Tadeusz Dziuba zamiast "zawieszonego" Mariana Banasia? "Jestem sobie w stanie wyobrazić taki scenariusz"

Nawet jeśli Sejm zgodzi się na uchylenie immunitetu Marianowi Banasiowi, to zgodnie z obowiązującym prawem będzie on mógł kierować Najwyższą Izbą Kontroli. Zdaniem Krzysztofa Kwiatkowskiego nie można wykluczyć, że PiS będzie chciało ten problem rozwiązać. I pojawi się, jak mówił w TOK FM były prezes NIK, pomysł nowelizacji ustawy, która pozwoli rządzącym pozbyć się Banasia. Kto mógłby go zastąpić?
Zobacz wideo

Podległa Zbigniewowi Ziobrze prokuratura chce uchylenia immunitetu szefowi Najwyższej Izby Kontroli Marianowi Banasiowi. W piątek wniosek w tej sprawie został skierowany do marszałek Sejmu Elżbiety Witek. Śledczy chcą postawić prezesowi NIK kilkanaście zarzutów, m.in. podania nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych.

Były szef NIK Krzysztof Kwiatkowski w TOK FM przypomniał, że do uchylenia immunitetu szefowi NIK potrzebna jest większość bezwzględna, czyli "za" musi być więcej osób niż "przeciw" i wstrzymujących się razem. - Ci sami ludzie, którzy powołali Mariana Banasia na funkcję szefa NIK, dziś - jeśli uważają, że on tej funkcji nie powinien sprawować - mają moralny obowiązek podjęcia tej decyzji. Opozycja nie powinna głosować ani "za", ani "przeciw" - oceniał senator.

Jego zdaniem najlepiej byłoby, gdyby opozycja wstrzymała się od głosu i powiedziała jasno: "to nie nasza decyzja". - Klub PiS chciał powołania Mariana Banasia na prezesa NIK i teraz klub PiS ma podjąć decyzję, czy mu zdjąć immunitet, czy nie. Sprawdzimy dzięki temu, czy oni w ogóle poważnie traktują zarzuty, które przedstawiają Banasiowi. Bo jeśli nie, to okaże się, że paru posłów PiS się gdzieś zgubi, paru się gdzieś wstrzyma i ten immunitet nie będzie uchylony - mówił w rozmowie z Mikołajem Lizutem.

Kwiatkowski przypominał, że samo uchylenie immunitetu "niczym nie skutkuje". - Przepisy mówią wyraźnie, że prezes NIK musi być skazany, by przestać sprawować swoje obowiązki - podkreślił.

Gość TOK FM przyznał, że "jest sobie w stanie wyobrazić scenariusz, w którym - mimo zapisów konstytucji, że kadencja prezesa NIK trwa sześć lat i mimo ustawy o NIK, ktoś z Prawa i Sprawiedliwości może wpaść na 'nowatorski' pomysł polityczny i znowelizować ustawę o NIK".

- Na przykład w ten sposób, że jeżeli prezes NIK ma przedstawiony zarzut ze strony prokuratury, to nie możemy go odwołać, ale możemy go zawiesić i wtedy były poseł PiS, a obecnie wiceprezes NIK Tadeusz Dziuba niech pełni obowiązki prezesa - wyjaśnił były szef Najwyższej Izby Kontroli. - Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że wtedy Unia Europejska zareaguje. Mówiąc wprost, że to jest zniesienie bezpiecznika w postaci niezależności i autonomii NIK jako kontrolera wydatków pieniędzy publicznych, w tym wydatków ze strony funduszy europejskich - powiedział dalej Kwiatkowski. 

Kim jest Tadeusz Dziuba?

Tadeusz Dziuba to wieloletni poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wojewoda wielkopolski. W wyborach w 2019 roku nie zdobył już mandatu. Wtedy jednak PiS zrobiło z niego zastępcę Mariana Banasia w Najwyższej Izbie Kontroli. 

W lipcu 2020 roku Banaś odsunął Dziubę od nadzoru nad kontrolami. Złożył też zawiadomienie do prokuratury, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa właśnie przez wiceszefa NIK. Jak pisał Onet, Dziuba miał bowiem wpływać na wyniki kluczowej kontroli dotyczącej skuteczności działań Beaty Kempy jako ministra odpowiedzialnego za zagraniczną pomoc humanitarną. Banaś domagał się odwołania swojego zastępcy, ale nie było na to zgody partii.

We wrześniu obowiązki te zostały Dziubie przywrócone.

DOSTĘP PREMIUM