"Donald Tusk zaczął z przytupem". Ekspertka o rosnących notowaniach KO i sondażowej "mijance"

- Takiej sytuacji, jeżeli chodzi o Koalicję Obywatelską, nie widzieliśmy od dłuższego czasu. Jest więc powód do radości wśród wyborców - tak dr Barbara Brodzińska-Mirowska komentowała w TOK FM znaczący wzrost poparcia dla KO. Politolożka nie ma wątpliwości, że o takich notowaniach bez Tuska nie byłoby co marzyć.
Zobacz wideo

W najnowszym sondażu IBRIS dla Onetu znacząco wzrosły notowania Koalicji Obywatelskiej, która odnotowała poparcie na poziomie 26,2 proc. To o 10,1 pkt proc. więcej niż pod koniec czerwca. Jednocześnie dość znaczący spadek zaliczyła Polska 2050. Na ugrupowanie Szymona Hołowni głos oddać chce 10,9 proc. badanych, czyli o 7 pkt proc. mniej niż miesiąc temu. 

- Jest to "mijanka" (wyprzedzenie Polski 2050) przez Koalicję Obywatelską bardzo mocno oczekiwana. I jest to efekt Tuska, co tu dużo mówić - komentowała w TOK FM dr Barbara Brodzińska-Mirowska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Donald Tusk rzeczywiście zaczął bardzo dobrze, z przytupem i takiej sytuacji - jeżeli chodzi o KO - nie widzieliśmy od dłuższego czasu. Jest więc powód do radości wśród wyborców i ten entuzjazm jest im na tym etapie bardzo potrzebny - dodała.

Dopytywana czy w jej opinii ta zmiana między Hołownią a KO ma charakter trwały - politolożka odparła, że to zależy od tego, co będzie działo się dalej. - Na razie Tusk kilkoma swoimi wystąpieniami zrobił robotę za ostatnie lata dla Koalicji Obywatelskiej. Wywołał emocje, jakie należało wywołać i wzbudził nadzieję. Na tym etapie osiągnął swój cel, ale pytanie, czy jest pomysł na to, co dalej. Jaka będzie strategia - zastanawiała się rozmówczyni Karoliny Lewickiej. 

Sam Hołownia - w wywiadzie dla Gazeta.pl - przyznawał, że to nie jest pierwszy "efekt" w Platformie, z którym musi się zmierzyć. Przypominał o "efekcie Trzaskowskiego" i wzrostach, które wtedy PO odnotowywała. Zapewniał, że jego ugrupowanie dalej będzie "kontynuować organiczny wzrost, który pozwoli pozyskać 5-10 pkt proc. głosów z puli 30 proc. wyborców, którzy nie odnajdują się w klinczu pomiędzy PiS-em i PO".

Czy tak się stanie? Tego nie jest wcale pewna dr Brodzińska-Mirowska. - Oczywiście praca u podstaw jest szalenie ważna i ja nie twierdzę, że ten spadek Szymona Hołowni będzie dalej tak drastyczny. Ale umówmy się, że w starciu z Donaldem Tuskiem, politykiem doświadczonym i też z bardzo określoną pozycją międzynarodową - pewne deficyty związane z przywództwem politycznym u Hołowni widać. Więc to ugrupowanie musi wykonać gigantyczną pracę, żeby być partnerem w tej dyskusji - oceniała politolożka.

Lewica bez powodów do zadowolenia

Karolina Lewicka pytała też swoją rozmówczynię o sytuację Lewicy, która w sondażu zdobyła 7 proc. A przecież pod koniec 2020 roku w sondażach miała kilkanaście procent poparcia.

Zdaniem Brodzińskiej-Mirowskiej Lewicy brakuje tego, czego przez długi czas brakowało Koalicji Obywatelskiej, czyli "przemyślenia, w jakim jesteśmy miejscu i gdzie idziemy". - Mierzą się teraz z ogromnymi problemami wewnętrznymi. A to, co wewnątrz zawsze przekłada się na to, co na zewnątrz. W mojej ocenie Lewica jest w bardzo trudnym momencie - powiedziała.

Ekspertka zwróciła też uwagę, że ugrupowania lewicowe nie wykorzystały tego, co przez ostatnie miesiące działo się w Polsce. Przede wszystkim chodzi o emocje, jakie wywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego, którym kieruje Julia Przyłębska, w sprawie przepisów dotyczących aborcji. Orzeczenie doprowadziło do wybuchu masowych protestów w całym kraju. - To jest temat wybitnie sprzyjający lewicy, a mimo to zupełnie nie trafia ze swoim przekazem - oceniła politolożka.

Przypomnijmy, że w kwietniu Robert Biedroń, Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg ogłosili, że zawarli porozumienie z PiS w sprawie poparcia dla Krajowego Planu Odbudowy.

DOSTĘP PREMIUM