Trybunał Konstytucyjny ma zdecydować, co z prawem UE w Polsce. "Sprawa ma szczególny charakter i kontekst"

Trybunał Konstytucyjny, którym kieruje Julia Przyłębska zajmuje się dziś wnioskiem premiera Mateusza Morawieckiego o wyższości polskiej konstytucji nad prawem unijnym.
Zobacz wideo

Posiedzenie rozpoczęło się niemal z godzinnym opóźnieniem. Obecnie przedstawiane są stanowiska stron uczestniczących w postępowaniu, kancelarii prezydenta czy poszczególnych ministerstw. Wcześniej uzasadnianie wniosku premiera Mateusza Morawieckiego przedstawił prezes Rządowego Centrum Legislacji Krzysztof Szczucki. Zaś na samym początku rozprawy magister Julia Przyłębska poinformowała w niewybredny sposób, że kierowany przez nią Trybunał, nie uwzględnił wniosków Rzecznika Praw Obywatelskich, profesora Adama Bodnara o odroczeniu rozprawy i tego, żeby sprawą zajął się pełen skład TK. Rzecznik domagał się też odroczenia rozprawy z uwagi na potrzebę zapoznania się z obszernym stanowiskiem Sejmu w tej sprawie, które otrzymał w piątek. Trybunał też nie uwzględnił tego wniosku.

Wniosek premiera Morawieckiego

Premier Mateusz Morawiecki skierował swój wniosek po marcowym wyroku unijnego Trybunału Sprawiedliwości, który uznał, że kolejne nowelizacje ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, która decyduje o obsadach sądów, mogą naruszać prawo unijne. Jak informował wówczas rzecznik premiera Piotr Müller, dotyczy on kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z konstytucją oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.

Prawo i Sprawiedliwość - a co za tym idzie i szef rządu - oczywiście się z tym nie zgadzają i żeby chronić wskazanych przez siebie sędziów PiS chce, aby marionetkowy Trybunał Konstytucyjny uznał wyższość polskiego prawa nad wspólnotowym. Wniosek ma rozstrzygać pięcioosobowy skład z Julią Przyłębską na czele, ale do TK trafił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, aby ze względu na wagę sprawy TK zajął się nią w pełnym składzie. 

W czerwcu Komisja Europejska wysłała do członków polskiego rządu list, w którym zaapelowała o wycofanie z TK wniosku premiera. Według Komisji wniosek ten "wydaje się podważać podstawowe zasady prawa UE, w szczególności zasadę, iż prawo Unii jest nadrzędne w stosunku do prawa krajowego, a orzeczenia TSUE są wiążące dla wszystkich sądów krajowych i innych organów państwowych państw członkowskich".

Strona polska na początku lipca odpowiedziała na ten list. - Możemy potwierdzić, że otrzymaliśmy odpowiedź Polski (...), którą dokładnie analizujemy. Komisja zajmuje jasne stanowisko w sprawie nadrzędności prawa UE: prawo UE ma pierwszeństwo przed prawem krajowym, a ostatnie słowo w sprawie prawa UE zawsze wypowiadane jest w Luksemburgu - przekazywał wtedy PAP rzecznik KE.

Dziś orzeczenie nie będzie. Zdecydowano o przerwie do czwartku 15 lipca do godziny 13.

W środę kolejna ważna sprawa

Z kolei w środę - podczas drugiej rozprawy - TK ma kontynuować badanie pytania prawnego skierowanego przez Izbę Dyscyplinarną SN. Nastąpiło to po postanowieniu TSUE z kwietnia zeszłego roku, w którym unijny trybunał zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów. W zagadnieniu do TK izba ta zapytała o zgodność z konstytucją przepisów unijnych dotyczących stosowania przez TSUE środków tymczasowych w sprawach sądownictwa.

Zdaniem Izby Dyscyplinarnej, Polska została zobowiązana przez TSUE do wykonania środków tymczasowych ws. sądownictwa, "mimo tego, że sprawy te nie zostały przekazane do gestii UE i jej organów na podstawie umowy międzynarodowej". Według izby,która pojawiała się w SN za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, narusza to konstytucyjne zasady przekazywania kompetencji organizacji lub organowi międzynarodowemu.

Trybunał rozpoczął rozpatrywanie tej sprawy w końcu kwietnia. Odroczono wówczas rozprawę w celu umożliwienia zapoznania się przedstawicielom RPO z obszernym stanowiskiem Sejmu. Zmianie uległ też skład orzekający w tej sprawie. Po wniosku RPO, na prośbę Krystyny Pawłowicz, sędzia ta została wyłączona z rozpatrywania sprawy. W oświadczeniu Pawłowicz przyznała, że publicznie negatywnie wypowiedziała się na temat wiceprezesa TSUE oraz że taka wypowiedź może w odbiorze publicznym sugerować brak bezstronności w sprawie. W jej miejsce przewodniczącym został Stanisław Piotrowicz.

Wybranie dat na oba posiedzenia nie wydaje się dziełem przypadku. Tym bardziej, że TK, którym kieruje Julia Przyłębska, mógł rozstrzygnąć kwestię wniosków znacznie wcześniej. Teraz mamy dwa posiedzenia w dniach poprzedzających bardzo ważne dla Polski orzeczenie TSUE. Na najbliższy czwartek - 15 lipca - zaplanowano ogłoszenie decyzji unijnego trybunału w sprawie skargi Komisji Europejskiej dotyczącej wprowadzonego w Polsce nowego modelu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Krok do wyjścia z Unii Europejskiej?

Adam Bodnar, żegnający się z urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich, mówił niedawno w TOK FM, że obie sprawy są niezwykle istotne.  RPO zapowiadał, że zamierza konsekwentnie przedstawiać stanowisko, iż w niektórych kwestiach prawo UE ma wyższość nad krajowymi rozwiązaniami. – Jeżeli ktoś tego nie akceptuje, to cała Wspólnota się rozpada – wskazał.

Dodał, że podważanie członkostwa Polski w UE będzie miało dramatyczne skutki. - Sprawa ma szczególny charakter i kontekst, bo dotyczy reformy wymiaru sprawiedliwości, wyroków TSUE i postanowień tymczasowych. Wyrok TK (uznający dyktat prawa krajowego nad unijnym - red.) może być podkładką do tego, żeby nie wykonywać decyzji europejskiego trybunału. Aby doprowadzić do zamrożenia skutków zmian w wymiarze sprawiedliwości – ostrzegał.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM