Tajne posiedzenie, a na nim "internetowa" wiedza. "To jest amatorszczyzna, jeżeli chodzi o polski rząd"

Choć oficjanie nie wiadomo, co działo się na tajnym posiedzeniu Sejmu, to jednak sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński mówił w TOK FM, że widać było "klasycznego Jarosława Kaczyńskiego", a przekazane przez rząd informacje to "wiedza internetowa". - Po tym, co dzisiaj usłyszałem na tajnym posiedzeniu Sejmu, wiem, że to jest amatorszczyzna. To jest amatorszczyzna jeżeli chodzi o polski rząd - ocenił.
Zobacz wideo

Posłowie musieli w środę pojawić się w Sejmie, gdzie na niejawnym posiedzeniu premier Mateusz Morawiecki mówił o ostatnich cyberatakach na członków rządu. Jednak zdaniem posła i sekretarza generalnego PO Marcina Kierwińskiego, podczas posiedzenia nie padła żadna informacja, która uzasadniałaby utajnienie obrad. Natomiast to, co padło, nazywał wiedzą "publicystyczną" i "internetową", a prawdziwą przyczyną utajnienia posiedzenia było jego zdaniem "utajnianie informacji na temat niekompetencji tego rządu".

Prowadząca audycję Karolina Lewicka cytowała ustalenia Onetu, który podaje, że Jarosław Kaczyński miał podczas obrad stwierdzić, że Moskwa ma "gotowe plany inwazji" na Polskę, a ostatnie cyberataki mogą być tego dowodem. Do tego rząd miał przekazać, że hakerzy mogli włamać się nawet na 4 tys. kont i przejąć ok. 70 tys. maili. Gość TOK FM odparł jednak, że nie ma prawa potwierdzić tych informacji. - Myślę, że taka pułapka została założona na parlamentarzystów - stwierdził Kierwiński. 

- Intencją PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego jest to, aby nie mówić o meritum tej sprawy, aby któryś z posłów opozycji został złapany na udzieleniu informacji, która rzekomo była informacją tajną - mówił dalej. Po chwili jednak dodał, że na posiedzeniu widać było "tradycyjnego Jarosława Kaczyńskiego", z "butą, arogancją, straszeniem i głęboką pogarda dla ludzi myślących inaczej" i "małą liczbą ważnych informacji" i "realnej troski o bezpieczeństwo państwa". 

Karolina Lewicka dopytywała, czy dokumenty i maile z konta Michała Dworczyka to może być dopiero początek. Gość TOK FM nie wykluczył takiej możliwość i stwierdzić, że PiS doskonale wie, co mogło być w przejętych przez hakerów mailach. - To posiedzenie Sejmu to miała być szczepionka na to, co się pojawi, bo będą to informacje bardzo kompromitujące zarówno od strony merytorycznej, jak i strony państwotwórczej ten rząd - ocenił. 

- Prawda jest taka, że nasi ministrowie i szef rządu, zachowywali się nieodpowiedzialnie. Przesyłali informacje natury służbowej skrzynkami prywatnymi - podkreślił. Zauważał też, że skoro teraz rząd mówi o ataku na Polskę, to oznacza, że polskie służby specjalne nie wyłapały w porę tego ataku. - Po tym, co dzisiaj usłyszałem na tym tajnym posiedzeniu Sejmu, to wiem, że to jest amatorszczyzna. To jest amatorszczyzna jeżeli chodzi o polski rząd - dodał. 

Kierwiński domyślał się również, dlaczego ministrowie i premier woleli korzystać ze skrzynek prywatnych, a nie bezpiecznych skrzynek rządowych. - Stawiam tutaj tezę - zaznaczył. - Dlatego, że uważają, że te rządowe skrzynki są nadzorowane przez służby specjalne pozostające w rękach pana Kamińskiego, pana Wąsika, i może najważniejsi politycy w rządzie PiS bardziej obawiają się swoich kolegów, niż cyberataku ze strony służb specjalnych obcego państwa - podsumował. 

DOSTĘP PREMIUM