"8 czerwca przekazałem premierowi gotowość złożenia rezygnacji". Michał Dworczyk odnosi się do tzw. afery mailowej

- W dniu ujawnienia ataku, czyli 8 czerwca przekazałem premierowi gotowość złożenia rezygnacji ze stanowiska, premier zadeklarował, że nie stracił do mnie zaufania - powiedział dziś Michał Dworczyk, szef KPRM.
Zobacz wideo

- Często jest tak, że decyzje administracyjne, powiązane są z politycznymi, partyjnymi i bardzo trudne do rozgraniczenia są te obszary. Wszyscy się zgodzimy, że nikt nie chciałby, by z domeny KPRM czy ministerstw prowadzić stricte partyjną dyskusję, to byłoby niewłaściwe, tego rodzaju korespondencja jest prowadzona ze skrzynek prywatnych - Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, po raz pierwszy dziś odniósł się na konferencji prasowej do tzw. afery mailowej. 

Przypomniał, że 11 kont sejmowych zostało też zhakowanych. Zaznaczył, że przy determinacji hakerów używanie skrzynek w domenie państwowej nie gwarantuje bezpieczeństwa. 

- W dniu ujawnienia ataku, czyli 8 czerwca przekazałem premierowi gotowość złożenia rezygnacji ze stanowiska, premier zadeklarował, że nie stracił do mnie zaufania i stwierdził, że tego typu działania byłoby wpisaniem się w scenariusz atakujących, zrealizowanie ich celów - mówił też. Zdementował też informacje o tym, że politycy PiS jakoby mieli się bać własnych służb i dlatego używali prywatnych skrzynek.

Atak na skrzynkę Michała Dworczyka

We wtorek 8 czerwca w nocy min. Dworczyk napisał na Twitterze, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę e-mail i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w mediach społecznościowych, poinformowane zostały stosowne służby państwowe. Zapewnił, że w skrzynce mailowej będącej przedmiotem ataku hakerskiego nie znajdowały się informacje o charakterze niejawnym czy zastrzeżonym.

Jak ustaliła "Rzeczpospolita", pierwsza udana próba włamania na skrzynkę Dworczyka miała miejsce już 22 września 2020 roku. Potem takich prób było co najmniej kilka. "Jak ustaliliśmy, wejście na konto FB żony ministra, od którego zaczęła się 'afera mailowa', było już tylko tego efektem, a nie kanałem, którym hakerzy dotarli do ministra. Dworczyk nie wiedział, że jego maile są cały czas czytane, bo nie było złamania loginu i hasła hakerzy uzyskali bowiem poprawne dane, jakich używał minister" – podał dziennik.

Wśród regularnie publikowanych na platformie Telegram informacji były m.in. rozmowy dotyczące użycia wojska wobec uczestniczek i uczestników masowych protestów, jakie wybuchły w październiku 2020 roku (po wyroku Trybunały Konstytucyjnego, którym kieruje Julia Przyłebska, w sprawie ustawy antyaborcyjnej). Były też opublikowane maile dot. ewentualnego wprowadzenia godziny policyjnej 31 grudnia 2020 roku, czy udziału Przemysława Czarnka w kampanii prezydenckiej Andrzeja Dudy.

18 czerwca wicepremier ds. bezpieczeństwa wydał oświadczenie. "Analiza naszych służb oraz służb specjalnych naszych sojuszników pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że atak cybernetyczny został przeprowadzony z terenu Federacji Rosyjskiej" - napisał Jarosław Kaczyński.

DOSTĘP PREMIUM