Rząd chciał użyć wojska podczas Strajku Kobiet? Kolejny przeciek z konta Dworczyka

Hakerzy, którzy przejęli konto szefa kancelarii premiera Michała Dworczyka, ujawnili e-maila dotyczącego planów użycia wojska przeciwko protestującym po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji - informuje "Gazeta Wyborcza". W wiadomości do premiera Mateusza Morawieckiego Dworczyk miał wyrazić sprzeciw wobec takiego rozwiązania.
Zobacz wideo

"Gazeta Wyborcza" zaznacza, że maile wykradzione przez hakerów z prywatnej poczty Michała Dworczyka w całości lub części mogły zostać spreparowane, to jednak korespondencja datowana na 27 października 2020 r. sprawia wrażenie autentycznej. Był to kolejny dzień protestów kobiet, które wyszły na ulice, by sprzeciwić się wyrokowi TK w sprawie aborcji. Wieczorem, prezes PiS Jarosław Kaczyński, świeżo mianowany wicepremier ds. bezpieczeństwa, wezwał grupy nacjonalistycznych kiboli do obrony kościołów, rzekomo zagrożonych przez demonstrantów. Władza była zaskoczona skalą protestów.

Z maila, który miał został wysłany o 9.32 rano z konta Dworczyka do premiera Morawieckiego, "wynika, że podczas rozmów na szczeblu rządowym rozważany był pomysł zaangażowania wojska - dokładnie Wojsk Obrony Terytorialnej - jako wsparcia dla policji wysyłanej przeciwko demonstrantom do ochrony TK, Sejmu, budynków rządu oraz centrali PiS" - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

Według dziennika Dworczyk miał napisać: "Użycie wojska w aktualnej sytuacji rodzi liczne ryzyka prowokacji, oskarżeń, ogromnych strat wizerunkowych dla rządu i wojska oraz budzi skrajnie negatywne skojarzenia. Obecna sytuacja powinna być zabezpieczona przez siły policyjne oraz wsparcie formacji straży pożarnej". Następnie miał wyliczyć, „do czego może doprowadzić wykorzystanie wojska do akcji zabezpieczającej protesty". Zwrócił uwagę m.in. na to, że "wyprowadzenie wojska na ulice rodzi wysokie ryzyko eskalacji protestów, poprzez sugerowanie, że władza planuje użyć siły wobec demonstrantów. Taki ruch będzie oznaczać danie protestom ‘paliwa’ do dalszych działań".

Włamanie na skrzynkę mailową Dworczyka

We wtorek 8 czerwca w nocy Dworczyk napisał na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę e-mail i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Zapewnił, że w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się informacje o charakterze niejawnym, czy zastrzeżonym.

Zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego tego samego dnia. - W związku oświadczeniem pana ministra Michała Dworczyka służby specjalne analizują wydarzenia opisane przez pana ministra - powiedział PAP wówczas rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.

W piątek Dworczyk podał na Twitterze, że nadal prowadzone są ataki na konta jego rodziny w różnych kanałach komunikacji. - Nawet w odniesieniu do moich dzieci - podkreślił minister. Zaznaczył, że za pośrednictwem rosyjskiej platformy Telegram do opinii publicznej w Polsce przekazywane są wiadomości i informacje, których część została wykradziona w wyniku ataku hakerskiego przeprowadzonego na skrzynki e-mail i konta w mediach społecznościowych należących do niego i jego rodziny.

"Już dziś wiadomo, że część z ujawnionych informacji i rzekomych maili została spreparowana" - napisał minister. "Mimo że nie można w tej chwili jednoznacznie wskazać, kto stoi za tym atakiem, to jest oczywiste, że jego intencją jest podważenie zaufania do mnie oraz wielu innych osób pełniących funkcje publiczne" - zaznaczył szef KPRM.

DOSTĘP PREMIUM