Kaczyński podpisał "deklarację, która ma wymowę antyeuropejską i proputinowską"

- Mówiono, że PiS-owi nie po drodze z Salvinim czy z Le Pen, dlatego że oni są prorosyjscy. Ale jeśli PiS-owi z nimi nie po drodze we wspólnej frakcji, to dlaczego jest mu po drodze z nimi w takiej deklaracji, która ma wymowę bardzo antyeuropejską i proputinowską? - tak dziennikarka "Rzeczpospolitej" skomentowała w TOK FM podpisanie przez Jarosława Kaczyńskiego wspólnej deklaracji z liderami pracowych partii europejskich.
Zobacz wideo

W ubiegły piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński poinformował, że wspólną deklarację prawicowych partii europejskich, w której podkreślono, że "Unia Europejska wymaga głębokiej reformy, gdyż dzisiaj zamiast chronić Europę i jej dziedzictwo, sama staje się źródłem problemów i niepokoju". Wśród sygnatariuszy dokumentu znaleźli się także: przewodniczący radykalnego ugrupowania Vox z Hiszpanii - Santi Abascal, Viktor Orban, szef włoskiej Ligi - Matteo Salvini, przewodnicząca francuskiego Zjednoczenia Narodowego - Marine Le Pen.

Anna Słojewska z "Rzeczpospolitej" przestrzegała w TOK FM, by nie zbywać tej deklaracji lekceważeniem. - Zebrała aż 16 sygnatariuszy, to naprawdę imponujący wynik. To poważna inicjatywa w ważnym dla Unii momencie, kiedy chcemy wyjść z kryzysu gospodarczego i kiedy mamy kryzys wartości w Polsce i na Węgrzech - mówiła gościni Jakuba Janiszewskiego.

Jak dodał, ten dokument jest ważny, bo pokazuje, że "mamy siły w Unii, które są wyraźnie antyeuropejskie". - To, że ileś partii uważa, że prawo krajowe powinno mieć prymat nad prawem Unii, to oznacza tak naprawdę jej koniec. Bo trudno sobie wyobrazić, że legislację UE państwa członkowskie będą uznawały za mniej ważną niż prawa krajowe i każdy będzie sobie tak według uznania decydował - powiedziała.

Ciekawe jest to - zauważyła - tej inicjatywie nie towarzyszy próba powołania wspólnej frakcji w Parlamencie Europejskim. - PiS chyba nie ma specjalnie interesu, żeby taką nową frakcję tworzyć, dlatego że on jest teraz najważniejszą partią (we frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów) i jeśli połączyłby się z włoską Ligą Północną, która ma bardzo liczną reprezentację w PE, to musiałby się troszkę posunąć - stwierdziła.

Jednak jej zdaniem, z ideologicznego punktu widzenia jest kompletnie niezrozumiałe, dlaczego taka grupa nie powstaje. - Mówiono, że PiS-owi nie po drodze z Salvinim czy z Le Pen, dlatego że oni są prorosyscy. Ale jeśli PiS-owi z nimi nie po drodze we wspólnej frakcji, to dlaczego jest mu po drodze z nimi w takiej deklaracji, która ma wymowę bardzo antyeuropejską i proputinowską? - zakończyła dziennikarska "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM