Sejm decyduje o odwołaniu Przemysława Czarnka. "Z takim ministrem polska szkoła dalej nie pojedzie"

W Sejmie trwa gorąca dyskusja o odwołaniu Przemysława Czarnka z funkcji szefa Ministerstwa Edukacji i Nauki. Wniosek o wotum nieufności złożyli w czerwcu posłowie Koalicji Obywatelskiej. - Używacie słów o chrześcijaństwie do wykluczania innych. Teraz chcecie tę chorą politykę wprowadzić do szkół - mówił polityk KO Rafał Grupiński.
Zobacz wideo

Jako pierwszy głos zabrał w Sejmie poseł Rafał Grupiński, który uzasadniał, dlaczego Koalicja Obywatelska złożyła wniosek o odwołanie ministra Czarnka. - Kiedy kruszy się poparcie, kiedy kończą się pieniądze, pozostaje polskiej partii rzece jedno: zaostrzenie wojny ideologicznej - mówił polityk. - Jesteście pierwszym środowiskiem, które postanowiło odwracać sens słów. Aktywność ministra edukacji jest na to doskonałym dowodem. Używacie słów o chrześcijaństwie do wykluczania innych. Teraz chcecie tę chorą politykę wprowadzić do szkół - dodał. 

Polityk KO stwierdził też, że minister Czarnek "postanowił wygasić światło w polskiej edukacji" i z "takim ministrem polska szkoła dalej nie pojedzie". - Nie jesteście już demokratyczną partią. Wykorzystacie wszystko, nawet wiarę, by zachować władzę. Tak upodobniliście się do komunistów, że przejęliście ich język. Używacie języka wykluczania. Waszą stolicą jest ciemnogród, nie Warszawa - zwracał się do polityków PiS. 

Grupiński zarzucał również Czarnkowi, że "wpycha na siłę katechetów w program etyki", uczniowie i uczennice "mają być poddani indoktrynacji". - Pan minister Czarnek krzyczy: "koniec prania mózgu dzieci przez wrogie ideologie". Co to jest za język? - pytał poseł. - Dodaje drobniejszym drukiem, że "tylko my, z PiS-u, możemy prać mózgi młodzieży w naszej jedynie słusznej ideologii polskiej partii rządzącej". Skrót jest świetny: PPR - stwierdził. 

Posłowie opozycji chcieli przerwać sprawozdanie posłanki PiS

Następnie posłanka PiS Agnieszka Górska przedstawiała sprawozdanie z posiedzenia sejmowej Komisji Edukacji. Jak mówiła, podczas posiedzenia "główne zarzuty" pod adresem ministra Czarnka wysuwała była minister edukacji z rządu PO-PSL. - A to właśnie za czasów rządu PO-PSL zlikwidowano tysiące szkół (...) wypychano, bez zgody rodziców (...) sześciolatków do szkół. To rok 2012, co kosztowało budżet 244 mln zł - stwierdziła Górska. - Okaleczono podstawowy programowe - wymieniała dalej. 

Słowa posłanki Górskiej wywołały oburzenie posłów opozycji, którzy chcieli złożyć wniosek formalny o przerwanie jej wystąpienia. - Pani kłamie! Tego nie było na komisji - słychać było z sali. - Ja rozumiem, że to są bolesne dla państwa sprawy, ale wysłuchajcie ich spokojnie - stwierdził prowadzący obrady Ryszard Terlecki. Upomniał też posłankę KO Katarzynę Lubnauer 

- Wniosek opozycji jest jednym wielkim kłamstwem, manipulacją i pomijaniem prawdy i faktów. Zamiast merytoryki chcą zafundować uczniom prostactwo intelektualne na marszach antyrządowych. Podczas komisji było wiele głosów, że polska edukacja dzięki ministrowi Czarnkowie zmierza w dobrym kierunku - mówiła dalej posłanka PiS. 

"Pan minister zajmuje się wszystkim poza tym, czym powinien się zajmować"

- Złożymy wniosek do komisji etyki w sprawie wypowiedzi posłanki Górskiej, bo to, co powiedziała, nie było przedmiotem dyskusji na komisji - zapowiedziała posłanka KO i była minister edukacji Krystyna Szumilas. Dodała, że minister Czarnek chce traktować rodziców jak "prezes Kaczyński premiera", który "może podjąć każdą decyzję pod warunkiem, że uzyska zgodę prezesa". - Pan minister zajmuje się wszystkim poza tym, czym powinien się zajmować. Jest biegły w obrażaniu nauczycieli, uczniów, rodziców i samorządów, ideologizowaniu szkoły, ale brakuje mu pomysłów na dobrą i nowoczesną edukację - stwierdziła. 

- Jestem tu w imieniu dziewczyn, które Przemysław Czarnek obraża i wpędza w kompleksy - mówiła z kolei posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Opowiadała, jak zbierając podpisy pod obywatelskim wnioskiem w sprawie odwołania ministra Czarnka spotkała 16-letnią Magdę. - Powiedziała mi, że boi się wracać do szkoły po pandemii, ale jeszcze bardziej boi się wracać do szkoły Czarnka. Boi się szykan za udział w demonstracji, boi się fanatyków z Ordo Iuris - podkreślała.

Krzysztof Bosak z Konfederacji stwierdził, że minister Czarnek nie zasługuje na krytykę "za poglądy", ale za to, "co robi i czego pan nie robi". - Lewica panoszy się na uczelniach, debaty są blokowane - ocenił. Jak stwierdził, Polska szkoła" potrzebuje spokoju, profesjonalizmu i potrzymania obłędu Lewicy". 

Czarnek grzmi o "lewackich bojówkach", Morawiecki o "lewackiej indoktrynacji" 

Pod koniec debaty głos zabrał minister Przemysław Czarnek. - Jeżeli sporządza się wniosek o moje odwołanie na podstawie wycinka publikacji sprzed dziesięciu lat, to to jest kompromitacja opozycji - stwierdził. Dodał, że opozycja "organicznie brzydzi się wolnością" i krytykuje ustawę, która "ma pozwolić rodzicom na wychowanie dzieci tak, jak tego chcą". 

- Musimy zrobić tak, żeby te lewackie bojówki na uniwersytetach przestały terroryzować naszą młodzież, naszych naukowców - grzmiał minister. - Konstytucja gwarantuje wolność poglądów, musimy spowodować, że rektor każdej uczelni będzie miał obowiązek zapewnić wszystkim prawo do dyskusji na uczelni, a jeśli nie, to będzie ponosił tego konsekwencje - stwierdził. 

- To, co was też boli, to nauka historii - mówił Czarnek. - Doprowadziliście do tego, że polska młodzież jest nieświadoma historii najnowszej i przez to podatna na manipulacje. Będziemy dofinansowywać wycieczki do muzeów, do miejsc związanych z kulturą ludową. Będziemy ich uczyć tego, że setki tysięcy, miliony Polaków ratowało swoich żydowskich braci w czasie okupacji niemieckiej i to wam nie pasuje - oznajmił. 

Po ministrze Czarnku na mównicę wszedł jeszcze premier Mateusz Morawiecki. - Będziemy bronić nie tylko pana ministra, będziemy bronić prawa naszych dzieci do normalnej szkoły, prawa naszej młodzieży do nauki bez lewackiej indoktrynacji - przemawiał. - Szkoła musi być miejscem nie tylko pozyskiwania wiedzy, ale także miejscem uszlachetniania serc i dusz, chcemy szkoły, która uczy potrzebnych umiejętności i uczy patriotyzmu - kontynuował. 

- To, co jest waszą solą w oku, że nie chcemy prowadzić do rewolucji światopoglądowej w szkołach, że nie chcemy doprowadzić do lewackiej indoktrynacji, chcemy, żeby szkoła była neutralna światopoglądowo, ale musi uczyć patriotyzmu - stwierdził Morawiecki. 

"Polska młodzież zasługuje na coś lepszego niż pan minister Czarnek"

Wniosek o odwołanie Przemysława Czarnka złożyli w czerwcu posłowie Koalicji Obywatelskiej. Jak mówiła wówczas Barbara Nowacka, "polska młodzież zasługuje na coś lepszego niż pan minister Czarnek". - Nawet nie mówię o jego kompletnym braku kultury osobistej ani jego niebywałej agresji. To jest człowiek kompletnie bez pomysłu na polską edukację. Jego jedynym pomysłem było obrażanie nauczycieli, rodziców, dzieci oraz wprowadzanie średniowiecza - powiedziała posłanka.

We wtorek wnioskiem o odwołanie Przemysława Czarnka zajmowała się sejmowa Komisja Edukacji, ale minister na jej posiedzeniu się nie pojawił. Zapytany, dlaczego był nieobecny, odparł, że w posiedzeniu... uczestniczył. - Był tam mój przedstawiciel, pan Rzymkowski, pięknie odpierał wszystkie zarzuty. Nie mam obowiązku, żebym się osobiście pojawił. Miałem bardzo ważne spotkania - stwierdził. Pytany o to, czy jest spokojny o wynik głosowania nad jego odwołaniem, powiedział: "Spokojny jestem o to, że w sobotę będę miał urlop, bez względu na wynik".

Przemysław Czarnek polityczną karierę rozpoczął w 2002 roku, gdy bez powodzenia wystartował w wyborach do Rady Miasta w Lublinie. W 2015 roku został powołany na urząd wojewody lubelskiego, a w 2019 roku zdobył mandat poselski. W wyborach uzyskał najwyższy wynik w swoim okręgu. Zrezygnował wówczas z funkcji wojewody, a w październiku 2020 roku został powołany na urząd ministra edukacji i nauki. 

DOSTĘP PREMIUM