"Trudno zamykać oczy na dążenie do wczesnej seksualizacji dzieci". Europoseł Krasnodębski broni Węgier

Gdybyśmy realniej popatrzyli na wynaturzenia czy nadużycia (dot. seksualizacji dzieci), to ochrona dzieci wydaje się zupełnie oczywista. To nie ma nic wspólnego z dyskryminacją - mówił w TOK FM prof. Zdzisław Krasnodębski, broniąc Węgier i obowiązującej tam ustawy anty-LGBT.
Zobacz wideo

Na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego toczy się debata dotycząca łamania w Polsce i na Węgrzech wspólnych, europejskich zasad. W przypadku Polski chodzi o zasady praworządności, a w przypadku Węgier - zasady tolerancji. Administracja Wiktora Orbana przeforsowała bowiem w czerwcu ustawę, w której zapisano, że państwo chroni prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej jego płci w chwili urodzenia; w dokumencie dużo uwagi poświęca się "propagowaniu homoseksualizmu".

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen nazwała węgierską ustawę haniebną. Zastrzegła, że wykorzysta wszystkie możliwe instrumenty, żeby temu prawu przeciwdziałać. Podawała przykłady zapisów ustawy, które mówią np. że w filmach i książkach nie mogą być pokazywane inne - niż heteroseksualna - orientacje seksualne, jeśli te dzieła miałyby dotrzeć do osób poniżej 18. roku życia.

Według europosła PiS prof. Zdzisława Krasnodębskiego, który był gościem TOK FM, w debacie na temat Polski i Węgier jest dużo demagogii i "coraz bardziej inflacyjnego rozumienia praw człowieka".

- Zawsze było tak, że filmy miały odpowiednią klasyfikację wiekową, co dotyczyło scen przemocy i seksualnych, i to nikogo nie dziwiło, że pewne rzeczy są od pewnego wieku. Trudno zamykać oczy na dążenie do wczesnej seksualizacji dzieci. Gdybyśmy realniej popatrzyli na wynaturzenia, czy nadużycia, które się z tym wiążą, to ochrona dzieci wydaje się zupełnie oczywista. To nie ma nic wspólnego z dyskryminacją - mówił europoseł PiS.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Polska i Węgry na cenzurowanym?

Prof. Krasnodębski przywołał opinię z niemieckiej prasy, że osoby LGBT tworzą ruch polityczny, który staje się "za bardzo ekspansywny". - Myślę, że coraz więcej osób zaczyna to dostrzegać. Jeżeli we Francji przyjmuje się prawo bioetyczne, które pozwala na in vitro dla par lesbijskich, to jesteśmy na prostej drodze do wytwarzania człowieka jako produktu przemysłowego. To narusza godność człowieka - stwierdził.

Jak podkreślił, w Parlamencie Europejskim nigdy nie będzie dyskusji na temat francuskiej ustawy, bo... europejscy politycy wolą się skupiać na Polsce i Węgrzech.

- Nikt z tych, którzy krytykują Węgry, nie wspomni o zasadzie suwerenności i konstytucji, tak jak nie wspomina się w kontekście polskim o wyrokach TK, które mówiły o ochronie życia poczętego w Polsce. Wtedy konstytucje państw się nie liczą. Chyba, że powołują się na nie uskrajnione ruchy postępowe, to w porządku - zakończył rozmówca Macieja Zakrockiego.

DOSTĘP PREMIUM