"Teatr Mariana Banasia prawdopodobnie się skończył". Dziennikarz o kontrataku władzy na szefa NIK i jego syna

Adwokat syna Mariana Banasia ocenił, że zatrzymanie jego klienta było "kompletnie niepotrzebne i trochę na pokaz". - To jest modus operandi obecnej prokuratury, żeby jak najgłośniej dokonać zatrzymania przy współpracy z machiną propagandową. Wyjdzie z tego show dla widzów TVP, który będzie ich utwierdzał w przekonaniach - komentował w TOK FM Radosław Gruca z OKO.press.
Zobacz wideo

Prezes NIK Marian Banaś poinformował w piątek, że jego syn został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA na lotnisku Kraków Balice, gdy wracał z urlopu. Także w piątek Prokuratura Krajowa podała, że - na wniosek Prokuratury Regionalnej w Białymstoku - Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do marszałek Sejmu o zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prezesa NIK. Czy oba zdarzenia w jednym dniu są dziełem przypadku?

- Ewidentnie jest to decyzja polityczna, która musiała zapaść na samych szczytach władzy, czyli u prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Uważam, że termin nie jest przypadkowy - ocenił w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM Radosław Gruca z portalu OKO.press.

Wyjaśnił, że rząd ma teraz na horyzoncie wiele problemów, szczególnie dotyczących zebrania większości w Sejmie do przegłosowania ustaw "Polskiego Ładu". - To jest najważniejszy polityczny projekt PiS-u i ta partia nie może sobie pozwolić, żeby kolejne perturbacje się pojawiały - stwierdził.

"Stalinowski artykuł"

Zdaniem prokuratorów Marian Banaś miał zaniżyć w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychody z dzierżawy kamienicy w Krakowie. Według prokuratury naraziło to Skarb Państwa na stratę ponad 50 tys. zł z należnego podatku dochodowego. Jak informują śledczy, Banaś miał też nakłaniać Dyrektora Administracji Skarbowej w Krakowie do bezprawnego ujawnienia mu informacji na temat prowadzonych w jego sprawie czynności przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i kontroli podatkowej.

Zdaniem Radosława Grucy z OKO.press zarzuty przekroczenia uprawnień miało postawionych wielu szefów służb, np. Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik, ułaskawieni potem przez prezydenta Andrzeja Dudę. - Sami prokuratorzy Zbigniewa Ziobro mówili, że art. 231 mówiący o przekroczeniu uprawnień to przepis stalinowski i że zarzut z tego artykułu można postawić każdemu - powiedział.

Jak dodał, w piątek prawdopodobnie skończył się też "teatr", który reżyserował Marian Banaś. - Wchodził w pewien rodzaj dyskusji z politykami PiS-u. Tylko ślepy by nie zauważył, że Marian Banaś robił parę kroków do przodu (w krytyce rządu), a potem potrafił się wycofać. To jest wszystko gra - mówił dziennikarz. - Mamy do czynienia z rodzajem teatru. Prawdopodobnie ten teatr się skończy, a prezes Banaś bez swojego syna, który mocno go wspierał w przekazywaniu mediom tematów i umiejętnym sprzedawaniu raportów NIK-u, może mieć spore problemy - dodał.

"Wyjdzie z tego show dla widzów TVP"

Adwokat syna Mariana Banasia ocenił, że zatrzymanie jego klienta było "kompletnie niepotrzebne i trochę na pokaz". Podkreślił, że śledztwo toczy się od 2019 roku i Jakub B. od początku deklarował współpracę z organami ścigania.

Gość "Wywiadu Politycznego" TOK FM ocenił, że "większość osób ze świecznika jest zatrzymywana w bardzo podobny sposób". - Pamiętamy np. zatrzymanie Władysława Frasyniuka. To jest modus operandi obecnej prokuratury, żeby jak najgłośniej dokonać zatrzymania przy współpracy z machiną propagandową. Wyjdzie z tego show dla widzów TVP, który będzie ich utwierdzał w przekonaniach - zakończył gość Karoliny Lewickiej.

DOSTĘP PREMIUM