Matczak o słabości UE w sporze z Polską. "Ta władza tylko na taką reakcję czeka"

Zdaniem profesora Marcina Matczaka, konflikt Polski z UE może doprowadzić do wzrostu nastrojów antyunijnych, które podobnie jak w przypadku brexitu, mogą wymknąć się spod kontroli. Wskazuje też, że w całym sporze za dużo jest prawniczego języka, a za mało argumentów dotyczących wspólnotowości.
Zobacz wideo

Profesor Marcin Matczak komentował w TOK FM spór Polski z UE dotyczący odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. 

Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Stanisława Piotrowicza stwierdził niedawno, że wykonywanie środków tymczasowych unijnego trybunału, które dotyczą funkcjonowania sądownictwa w Polsce jest niezgodne z polską konstytucją. 

Pytanie prawne w tej sprawie zostało skierowane do TK przez Izbę Dyscyplinarną SN. Nastąpiło to po postanowieniu Trybunału Sprawiedliwości UE z kwietnia ub.r., w którym unijny trybunał zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących Izby Dyscyplinarnej w sprawach dyscyplinarnych sędziów. 

- Były poseł PiS w todze, czyli pan Piotrowicz, pozwolił innym beneficjentom PiS, czyli ludziom z izby dyscyplinarnej przebranym w togi, pozostać na stołkach. Ryzykując tym samym interes milionów Polaków, którzy czekają na pieniądze z planu odbudowy - Krytykował prof. Matczak. 

Jego zdaniem, postawa władzy może doprowadzić do wzrostu antyunijnych nastrojów w społeczeństwie, co może mieć daleko idące konsekwencje.

- Ta bardzo nieostrożna władza igra z ogniem. My wiemy, że takie procesy, jak zmiana opinii publicznej, trwają latami. Tak było z brexitem - przypomniał. Przekonywał,że "odpowiednio długo sączone informacje propagandowe" mogą znacznie zmniejszyć liczbę osób deklarujących chęć pozostania w UE - a taką w Polsce obecnie wyraża ponad 80 procent ankietowanych.

Dodał, że nastroje antyunijne łatwiej będzie wzniecić, kiedy Polska zostanie płatnikiem netto. 

- Jeżeli ciągle jest puszczany w eter komunikat, że jest sprzeczność między tym co polskie, a tym co europejskie, to gdzieś to się osadza. (...) Takie procesy, jak proces brexitowy nie zdarzyły się z dnia na dzień. Trochę wydarzyły się przez lekceważenie takich kłamstw i przekonanie, że nie może dojść do takiej katastrofy. A doszło. To nie jest praca bez końca i trzeba jej dać odpór. I to odpór językiem wartości, a nie językiem prawa, traktatów - przekonywał.  

Brakuje języka wartości

Prof. Marcin Matczak odniósł się też krytycznie do sposobu, w jaki UE prowadzi dialog z Polską. 

- Uważam, że to jest słabość UE w tym sporze, że ona działa wyłącznie narzędziami prawnymi. To jest w Polsce odbierane jako atak. Nie używa narracji wspólnotowej, wartości, wspólnego systemu aksjologicznego. To są moim zdaniem właściwie słowa, a nie słowa "nałożymy karę". To woda na młyn władzy, która właśnie na taką reakcję czeka - mówił.

Posłuchaj całej rozmowy

DOSTĘP PREMIUM