"To szczucie źle się skończy". Donald Tusk nazwał TVP Info "zwyrodnieniem"

Dojdzie do strasznych rzeczy przez to, co robicie w Polsce - mówił Donald Tusk do pracowników TVP. Były premier nazwał stację "zwyrodnieniem". Kilkadziesiąt minut później, mówiąc o "szczuciu", którego jest celem, Tusk powiedział, że nie jest w stanie "zapewnić fizycznej ochrony rodzinie".
Zobacz wideo

Donald Tusk - od soboty pełniący funkcję przewodniczącego PO - od rana spotyka się parlamentarnymi koalicjantami swojej partii, a za nim podążają dziennikarze i zadają pytania. Jedno z nich Tusk nazwał prowokacją. - Czy pana syn kłamał przed komisją Amber Gold? Kłamał, mówiąc, że pan wiedział, że Amber Gold to lipa - zapytała pracownica TVP Info. 

Przy tej okazji "Gazeta Wyborcza" zapytała byłego premiera, czy podpisał się pod projektem ustawy w sprawie likwidacji TVP Info, którego autorami są politycy PO. - Ludzie potrzebują rzetelnej informacji i trzeba zrobić wszystko, żeby tego typu zwyrodnienia jak dziś TVP info zmieniło zasadniczo swój charakter. Nie zastanawiałem się nad samym postulatem likwidacji, ale sama stacja robi wszystko, żeby to zrobić - odpowiedział Donald Tusk.

Zwrócił się też do pracownicy TVP Info: "Pani będzie moralnie odpowiedzialna za to, co musi się zdarzyć. Za to, co robicie w przestrzeni publicznej. To się na pewno zdarzy. Już raz na to żeście ciężko zapracowali".

"Umarzane są sprawy, gdy jacy osobnicy grożą mi śmiercią"

Zapytany, czy czuje się zagrożony i czy zapewni sobie ochronę, odpowiedział, że "jeśli władza się uprze, żeby użyć dostępnych narzędzi do rozpętania nienawiści", nikt nie zapewni mu bezpieczeństwa.

- Od kilku lat jesteśmy tego świadkami (budzenia nienawiści), a na niespotykaną skalę - od czterech dni. Nie jestem w stanie zapewnić fizycznej ochrony mojej rodzinie 24 godziny na dobę. Wszystkie groźby karalne i próby zastraszenia są zgłaszane przez moją rodzinę na policję, ale na tym się de facto kończy. Umarzane są sprawy, gdy jacy osobnicy grożą mi śmiercią - mówił na wspólnej konferencji prasowej z marszałkiem Senatu prof. Tomaszem Grodzkim. 

-  Czy istnieją służby, które mogą bronić człowieka przed 12-godzinnym atakiem w telewizji publicznej? - pytał Tusk. I dodał, że nie będzie szukał ochrony, bo po to wrócił do polskiej polityki, "żeby rozmawiać z ludźmi".

DOSTĘP PREMIUM