpewniej Sejm będzie musiał przyjąć nowe przepisy, które pozwolą wybrać "pełniącego obowiązki" RPO. 

Wątpliwości wokół Lidii Staroń

Piotr Maślak przypomniał, że Lidia Staroń nie wypadła najlepiej w ostatnim wywiadzie telewizyjnym w TVN24. – Potem odmawiała kolejnych rozmów, a jak już do nich dochodziło, to jej wypowiedzi były utwierdzeniem przekonania, że milczenie jest złotem – ocenił dziennikarz TOK FM.

Prof. Pacześniak dodała, że w przypadku kandydatury senatorki niezależnej problemów jest więcej. – Dotychczas Rzecznicy Praw Obywatelskich mieli wykształcenie prawnicze, pani senator go nie ma. Kolejna kwestia, to taki brzydki, nieprzyjazny klimat wokół niej, jeśli chodzi o kwestie jej obiektywizmu i działań w przeszłości – wskazała.

Chodzi o sprawę Zenona Procyka, szefa spółdzielni mieszkaniowej w Olsztynie. Staroń zarzucała mu wiele nieprawidłowości. Piotr Pytalkowski z "Polityki" napisał na portalu społecznościowym, że senator niezależna stworzyła nieformalną grupę, w celu szukania haków na Procyka. Finalnie, po 17 latach mężczyzna został uwolniony przez Sąd Najwyższy od zarzutów i wypłacono mu 2 mln zł odszkodowania za osiem miesięcy odsiadki w areszcie. - Szczerze mówiąc, przewidywałam, że Staroń zostanie jakoś wycofana z tej batalii. Sama ogłosi, że z różnych względów rezygnuje. Okazało się inaczej. Nie wiem, czy to siła jej charakteru, czy jej mocodawcy stwierdzili: Lidka, jesteś tam do końca, bo nie ma wyjścia – komentowała prof. Pacześniak.

Piotr Maślak przypomniał, że PSL – które stoi za zgłoszeniem prof. Wiącka – mogło "wymusić" poparcie dla tego kandydata ze strony Porozumienia. Wszak to on reprezentuje partię Jarosława Gowina w sądowym sporze z rokoszanami Adama Bielana. – Trudno byłoby im teraz powiedzieć, nie poprzemy naszego prawnika – wskazał prowadzący.

Prof. Pacześniak odpowiadała, że ludowcy to wytrawni gracze polityczni, którzy i tak wiedzieli, że Gowin szuka sojuszu z opozycją. – Tylko należało znaleźć dobrego kandydata. Prof. Wiącek spełnia te oczekiwania. Ludowcy nie chcieli zagrać nikomu na nosie, tylko skutecznie przeprowadzić tę akcję – podsumowała politolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego.

PiS nie może wybrać RPO

Wybór RPO jest konieczny, ponieważ we wrześniu zeszłego roku upłynęła kadencja RPO Adama Bodnara. Zgodnie z ustawą o RPO mimo upływu kadencji Rzecznik Praw Obywatelskich nadal pełni swój urząd do czasu powołania przez parlament następcy.

15 kwietnia Trybunał Konstytucyjny orzekł jednak, że przepis ustawy, który na to zezwala, jest niekonstytucyjny. Straci on moc w połowie lipca. Pierwszą kandydatką - społeczną - była Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, która dwukrotnie nie uzyskała poparcia Sejm. Następnie przez izbę niższą parlamentu przechodziły kandydatury polityków PiS - wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka i posła Bartłomieja Wróblewskiego. Obie upadły potem w Senacie. 

DOSTĘP PREMIUM