Ekspert: Powrót Tuska i świętej wojny PO-PiS to zła wiadomość dla pozostałych partii

- Powrót świętej wojny PO-PiS i tego zderzenia Kaczyński-Tusk sprawi, że inne partie nie będą się mogły odnaleźć pomiędzy narożnikami obu polityków - mówił w TOK FM doktor Bartosz Rydliński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Zobacz wideo

- Mam dobrą wiadomość - oświadczył w czwartek na specjalnie zwołanej konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński. Po czym ogłosił, że poseł Lech Kołakowski, który pod koniec listopada ub. r. odszedł z klubu PiS, teraz do niego wrócił. - W ostatnich dniach pisano, że klub PiS ma poniżej 230 posłów. Od tej chwili można powiedzieć, że ma z powrotem 230, a sądzę, że niedługo będzie miał więcej - powiedział Kaczyński.

Zdaniem doktora Bartoszą Rydlińskiego, który był gościem "Wywiadu Politycznego" TOK FM, to wystąpienie Kaczyńskiego było odpowiedzią na "pomruki niezadowolenia ze strony najbliższych koalicjantów PiS - Porozumienia Jarosława Gowina i Solidarnej Polski - a także na doniesienia prasowe, że przyszłość "Polskiego Ładu" jest pod dużym znakiem zapytania". - Ta konferencja Jarosława Kaczyńskiego była dla mnie jasnym sygnałem, że większość parlamentarna Zjednoczonej Prawicy nie jest tak stabilna, jakby się wydawało. Jarosław Kaczyński za wszelką cenę chce pokazać, że ma zdolność pozyskiwania byłych członków PiS dla swojej sprawy - ocenił politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zasugerował, że powrót posła Kołakowskiego do klubu PiS nie ma decydującego znaczenia. - To jest takie przelewanie z tych naczyń, które już leżą na stole. Zobaczymy, czy jak dojdzie do pierwszych sejmowych głosowań w lipcu, to Jarosław Gowin dalej będzie prowadził swoją wendettę i będzie głosował przeciw "Polskiemu Ładowi", powodując poważny kryzys Zjednoczonej Prawicy, co przełoży się na kryzys parlamentarny w Polsce - stwierdził.

Jak dodał, "Jarosław Gowin może chcieć dać się wyrzucić z rządu". - Sam nie wyjdzie, bo mówił wielokrotnie, że nikt mu nie ma nic więcej do zaoferowania. Ale pewnie będzie się przyglądał temu, co będzie się działo na opozycji. Np. czy jego były szef Donald Tusk, który – jak wszystko na to wskazuje – wróci z Brukseli, będzie miał mu coś do zaoferowania - mówił politolog.

"Powrót świętej wojny PO-PiS"

W sobotę 3 lipca odbędzie się statutowo-wyborczy kongres Prawa i Sprawiedliwości, na którym odbędą się wybory m.in. szefa partii. Bartosz Rydliński nawiązał to tego i zauważył, że już w sobotę prezes PiS może wykorzystać swoje kłopoty z brakiem większości parlamentarnej do odbudowania morale w swoim obozie. - On bardzo lubi być atakowany. W sobotę może powiedzieć swoim działaczom: "Mamy na wyciągnięcie ręki cywilizacyjny sukces, jakim jest 'Polski Ład', ale nawet wrogowie wewnętrzni nam nie pomagają. Tusk wraca, musimy się skonsolidować, bo inaczej wrócimy do czasów imposybilizmu". Więc paradoksalnie spin doctorzy PiS mogą z tych problemów zrobić atut - stwierdził.

Zdaniem politologa, powrót Donalda Tuska może więc paradoksalnie pomóc Jarosławowi Kaczyńskiemu, natomiast zaszkodzi mniejszym partiom. - Powrót świętej wojny PO-PiS i tego zderzenia Kaczyński-Tusk sprawi, że inne partie nie będą się mogły odnaleźć pomiędzy narożnikami obu polityków. Natomiast jeżeli przez następne miesiące naszą uwagę będzie zabierał spór pomiędzy Rafałem Trzaskowskim a Donaldem Tuskiem, to jest nie tylko zła wiadomość dla partii opozycyjnych, ale również dla PiS, bo timing w polityce ma znaczenie. Jeśli "Polski Ład" nie przyciągnie uwagi obywateli, to później będzie trudno przekuć go w machinę wyborczą, która zapewni PiS-owi trzecie zwycięstwo z rzędu - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM