"Brak empatii i pokaz alienacji władzy". Ekspertki surowo o podwyżkach dla polityków

W 2018 roku Jarosław Kaczyński zabrał, a teraz oddał i to z dużą nawiązką. W wypadku choćby marszałków to jest podwyżka blisko 100 procent. To niewyobrażalne, każdemu tego życzę - mówiła w TOK FM Anna Dziewit-Meller.
Zobacz wideo

W Dzienniku Ustaw w piątek wieczorem ukazało się rozporządzenie prezydenta, wprowadzające podwyżki m.in. dla premiera, marszałków Sejmu i Senatu, członków rządu i parlamentarzystów. Premier i marszałkowie będą zarabiać ponad 20 tys. zł miesięcznie, a posłowie po 12 tys. zł. – To zwyczajnie brak empatii i pokaz alienacji władzy – komentowała te doniesienia w TOK FM prof. Dorota Piontek z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jej zdaniem politycy powinni w znacznym stopniu kierować się poczuciem wspólnotowości, a w tym przypadku kompletnie tego zabrakło. – Koszty i korzyści powinno się ponosić solidarnie, chociaż oczywiście nie po równo. Pamiętajmy, że działalność w polityce to nie tylko zarobki. To także choćby znajomości, doświadczenie, które potem można wykorzystywać po zakończeniu służby publicznej. A samo pełnienie takiej funkcji nie powinno się wiązać tylko z uposażeniem – wyjaśniała ekspertka.

Z kolei Anna Dziewit-Meller, publicystka i pisarka, podkreślała, że nigdy nie ma dobrego momentu, na wprowadzenie podwyżek dla polityków. – Jednak ten jest szczególnie zły. Cały czas mamy pandemię, ludzie liżą rany, są zapowiedzi strajków różnych grup społecznych. Wprowadza się jednak taką podwyżkę nieco tylnymi drzwiami, bez konsultacji – mówiła Dziewit-Meller.

Dodawała, że pensje polityków powinny być powiązane z jakością wykonywanej przez nich pracy, a nie z kaprysem jednego człowieka. – W 2018 roku Jarosław Kaczyński zabrał, a teraz oddał i to z dużą nawiązką. W wypadku choćby marszałków to jest podwyżka blisko 100 procent. To niewyobrażalne, każdemu tego życzę – ironizowała publicystka.

Profesor Piontek zwracała też uwagę, że podwyżki dla polityków i wiceministrów nie idą w parzę ze zwiększeniem uposażeń w całej administracji publicznej. – Może się zdarzyć tak, że urzędnicy będą odchodzić. Za chwilę możemy mieć samych generałów, a bez żołnierzy. Kto wie, czy władza nie wprowadzi jakiegoś nakazu pracy, bo okaże się, że w sferze publicznej nie będzie chętnych, żeby pracować – alarmowała ekspertka.

Anna Dziewit-Meller oceniła także, że rządzący fatalnie zakomunikowali podwyżki. Przypomniała wypowiedź prezydenta. Andrzej Duda stwierdził, że "nie było właściwie żadnych wątpliwości, że ludzie, którzy pełnią stanowiska wiceministrów, czyli podsekretarzy stanu, zarabiają niewspółmiernie mało". - To wypowiedź wybitnie dotkliwa. W czasie pandemii lekarze i pielęgniarki też nie zarabiają współmiernie. Te grupy można tylko mnożyć - podsumowała ekspertka. 

DOSTĘP PREMIUM