"Poszedł w świat sygnał, by ludzie nie urządzali się w d.". Tusk to nie tylko problem dla polityków PiS-u

Powrót Donalda Tuska to ważny sygnał nie tylko dla polityków i wyborców. - Po weekendowych wystąpieniach przewodniczącego PO poszedł w świat sygnał, by ludzie - powiem to brutalnie - nie urządzali się w d...., czyli żeby prokuratorzy i sędziowie, którzy przeszli na złą stronę mocy, dwa razy zastanowili się, co robią - oceniła w TOK FM Justyna Dobrosz-Oracz z "Gazety Wyborczej".
Zobacz wideo

Od soboty Platformą Obywatelską znowu kieruje Donald Tusk, który zastąpił Borysa Budkę na stanowisku przewodniczącego tej partii. Dlaczego były premier i szef rady Europejskiej zdecydował się ponownie wejść do krajowej polityki?

Zdaniem Justyny Dobrosz-Oracz pierwszy powodem jest to, że "poczuł krew", bo zobaczył, że obóz władzy rozsadzają wewnętrzne konflikty. - Drugi powód jest taki, że Tusk chce spłacić osobisty dług, bo część elektoratu ma do niego żal, że zdecydował się na karierę w Brukseli, torując de facto drogę do zwycięstwa PiS-owi. Trzeci powód: chce ratować swoje dziecko, czyli PO. Idzie się po prostu bić - wyliczała w TOK FM dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Kto uwierzy w Tuska?

Na razie powrót Donalda Tuska na krajowe podwórko polityczne wywołał wielką radość w PO. Nie wiadomo, jakie wrażenie jego wystąpienie i konferencja prasowa zrobiły na wyborcach. A to oni zdecydują o tym, czy polityczny plan byłego premiera się ziści i uda się odsunąć PiS od władzy.

Michał Szułdrzyński uważa, że o tym, czy Tusk odniesie sukces, zdecydują młodzi wyborcy, którzy - jak pokazały ostatnie wybory - nie należą do wyborców rządzącej prawicy. - Pytanie, czy dla tych młodych, których PiS przegrał całkowicie, autentyczny będzie Tusk czy bardziej Trzaskowski lub Hołownia. Ci ostatni są bohaterami z opowieści młodych, a Tusk jest dla nich przybyszem z innej epoki. To jest największe wyzwanie dla Tuska - mówił dziennikarz "Rzeczpospolitej".

Ale zdaniem Justyny Dobrosz-Oracz, to nie młodzi będą mieli decydujący głos. Bo, jak argumentowała, najmłodsi wyborcy nie są zmobilizowanym elektoratem.  - Po tym weekendzie widać, że PiS na razie jest w defensywie, a PO przystąpiła do bardzo mocnej ofensywy. Tusk sam siebie nazwał emerytowanym ratownikiem demokracji, ale chce wystąpić w roli kogoś, kto ma obudzić wyborców. Gra toczy się nie o elektorat PiS, ale o tych, którzy albo śpią, albo mówią, że nie ma na kogo głosować. Tusk chce pokazać, że może wygrać - przekonywała.

Jak Donald Tusk Jarosława Kaczyńskiego zmobilizował

Jak mówiła dziennikarka "GW", o tym, jak ważny jest powrót byłego premiera do krajowej polityki, dobrze świadczy to, co działo się przy okazji kongresu Prawa i Sprawiedliwości. Oceniła, że energia, jaką Tusk pokazał podczas sobotniego wystąpienia, zmusiła PiS do zmiany planów.

- Zmotywowała Jarosława Kaczyńskiego do aż trzech wystąpień, które nie były planowane - podkreśliła. Dobrosz-Oracz dodała, że początkowo PiS rozważał jedynie wyjście do dziennikarzy rzeczniczki PiS Anity Czerwińskiej i wicemarszałka Ryszarda Terleckiego. 

- Poszedł też w świat sygnał, by ludzie – powiem to brutalnie - nie urządzali się w d… Czyli żeby prokuratorzy i sędziowie, którzy przeszli na złą stronę mocy, dwa razy zastanowili się, co robią. Bo jest ktoś, kto chce PiS-owi odebrać władzę. PiS ma potężny ból głowy i kongres PiS pokazał, że ta partia zaczęła się poważnie bać przegranej - stwierdziła dziennikarka.

Co z Rafałem Trzaskowskim?

Według Dobrosz-Oracz na razie przeciwnicy Donalda Tuska z PO, ani innych partii opozycyjnych nie będą wchodzić w drogę liderowi Platformy. Nie zrobi tego również Rafał Trzaskowski, który - jak mówiła w TOK FM - "przegrał wewnętrzną rozgrywkę".

- Na pewno teraz nie "pójdzie na ścianę". Wynik głosowania i reakcja Rady Krajowej PO na powrót Donalda Tuska były jednoznaczne, wszyscy wierzą, że on może Platformę uratować. To wygasza spory wewnętrzne w partii. Dotąd część polityków bardzo się bała tego, co buduje Trzaskowski. Kilkukrotnie zapewniał, że nie chce połknąć PO, ale jej liderzy byli przekonani, że Trzaskowski chce ich zdominować: zbudować obok nową partię, potem połączyć z PO i ją wchłonąć - tłumaczyła.

Jak dodał Michał Szułdrzyński, jeśli teraz ktokolwiek z PO zaatakowałby Tuska, "byłby absolutnym samobójcą".

DOSTĘP PREMIUM