Władza mruga do antyszczepionkowców? "Siarkowska i Kowalski powinni być ukarani"

Dwójka posłów PiS ruszyła z publiczną interwencją do jednego z domów dziecka w związku z rzekomym przymusem szczepień przeciw COVID-19. - Nie możemy do tego podchodzić tak lekko. Takie postawy i akcje powinny być bezwzględnie karane przez rządzących - oceniła w TOK FM dr Anna Materska-Sosnowska.
Zobacz wideo

Z jednej strony rząd na każdym kroku nawołuje, aby Polacy szczepili się przeciw COVID-19. Z drugiej strony posłowie władzy – Anna Maria Siarkowska i Janusz Kowalski – ruszyli na kontrolę do jednego z domów dziecka, gdzie rzekomo przymuszano dzieci do szczepień. Cała sprawa okazała się daleka od prawdy, a na placówkę spadło wiele hejtu. – Całą akcję uważam za wybryk tej dwójki, jakąś formę reklamy czy promocji, żeby zbić kapitał wyborczy – oceniła dr hab. Maria Wincławska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Dodała, że z badań wynika, iż wyborcy Prawa i Sprawiedliwości szczepią się rzadziej i wyrażają większą nieufność do wakcyn. – To wyraźny sygnał do wyborców ze strony posłów PiS, że nie zostaną zaniedbani i ktoś będzie odpowiadać na ich interesy oraz wiarę w szkodliwość szczepionek – podkreślała ekspertka.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Dużo surowiej zachowanie dwójki posłów PiS oceniła dr Anna Materska-Sosnowska. – Nie możemy do tego podchodzić tak lekko. Takie postawy i akcje powinny być bezwzględnie karane przez rządzących – oceniła politolożka z Uniwersytety Warszawskiego i Fundacji Batorego.

Obie komentatorki zgodziły się, że rząd kładzie duży nacisk na szczepienia. – Widać też, że władza autentycznie boi się skutków czwartej fali pandemii, a szczególnie: potencjalnych lockdownów. Skoro ich wyborcy się nie szczepią, to mogą zostać bardziej dotknięci czwartą falą – dodała dr Wincławska. Z kolei Materska-Sosnowska wskazywała, że rząd stoi przed poważnym dylematem. – Bo gdzie najbardziej będą widoczne kolejki do lekarzy, szpitali i szczepień? W powiatowych szpitalach na ścianie wschodniej lub tam, gdzie wysokie wyniki w wyborach osiąga PiS. Ten obraz pójdzie do społeczeństwa i będzie jednoznaczny. Nie wyobrażam sobie, żeby rząd decydował się na miejscowe lockdowny. Z kolei, jak tak dalej będzie wyglądać polityka wobec UE, to nie będzie pieniędzy na pomoc dla zamykanej gospodarki. Sytuacja staje się coraz trudniejsza – podkreślała dr Materska-Sosnowska.

Dlatego jej zdaniem Polska powinna iść śladem Francji, która powoli chce wprowadzić obowiązkowe szczepienia przeciw COVID-19, a niezaszczepieni Francuzi będą mieli problemy z wejściem do miejsc publicznych. – Trzeba nakazywać szczepienia, bo inaczej z tego nie wyjdziemy. Nie może być tak, że antyszczepionkowcy będą nam paraliżowali kraj i swoją niechęcią doprowadzali do kolejnych lockdownów – mówiła politolożka z UW.

Rzecznik rządu musi się tłumaczyć 

O poselską interwencję posłów Siarkowskiej i Kowalskiego (do niedawna wiceministra aktywów państwowych), zapytano środę rzecznika rządu.  - Nie znam szczegółów samej interwencji. Każda osoba dorosła ma prawo zdecydować o tym [o zaszczepieniu się - red.]. Uważam, że takie działania nie są potrzebne i mogą tworzyć w opinii publicznej wrażenie działań, które są przeciwko szczepieniom. Ale jak rozumiem, nie było to intencją posła Kowalskiego - chodziło raczej o kwestię wyboru. Jednak efekt społeczny może być odwrotny od zamierzonego i ja takiej interwencji bym nie podjął - powiedział dziennikarzom Piotr Müller.

Pytany o możliwość wprowadzenia obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 dla medyków, Muller przyznał, że "w gronie lekarskim niestety są pojedyncze przypadki osób, które kwestionują system szczepień".

DOSTĘP PREMIUM