Senator PiS mówi wprost: Znaczna część działaczy jest pochłonięta polepszaniem swojej sytuacji życiowej

- Teraz widać wyraźnie, że zjawisko, które można określić mianem "ekonomizacji partii", czyli że znaczna część działaczy jest pochłonięta polepszaniem swojej sytuacji życiowej, to zjawisko bardzo szerokie - przyznał w TOK FM senator Prawa i Sprawiedliwości Jan Maria Jackowski, odnosząc się do przyjętej uchwały o niezatrudnianiu w spółkach Skarbu Państwa krewnych polityków.
Zobacz wideo

Zdaniem senatora Jana Marii Jackowskiego przyjęta w weekend "uchwała sanacyjna" Prawa i Sprawiedliwości potwierdza, że jakaś część osób, które znajdowały zatrudnienie w spółkach Skarbu Państwa (i były spokrewnione z politykami partii rządzącej) nie miała odpowiednich kompetencji. - Tu jest przyznanie w tej uchwale, że takie sytuacje miały miejsce. Bo gdyby ich nie było, to niepotrzebna byłaby ta uchwała - stwierdził senator.

Przypomnijmy, tzw. uchwała sanacyjna zakłada, że członkowie rodzin posłów i senatorów Prawa i Sprawiedliwości (a konkretniej: współmałżonkowie, dzieci, rodzeństwo oraz rodzice) nie mogą zasiadać w Radach Nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Uchwała ma jednak dość istotne zastrzeżenie. Określono bowiem, że powyższe nie obejmuje osób, które zostały "zatrudnione/pracują w strukturach spółek Skarbu Państwa ze względu na swoje kompetencje, doświadczenie zawodowe i jednocześnie doszło do nadzwyczajnej sytuacji życiowej".

Jackowski przypomniał, że przyjęcie takiego dokumentu było zapowiadane w partii już wcześniej. Jak dodał, wychodzi to "naprzeciw zjawisku bardzo negatywnie ocenianemu przez opinię publiczną". - Ja akurat należę do tych polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy od kilku już lat mówili o nepotyzmie. Krytykowałem to, za co z kolei ja byłem krytykowany - mówił. - Teraz widać wyraźnie, że zjawisko, które można określić mianem "ekonomizacji partii", czyli że znaczna część działaczy jest pochłonięta polepszaniem swojej sytuacji życiowej (...) jest zjawiskiem bardzo szerokim - dodał senator PiS.

Jak mówił, opinia publiczna najczęściej koncentruje się na nepotyzmie wtedy, kiedy dotyczy on osób znanych z polityki centralnej - posłów czy ministrów. Przyznał jednak wprost, że zjawisko to jest znacznie szersze. - Im głębiej w powiaty i gminy byśmy sięgnęli, tym ta sytuacja wygląda bardzo różnie - zauważył.

Według polityka, "pokusa wykorzystania osobistej pozycji publicznej czy politycznej do polepszenia bytu swoich bliskich jest niewątpliwie bardzo silna". Podkreślił, że dotyczy to nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, bo w przeszłości również inne środowiska polityczne "miały z tym problemy". Zauważył jednak, że "w przypadku PiS sprawa nepotyzmu ma szczególne znaczenie". - Myśmy z tego zrobili jeden z fundamentów naszych standardów w życiu publicznym i jeden z argumentów koronnych do krytyki naszych poprzedników, dlatego to jest dla Prawa i Sprawiedliwości szczególnie wrażliwy temat - nadmienił.

"To jakby lisa do pilnowania kurnika wysyłać"

Prowadząca rozmowę redaktor Karolina Lewicka - w kontekście nepotyzmu właśnie - nawiązała do sytuacji sekretarza generalnego PiS Krzysztofa Sobolewskiego, którego małżonka zasiadała w kilku radach nadzorczych państwowych spółek - Orlen Paliwa, Anwil z Grupy Orlen i Port Lotniczy Szczecin-Goleniów.

- Jest tu pewna niezręczność, że sekretarz generalny niejako stał się twarzą tego, co napiętnowane jest przez lidera Prawa i Sprawiedliwości - przyznał Jackowski.

- To jakby lisa do pilnowania kurnika wysyłać - skomentowała red. Lewicka. 

- To już jest takie sformułowanie "obiegowe", ale rzeczywiście ta sytuacja wywoływała - i to mogę potwierdzić - poważne dyskusje wewnętrzne - przyznał senator PiS. Szczególnie komentowany, jak dodał, był jeden z wywiadów, w którym Sobolewski podał, że o zatrudnieniu żony dowiaduje się jako jeden z ostatnich. 

W weekend - po przyjęciu przez PiS "uchwały sanacyjnej" - dziennikarz "Rzeczpospolitej" Jacek Nizinkiewicz zapytał Sobolewskiego na Twitterze: "w ilu radach nadzorczych zasiada teraz Pańska żona?". Polityk odpowiedział: "Panie Redaktorze, w żadnej".

DOSTĘP PREMIUM