Posłowie od Hołowni chcą oddać połowę podwyżki na cele charytatywne. "Niemoralna propozycja PiS"

W reakcji na te pomysły obozu rządzącego posłowie Polski 2050 postanowili, że co najmniej połowę pieniędzy z podwyżek oddadzą na cele charytatywne. - Te podwyżki to taki kamień wrzucony po to, żeby skłócać nas z naszymi wyborcami. Stąd ten nasz gest - wyjaśniała w Poranku TOK FM posłanka Polski 2050 Hanna Gill-Piątek.
Zobacz wideo

Dzięki podpisowi prezydenta Dudy pod rozporządzeniem dotyczącym podwyżek, premier i marszałkowie zarabiać będą ponad 20 tys. zł miesięcznie brutto, a posłowie po 12 tysięcy złotych brutto. W przypadku posłów to 60-procentowa podwyżka. Do Sejmu wpłynął też poselski projekt ustawy zwiększającej wynagrodzenie Prezydenta RP oraz przedstawicieli władz samorządowych.

W reakcji na te pomysły obozu rządzącego posłowie Polski 2050 postanowili, że co najmniej połowę pieniędzy z podwyżek oddadzą na cele charytatywne. - Te podwyżki to taki kamień wrzucony po to, żeby skłócać nas z wyborcami. Stąd ten nasz gest - wyjaśniała w Poranku Radia TOK FM posłanka Polski 2050 Hanna Gill-Piątek.

- My jako opozycja zostaliśmy przez PiS i prezydenta Dudę wciągnięci w tę naprawdę skandaliczną decyzję, która zapadła w wakacje i w środku pandemii. Bo, że pensje w budżetówce stoją (na tym samy poziomie), nie dostają podwyżek nauczyciele, pracownicy ochrony zdrowia, a my, posłowie, mamy dostać bardzo duże podwyżki. PiS tłumaczy się, że uposażenia posłów stoją w miejscu od 20 lat, ale nie jest do dobry moment ani moralna propozycja, dlatego my jej raczej nie możemy przyjąć - powiedziała w rozmowie z Janem Wróblem.

"Prezydent Duda podpisał dzielnie i bohatersko"

Gill-Piątek skrytykowała również prezydenta za podpisanie rozporządzenia w sprawie podwyżek. - Tutaj pan prezydent Duda powiedział, że dzielnie i bohatersko weźmie to na siebie. Ja bym wolała, żeby był bohaterski w promowaniu szczepień - stwierdziła.

Jak podkreśliła posłanka, Polska 2050 opowiada się za wyższymi wynagrodzeniami dla pracowników sektora publicznego, ale chce opracować rozwiązania systemowe i wprowadzić je od przyszłej kadencji Sejmu. 

- Bardzo często mamy do czynienia z populistycznym postulatem, żeby osoby pracujące w sektorze publicznym zarabiały jak najmniej, ale wtedy nie znajdziemy specjalistów (na te stanowiska). Czyli wtedy będzie dziadowskie państwo. Najpierw trzeba przeprowadzić debatę publiczną, a potem ewentualnie te wynagrodzenia podnosić, ale w oparciu o jasne zasady, np. uzależnić te stawki od średniej krajowej. Wtedy politycy pracowaliby na rzecz tego, żeby ta średnia krajowa była jak najwyższa - zakończyła gościni Jana Wróbla.

Z sondażu Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu" wynika, że za podwyżkami dla polityków jest 11 proc badanych, 5 proc. nie ma zdania w tej sprawie. 84 proc. pytanych nie popiera tego rozwiązania.

DOSTĘP PREMIUM