Szef komisji ds. pedofili narzeka na Kościół. "Dla mnie to niezrozumiałe i niepojęte"

- Państwowa Komisja ds. Pedofilii będzie nadal głośno domagać się od Kościoła Katolickiego dokumentów z sądów biskupich, dotyczących przypadków molestowania dzieci przez polskich duchownych - zapewnił w TOK FM przewodniczący tej komisji Błażej Kmieciak.
Zobacz wideo

Państwowa Komisja ds. Pedofilii apeluje o zmiany przepisów, które pozwoliłyby skuteczniej ścigać przestępców wykorzystujących seksualnie dzieci. Komisja zaprezentowała pierwszy raport ze swojej działalności. Od listopada zeszłego roku urząd prowadził łącznie 349 spraw. Duża część zgłoszeń to te, w których domniemanymi sprawcami byli rodzice ofiar lub osoby z nimi spokrewnione. Niemal co trzecia dotyczyła osoby duchownej. - W tej grupie mamy hierarchów, którzy mieli wiedzę o przestępstwach, ale nie skierowali spraw do prokuratury. Mamy też historie, które uległy przedawnieniu. I tych, którzy sami do nas się zgłosili żeby opowiedzieć o swojej krzywdzie - mówił w TOK FM szef komisji Błażej Kmieciak.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Zapewniał, że jego komisja będzie zajmowała się każdą sprawą, w której dziecko zostało skrzywdzone. - Nie interesuje nas strój sprawcy. To jest nasza ogromna misja i zadanie, w której musimy być całkowicie niezależni od wszystkich stron - podkreślał Kmieciak.

Niezrozumiały opór Kościoła

W związku z nieprzekazaniem przez polskich biskupów i sądy kościelne akt takich spraw, komisja w zeszłym miesiącu wysłała pismo do watykańskiej Kongregacji Nauki i Wiary z wnioskiem o informacje. - Nadal czekamy na odpowiedź, ale liczymy, że ona będzie. Inaczej byśmy takiego wniosku nie kierowali - mówił gość TOK FM.

Jednocześnie przyznał, że współpraca komisji z polskim Episkopatem jest niezwykle trudna. - Mieliśmy nadzieję - sądząc po pierwszych spotkaniach - że ta współpraca będzie zupełnie inna. Zapewniano nas o dobrej woli i o tym, że będziemy szukać płaszczyzn do przekazywania dokumentów. Nie zostało to jednak zrealizowane - przyznał Kmieciak.

Polski Episkopat twierdzi, że nie ma podstawy prawnej do przekazania dokumentów. - To nieprawda - odpowiada szef komisji. Wyjaśnia, że to wynika wprost z ustawy o komisji. - Jeżeli ta podstawa nie jest doprecyzowana, to taki wniosek zostanie przez nas sformułowany. Rozbieżne stanowisko Episkopatu jest dla mnie niezrozumiałe i niepojęte - ocenił gość TOK FM i zapewnił, że instytucja, którą kieruje, nie powiedziała w tej sprawie ostatniego słowa. 

- Będziemy się głośno przypominać. Polityka papieża Franciszka jest jasna, a my jesteśmy organem ścigania, co nie wszyscy sobie uświadomili. Tu nie chodzi o walkę z Kościołem, bo ja nadal jestem przekonany, że gramy do tej samej bramki i chcemy wyjaśniać te sprawy. Bo dla nas liczy się przede wszystkim interes skrzywdzonych osób - podsumował Kmieciak.

DOSTĘP PREMIUM