Prezydentka Słupska jest za podwyżkami dla samorządowców. Projekt KO nazywa "hipokryzją"

To jest hipokryzja - w taki sposób Krystyna Danilecka-Wojewódzka, prezydentka Słupska określiła projekt ustawy złożony przez Koalicję Obywatelską, która chce anulować rozporządzenie prezydenta w sprawie podwyżek dla polityków, w tym dla samorządowców.
Zobacz wideo

Rozporządzenie podpisane przez prezydenta zakłada, że premier i marszałkowie zarabiać będą ponad 20 tysięcy złotych miesięcznie, posłowie po 12 tysięcy złotych. W przypadku posłów to 60-procentowa podwyżka. Do Sejmu wpłynął też poselski projekt ustawy zwiększającej wynagrodzenie Prezydenta RP oraz przedstawicieli władz samorządowych. 

KO złożyło projekt anulujący rozporządzenie prezydenta w sprawie podwyżek. To nie wszystko. - W naszym projekcie ustawy obejmujemy wszystkie stanowiska kierownicze, obejmujące też stanowisko prezydenta. I również stanowiska samorządowe. Traktujemy te najważniejsze stanowiska w państwie tak samo. Nie możemy robić wyjątków - powiedział Jan Grabiec, rzecznik Platformy Obywatelskiej w w TOK FM w rozmowie z Adamem Ozgą. 

- Nie mam parcia, nie czekam na podwyżkę, ale uważam, że krok jest słuszny, ponieważ cztery lata temu w okolicznościach kuriozalnych zdecydowano, że pobory samorządowców zmniejsza się o 20 proc, z dnia na dzień, żeby także zmniejszyć je posłom i to była taka gra polityczna, pod publiczkę - mówiła w "Wywiadzie Politycznym" Krystyna Danilecka-Wojewódzka, prezydentka Słupska. - Natomiast była ona nieodpowiedzialna i zrobiła dużo krzywdy - dodała w rozmowie z Adamem Ozgą. 

Projekt Koalicji Obywatelskiej anulujący rozporządzenie prezydenta nazwała "hipokryzją". 

Przypomniała, że w sierpniu zeszłego roku złożony był projekt poselski, "tych, którzy teraz są przeciwko", żeby "naprawić coś, co zostało zepsute, czyli zabrano prezydentom, burmistrzom, wójtom wynagrodzenie".

- Żebyśmy wiedzieli, o czym mówimy, niektórzy ludzie, którzy żyją ze średniej krajowej, wyobrażają sobie, że prezydenci zarabiają ogromne pieniądze. A myślą tak, bo wiedzą, że to jest bardzo odpowiedzialna praca. Prezydent miasta 100 tys. miasta zarabia brutto 10,5 tysiąca złotych (z dodatkiem stażowym), czyli na rękę 6 800 - tłumaczyła prezydentka Słupska. 

Jak dodała, podlegli mu urzędnicy, szefowie spółek zarabiają 2-3 tysiące więcej. - I to jest poziom, o którym możemy rozmawiać - sprecyzowała kwestię podwyżek. 

- Dlaczego parlamentarzyści mają zarabiać więcej, mając mniejszą odpowiedzialność? - pytała retorycznie. 

- Przestańmy udawać, że państwo ma być skromne, w tym znaczeniu, że mają nieduże pieniądze zarabiać ci, którzy biorą na siebie potężną odpowiedzialność - mówiła dalej. I zakończyła stwierdzeniem, że "nie znajduje argumentów logicznych i merytorycznych" dla projektu KO.

DOSTĘP PREMIUM