Skruszony poseł Czartoryski nie chce ujawnić, jaka sprawa toczy się przeciw niemu. "Banalnie śmieszna"

- Nie wiem, czy zdjęto (z mojego karku CBA), czy nie zdjęto. Przeprosiny odbieram jako honorowe - mówił w TOK FM poseł Arkadiusz Czartoryski, który wczoraj wrócił do Klubu PiS po tym, jak go opuścił dwanaście dni wcześniej.
Zobacz wideo

Posłowie Zbigniew Girzyński, Małgorzata Janowska i Arkadiusz Czartoryski 25 czerwca ogłosili, że opuszczają klub Prawa i Sprawiedliwości i powołują w Sejmie koło "Wybór Polska". Rozpadła się wtedy rządowa większość. Poseł Czartoryski został nawet wiceprzewodniczący tego koła. Jednak - jak się w środę okazało - wrócił już po 12 dniach, będzie należał do klubu PiS i Partii Republikańskiej, niedawno założonej przez Adama Bielana. Co więc wydarzyło się przez te dwa tygodnie?

- Poseł nie żyje tylko dla siebie i dla własnego mandatu poselskiego, tylko musi brać pod uwagę swoich wyborców. W tym przypadku regionu ostrołęckiego, gdzie piąty raz z rzędu zostałem wybrany do Sejmu. Ostrołęka została potraktowana niezwykle źle w ostatnich latach - odpowiedział w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM poseł Czartoryski.

Prowadzącą audycję Karolina Lewicka zauważyła, że właśnie z powodu Elektrowni Ostrołęka odszedł z Klubu PiS, nie zgadzając się na jej zamknięcie. Mówił wtedy, że "w PiS panuje zarządzanie przez zastraszanie (…) a partia opuściła nas znacznie wcześniej, a nie my partię". - Tak, ale nie mogę brać pod uwagę tych rzeczy, o których mówiłem, jako dominujących w decyzjach politycznych - odparł.

Dodał, że może mieć wiele pretensji o to, jak był traktowany przez władze PiS. - Ale uzyskałem możliwość przedstawienia postulatów mojego regionu i oczekuję w najbliższych dniach wizyty pana premiera Morawieckiego w Ostrołęce, gdzie buldożery wyburzają elektrownię. Na tym spotkaniu zostanie przedstawiony cały ochronny pakiet dla miasta - mówił.

"Sprawa banalnie śmieszna"

Po odejściu posła Czartoryskiego, rzeczniczka klubu parlamentarnego PiS Anita Czerwińska sugerowała, że służby specjalne mogą prowadzić przeciwko niemu postępowanie. Jednak w środę Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej go „oczyścił" z tych podejrzeń i przeprosił, mówiąc: - Według mojego rozeznania, wszystko co czynione w tej sprawie było bezpodstawne. Brak czynów karygodnych i nagannych moralnie.

Czy te słowa prezesa PiS to nagroda za powrót Czartoryskiego do klubu PiS? - Nie wiem, czy zdjęto (z mojego karku CBA), czy nie zdjęto. Przeprosiny odbieram jako honorowe - uciął.

Karolina Lewicka przypomniała, że rok temu agenci CBA weszli m.in. do mieszkania posła Czartoryskiego i zabezpieczyli nośniki elektroniczne, które były potrzebne w śledztwie dot. Elektrowni Ostrołęka. Zatrzymano też jej dyrektora Edwarda S., osobę, którą znał Czartoryski. - W 50-tysięcznym mieście zna się większość osób. Po drugie nie było w tych nośnikach żadnych spraw związanych z elektrownią – stwierdził, ale nie chciał odpowiedzieć na pytanie, co było na tych nośnikach. Powtórzył tylko, że "nie może się kierować uczuciami ani uprzedzeniami".

Przyznał, że toczy się przeciwko niemu "sprawa, ale jest ona banalnie śmieszna i banalnie prosta". Nie chciał jej ujawnić, dopóki ona się nie zakończy.

Donald Tusk przywódcą, ale po niemiecku

Poseł Czartoryski nazywa Donalda Tuska "przywódcą opozycji", ale robi to po niemiecku. Dlaczego? - Bo dziesiątki artykułów zostało opublikowanych we wszystkich mediach niemieckich nt. Donalda Tuska. To nie może być tak, że jednego dnia przyjeżdża ktoś z zagranicy i obejmuje przywództwo na opozycji, a wszyscy muszą mu się podporządkować - zakończył gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM