Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania ws. Polskiej Fundacji Narodowej. Banaś: Sprawa trafi do oceny sądu

Prokuratura nie zamierza zajmować się zawiadomieniem NIK-u w sprawie Polskiej Fundacji Narodowej. Chodzi o utrudnianie przez PFN kontroli.

O decyzji Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował na Twitterze Marian Banaś. "Nie poddajemy się. Postanowienie zostanie zaskarżone. Sprawa trafi do oceny sądu" - zapowiedział prezes Najwyższej Izby Kontroli.

Przypomnijmy, że Polska Fundacja Narodowa - powołana w czasach, gdy premierem była Beata Szydło - otrzymuje pieniądze na swoje działania ze spółek państwowych. Dlatego NIK chciało skontrolować działanie PFN.

Zwierzchnikiem prokuratury - przypominamy - jest prokurator generalny i minister sprawiedliwości - Zbigniew Ziobro.

Banaś: Z nikim nie prowadzę wojny

Marian Banaś niedawno skierował do prokuratury zawiadomienie dotyczące Jarosława Kaczyńskiego. - Niestety już nie jestem osobą prywatną. Jestem urzędnikiem bardzo poważnej instytucji. Jeżeli ktoś publicznie mówi, że ja nie powinienem pełnić tak ważnej funkcji, tylko dlatego, że wobec mnie toczą się jakieś postępowania, a ja nie byłem do tej pory ani przesłuchany, ani nie postawiono mi zarzutu przez dwa lata, podczas gdy mój poprzednik (Krzysztof Kwiatkowski PAP) miał akt oskarżenia i nikt nie wzywał go do zawieszenia jego funkcji, rezygnacji, i jeszcze pozwolono mu startować do Senatu, to jest pytanie, czy jest w Polsce praworządność, czy są równo wszyscy traktowani. Ja mam tu wielkie obawy. Nie można pozwolić na to, aby w takiej sytuacji z mojej strony nie było żadnej reakcji, dlatego musiałem postąpić tak, jak postąpiłem - mówił w Radiu Zet.

Prezes PiS - i wicepremier - ocenił, że Banaś nie powinien być szefem NIK-u.

Marian Banaś zapewnił, że nie prowadzi z nikim wojny i działa zgodnie z prawem. - Gdybyśmy do takiej sytuacji dopuścili, że można zawiesić prezesa poważnego urzędu, to zdezorganizowalibyśmy funkcjonowanie państwa, bo przecież służby mogą w każdej chwili prowadzić jakieś postępowanie wobec każdej osoby i każdy mógłby być zawieszony w swojej funkcji. To nie jest żadna praworządność ani demokracja - dodał.

Pytany o swoje oświadczenia majątkowe, prezes NIK przyznał, że mógł popełnić pewne błędy. - Ale tylko błędy, a nie przestępstwo, o co się mnie podejrzewa - zaznaczył. Zapewnił, że wszystko ma udokumentowane i na wszystko ma potwierdzenia.

Marian Banaś był też pytany, czy prawdą jest, że dostał gwarancję od Platformy Obywatelskiej, że jeśli teraz będzie atakował Prawo i Sprawiedliwość, to po ewentualnej zmianie władzy pozostanie on na stanowisku. - To jest nieprawda. Z nikim nie prowadzę żadnych rozmów na temat gwarancji, żebym się utrzymał na stanowisku. Przyjmuję każdego, jako prezes, kto się zgłasza i składa wnioski na temat takiej, czy innej kontroli czy to są ludzie z PiS, PO, SLD czy Konfederacji, jestem otwarty na współpracę, bo taka jest moja rola - zapewnił prezes Najwyższej Izby Kontroli.

DOSTĘP PREMIUM