Czeka nas powtórka ze sporu o IPN? "Obecny styl prowadzenia rozmów będzie procentował" - deklaruje wiceszef MSZ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych liczy na to, że Izrael zmieni stanowisko ws. uchwalonej przez Sejm nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego. - Myślę, że konsekwentnym wyjaśnianiem tego, jaka jest rzeczywistość, będziemy w stanie tę sytuację uspokoić i przekonać naszych partnerów, że o sprawach trudnych należy rozmawiać, ale z szacunkiem - mówił w TOK FM wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.
Zobacz wideo

Ambasada Izraela w Polsce oceniła, że nowela "w rezultacie uniemożliwi zwrot mienia żydowskiego lub ubieganie się o rekompensatę" i że "to niemoralne prawo poważnie uderzy w stosunki między naszymi państwami". Szef izraelskiej dyplomacji Jair Lapid nazwał nowe przepisy hańbą.

Zdaniem wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego za całym zamieszaniem stoi wewnętrzna polityka Izraela. - Proszę zwrócić uwagę, że ataki polityków izraelskich nie dotyczą treści ustawy. One od samego początku są wypowiedziami oskarżającymi Polskę o bardzo poważne przestępstwa, na przykład o próby wymazywania pamięci o Holocauście. To jest rzecz kompletnie oderwana od faktów - przekonywał w Poranku Radia TOK FM.

- Sądzimy, że z wewnętrznych powodów politycznych część polityków izraelskich uznała, że im się takie działanie po prostu opłaci - dodał. Przypomniał, że w Izraelu mamy teraz do czynienia z serią wyborów i niedawno powstał rząd, a co za tym - idzie sytuacja polityczna jest dość napięta.

Jabłoński utrzymywał również, że strona polska "robi to, co powinna robić, czyli tłumaczy fakty". - Myślę, że konsekwentnym wyjaśnianiem tego, jaka jest rzeczywistość, będziemy w stanie tę sytuację uspokoić i przekonać naszych partnerów, że o sprawach trudnych należy rozmawiać, ale z szacunkiem - mówił polityk.  

"Każde państwo ma prawo do suwerennych decyzji"

Prowadzący rozmowę Jan Wróbel nie krył sceptycyzmu wobec wypowiedzi Jabłońskiego. Dziennikarz TOK FM zwrócił uwagę, że narrację o partnerach, którzy "nie rozumieją" rzeczywistości słyszymy dość często. Nie tylko wobec Izraela, ale też m.in. w przypadku Komisji Europejskiej. - Jak się 10 czy 20 razy powtarza bardzo poważne zarzuty o zagrożeniu demokracji, czy reżimie autorytarnym, to rzeczywiście staje się to dość mało wiarygodne - odpowiedział wymijająco wiceminister. Dodał jeszcze, że mimo tylu różnych gróźb ze strony m.in. opozycji Polacy wciąż w wyborach głosują na opcję, która miałaby łamać zasady demokracji.

- My tłumaczymy po prostu, jakie są fakty. Że każde państwo ma prawo do suwerennych decyzji, do suwerennego prawodawstwa. To Sejm uchwala ustawy, a nie inne państwa zewnętrzne czy podmioty zewnętrzne - podkreślił wiceszef MSZ.

Spór z Izraelem raz już przegraliśmy

Czy w przypadku nowelizacji Kpa czeka nas spór na tak dużą skalę, jak to, co działo się przy okazji ustawy o IPN? Wróbel przypomniał, że w 2018 roku strona polska początkowo "okopała się" na swoich pozycjach, a koniec końców - z nowelizacji się wycofała. A sprawa stała się międzynarodowym skandalem. 

- Myślę, że w 2018 roku zostały popełnione pewne błędy komunikacyjne. Rzeczywiście można było lepiej informować także naszych partnerów o tym, na czym te zmiany polegają - przyznał Jabłoński. Z drugiej strony wielokrotnie podkreślał, że obie te sytuacje są "zupełnie inne". - To my jesteśmy atakowani w sposób zupełnie odrębny od treści przepisów - powiedział.

W kontekście obecnego sporu z Izraelem wiceminister przekonywał, że "obecny styl prowadzenia rozmów będzie procentował". - Mam wrażenie, że już dziś nasi partnerzy zaczynają na nasze argumenty lepiej reagować - mówił. - Kontynuujemy też rozmowy z Amerykanami i sądzę, że po stronie amerykańskiej też jest większe zrozumienie - dodał. 

Jabłoński na koniec jeszcze odniósł się do tego, że - jak mówił - "część mediów w Polsce stara się taki obraz wykreować, że znajdujemy się w sytuacji bez precedensu". - Tymczasem jeśli chodzi, chociażby o poziom bezpieczeństwa znajdujemy się dziś w położeniu daleko lepszym niż w 2015 roku i to zarówno jeśli chodzi o stałą obecność wojsk sojuszniczych w Polsce, jak i bezpieczeństwo energetyczne - przekonywał wiceszef MSZ.

Dopytywany, czy tego "bezpieczeństwa" nie można połączyć z dobrymi relacjami z innymi państwami - odparł, że "dobre relacje nie są celem samym w sobie". - One mają służyć realizacji narodowych interesów, a naszym interesem jest to, by państwo było silne i bezpieczne - skwitował.

- Siła państwa przejawia się także w tym, że o sprawach, które są u nas problemy, a problemem była dzika reprywatyzacja i te dzikie praktyki, które miały miejsce w wyniku niezgodnego z konstytucją stanu prawnego - żeby to zmieniać. I silne państwo robi to, nawet jeżeli jego partnerom się to nie do końca podoba - podsumował gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM