Jak PiS próbuje się oczyszczać. "To rozwiązanie rodem z PRL, nie może się udać"

"Uchwała sanacyjna" Prawa i Sprawiedliwości nie tylko nie pomoże się oczyścić, ale może się obrócić przeciwko samej partii - ocenił w TOK FM dr hab. Grzegorz Makowski z Forum Idei Batorego i Szkoły Głównej Handlowej. W jego opinii to, co robi PiS, to działanie "rodem z PRL".
Zobacz wideo

Dr Grzegorz Makowski podkreślił na wstępie, że "uchwałę sanacyjną" Prawa i Sprawiedliwości widzi poprzez dwa paradoksy. Pierwszy - jak wyjaśniał - polega na tym, że drogą partyjną (a nie w drodze reformy prawnej) próbuje się ograniczać zjawisko nepotyzmu przy obsadzie spółek Skarbu Państwa.

- To jest rozwiązanie rodem z PRL. Jak zajrzymy do prac badaczy z tamtego okresu, to zobaczymy, że droga partyjna była wtedy powszechną praktyką przeciwdziałania korupcji. Robiło się to kiedy partia czuła, że trzeba wymienić kadry albo odświeżyć wizerunek - mówił rozmówca Jakuba Janiszewskiego. Jak dodał, takie działanie "nie ma nic wspólnego z poprawą ładu korporacyjnego" w państwowych spółkach.

- Natomiast drugi paradoks widzę w tym, że jeżeli pan Jarosław Kaczyński mówi, że to [nepotyzm - red.] jest taki marginalny problem, to zastanawiam się, czemu był to jeden z przewodnich motywów dwudniowego kongresu? Po co cała ta uchwała? Skoro to taka "łyżeczka", to może nie trzeba było robić z tego wielkiego halo? - pytał ekspert z Forum Idei Batorego i Szkoły Głównej Handlowej.

Dr Makowski nawiązał do słów prezesa PiS, który w kontekście nepotyzmu mówił: "Ta łyżka jest ciągle bardzo mała w stosunku do beczki naszych sukcesów, ale mam wrażenie, że jest coraz większa".

Zdaniem gościa TOK FM próba walki z nepotyzmem taką właśnie drogą "nie może się udać". Mało tego - ekspert przekonywał, że to może się odwrócić przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, bo  "już cała ta sytuacja wygląda groteskowo". 

- Prawo i Sprawiedliwość nie ma żadnej polityki antykorupcyjnej. (...) Jest dużo różnych elementów systemu sprawowania władzy, które powinny być pod tym kątem naprawione, a nie są. Na przykład system oświadczeń majątkowych czy ochrona tzw. sygnalistów - wyliczał dr Makowski. - Zarówno poprzednie ekipy, jak i Prawo i Sprawiedliwość przez ostatnie sześć lat zręcznie omijały ten problem albo podnosiły go, jeśli dotyczył przeciwników politycznych lub jakichś mniejszych działaczy, których można było zsunąć z sań - dodał.

Problemu nie dało się dłużej unikać

Na koniec ekspert zauważył, że politycy decydują się na publiczne poruszanie problemu korupcji wtedy, kiedy sprawy nie da się już ukryć. - I najprawdopodobniej w tym przypadku [PiS i nowej uchwały - red.] nie dało się już tego wszystkiego ominąć. Pytanie tylko, czy ten sposób, w jaki PiS próbuje się oczyszczać, pomoże. Moim zdaniem nie - skonkludował gość TOK FM. 

Przypomnijmy, "uchwała sanacyjna" PiS zakłada, że członkowie rodzin posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości (a konkretniej: współmałżonkowie, dzieci, rodzeństwo oraz rodzice) nie mogą zasiadać w Radach Nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Uchwała ma jednak dość istotne zastrzeżenie. Określono bowiem, że powyższe nie obejmuje osób, które zostały "zatrudnione/pracują w strukturach spółek Skarbu Państwa ze względu na swoje kompetencje, doświadczenie zawodowe i jednocześnie doszło do nadzwyczajnej sytuacji życiowej".

DOSTĘP PREMIUM