Justyna Pochanke: Mamy Trybunał Przyłębskiej, możemy mieć TVN Suskiego. To jest możliwe

Prezes Kaczyński i jego partia nienawidzą wolności i się jej boją - oceniła w TOK FM Justyna Pochanke. Jak mówiła, TVN-u "obawiali się kolejni politycy", choćby Miller i Czarzasty. - Ale tamte czasy różniły się od obecnej rzeczywistości tym, że żadna z partii nie wpadła na prosty jak cep antydemokratyczny pomysł: można ich zamknąć - stwierdziła.
Zobacz wideo

Słynny projekt nowelizacji ustawy o Krajowej radzie Radiofonii i Telewizji, nazwany błyskawicznie "lex TVN" - miał być procedowany podczas najbliższego posiedzenia Sejmu, które odbędzie się 11 sierpnia. Ale według informacji "Dziennika Gazety Prawnej", ostateczna decyzja zapadnie w najbliższy poniedziałek. Bo PiS zastanawia się nad przyjęciem poprawki, która wydłużyłaby o pół roku proces koncesyjny TVN24 (obecny kończy się za niewiele ponad 50 dni).

Według informatorów "DGP" w grę wchodzi też druga zmiana, która zakłada, że "że KRRiT może udzielić koncesji firmie, której właścicielem jest państwo spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego, o ile polski rząd zawarł z nim stosowną umowę". Z ustaleń gazety wynika, że aby wydłużyć koncesję dla TVN24, Polska musiałaby zawrzeć rządową umowę z administracją Joe Bidena.

"Kaczyński i jego partia nienawidzą wolności"

Jak oceniła w TOK FM Justyna Pochanke, "w normalnych czasach" rozgrywkę rządzących z koncernem TVN uznałaby za najlepszą recenzję 20-letniego istnienia kanału TVN24. - Ale czasy nie są normalne i wszyscy doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Amerykanie mają wszystkie polskie i europejskie zgody na zainwestowanie u nas ogromnych pieniędzy w medialny biznes. Ale to nadal jest polska i niezależna telewizja - mówiła dziennikarka, która przepracowała w stacji blisko 20 lat.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Według Pochanke odpowiedź na pytanie, dlaczego PiS przygotował "lex TVN", jest oczywista. - Prezes Kaczyński i jego partia nienawidzą wolności, niezależności. I się jej boją - stwierdziła.

Dziennikarka przypomniała, że stacji nie lubili, "obawiali się kolejni politycy". - W czasach komisji Rywina nienawidzili jej Leszek Miller i Włodzimierz Czarzasty. Gdy Marek Siwiec całował ziemię kaliską, to nienawidził jej Aleksander Kwaśniewski. A potem nie cierpiał jej minister edukacji (w rządzie PiS - red.) Roman Giertych. A politycy PO (nie znosili TVN) w czasie relacji z rozmów u Sowy. Ale tamte czasy różniły się od obecnej rzeczywistości tym, że żadna z partii nie wpadła na prosty jak cep antydemokratyczny pomysł: można ich zamknąć - podkreśliła Pochanke.

"Mamy Trybunał Przyłębskiej, możemy mieć TVN Suskiego"

Przeciwko pomysłom posłów PiS dotyczącym zmian w przepisach medialnych protestuje właściciel TVN, eksperci, opozycja, widzowie, przedstawiciele Komisji Europejskiej i dziennikarze niezależnych mediów. Wspólne stanowisko w tej sprawie przygotowali senatorowie Demokratów i Partii Republikańskiej. W środę 11 sierpnia w całej Polsce mają się odbyć manifestacje organizowane m.in. przez KOD.

- Chciałabym, żeby było mnóstwo wolnych ludzi, którzy nie pozwolą sobie tak wykrzywić rzeczywistości, że ostatecznie staną się maszynką do wrzucania głosów raz na cztery lata. Bo to się do tego sprowadzi - będziemy mieli wybory bez demokracji. To się dzieje w kilku krajach, które znamy - ostrzegała Justyna Pochanke w TOK FM.

Dziennikarka przyznała, że nie wie, jaki efekt przyniosą protesty. Ale nie jest optymistką. - Mamy Trybunał Julii Przyłębskiej, możemy mieć TVN Marka Suskiego. To jest możliwe - podsumowała.

DOSTĘP PREMIUM