"Może procedury nie są idealne". Fogiel zapewnia, że służby zrobiły wszystko w sprawie oświadczeń Banasia

- Procedury zostały przeprowadzone zgodnie z prawem. Być może przepisy czy procedury nie są idealne. Grunt, że prokuratura prowadzi śledztwo - tak Radosław Fogiel odpowiedział na pytanie o ew. zaniedbania służb w sprawie oświadczeń Mariana Banasia. Gość TOK FM wytknął też opozycji, że nie jest chętna do poparcia wniosku o uchylenie immunitetu szefowi NIK.
Zobacz wideo

W piątek prokurator generalny Zbigniew Ziobro wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK Marianowi Banasiowi. "Prokuratura zamierza postawić prezesowi NIK kilkanaście zarzutów, w tym podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych" - poinformowała Prokuratura Krajowa.

Sprawdzenia oświadczeń majątkowych Mariana Banasia opozycja domagała się, gdy był jeszcze w rządzie Zjednoczonej Prawicy i dopiero kandydował na stanowisko prezesa NIK. Dopiero kilka miesięcy po jego wyborze Centralne Biuro Antykorupcyjne lakonicznie poinformowało, że zakończyła się trwająca pół roku kontrola dokumentów. Ale nie ujawniono informacji dotyczących wyników tego postępowania.

Dominika Wielowieyska pytała w "Poranku Radia TOK FM" wicerzecznika PiS o to, czy będą wyciągnięte konsekwencje wobec pracowników służb, którzy nie wypełniły swoich obowiązków.

Radosław Fogiel odpowiedź zaczął od mówienia o opozycji, która - jak stwierdził - "jest pierwsza do obrony Mariana Banasia, kiedy wpływa wniosek o uchylenie immunitetu". - Moim zdaniem jest tu pewna niekonsekwencja - ocenił. Na uwagę dziennikarki, że w działaniach prokuratury można dopatrywać się odwetu na Banasiu za działania, jakie podejmuje pod jego rządami NIK, odparł: "Jaki odwet?".

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Ponaglany przez Wielowieyską stwierdził, że "nie było osób, które nie sprawdzały oświadczeń majątkowych" Mariana Banasia. - Wszystkie procedury zostały przeprowadzone zgodnie z obowiązującym prawem. Być może przepisy czy procedury nie są idealne. Grunt, że prokuratura prowadzi śledztwo i jeżeli Sejm uchyli immunitet (Banasiowi), sąd rozstrzygnie tę sprawę - ocenił wicerzecznik PiS.

Poseł Kołakowski wrócił do klubu PiS w zamian za dobrą posadę?

Fogiel pytany był też o sprawę Lecha Kołakowskiego. Poseł, który gdy na początku lipca wrócił do klubu PiS, zrezygnował z sejmowego uposażenia i został doradcą zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego, należącego do Skarbu Państwa.

- Prezes Kaczyński mówił o "tłustych kotach", a okazuje się, że wystarczy posłowie zaoferować dobrą posadę i już jest z powrotem w klubie PiS - zauważyła gospodyni Poranka Radia TOK FM.

- Uważam, że tego typu sugestie są niesprawiedliwe. Jeśli chodzi o sytuację zawodową i plany (Lecha Kołakowskiego), należy pytać jego samego. Mogę tylko powiedzieć, że w obecnym Sejmie jest kilkudziesięciu posłów ze wszystkich klubów, którzy nie są posłami zawodowymi, pobierają uposażenia, a pracują gdzie indziej - stwierdził w odpowiedzi polityk PiS.

Na uwagę, że zatrudnienie Kołakowskiego w zarządzie BGK jest sprzeczne z tzw. ustawą antysitwową, którą PiS zobowiązał się poprzeć, gdy podpisywał porozumienie programowe z Pawłem Kukizem, Fogiel odpowiedział: "No tak, ale mówimy o ustawie, która jeszcze nie obowiązuje". - Nasza umowa z Pawłem Kukizem obejmuje uchwalenie tzw. ustawy antykorupcyjnej i liczę, że się w tej sprawie porozumiemy, i znajdziemy dla niej większość w parlamencie - dodał.

Przypomnijmy, głównym założeniem ustawy "antysitwowej" Pawła Kukiza jest to, że posłowie mają zakaz zatrudniania się w podmiotach należących do Skarbu Państwa

DOSTĘP PREMIUM