Dwa zarządzenia Manowskiej w sprawie Izby Dyscyplinarnej. "Myśli przede wszystkim o własnej odpowiedzialności"

- To taki ruch, która ma w przyszłości pokazać, że pani Manowska zachowała się właściwie, gdy wszystkie władze zachowały się niewłaściwie - przekonywał prof. Marcin Matczak po tym, jak pierwsza prezes Sądu Najwyższego częściowo zamroziła Izbę Dyscyplinarną.

Małgorzata Manowska, pierwsza prezes Sądu Najwyższego, w czwartek wydała dwa zarządzenia. Pierwsze odnosi się do sprawy dyscyplinarnych sędziów. Drugie dotyczy innych spraw rozstrzyganych przez Izbę Dyscyplinarną SN. Oba mają być reakcją na orzeczenie TSUE na temat ID.

Zgodnie z zarządzeniem, akta nowych spraw dyscyplinarnych sędziów, które wpływają do SN, mają trafiać właśnie do sekretariatu pierwszego prezesa, gdzie będą przechowywane. O tych sprawach, które już są rozpatrywane, zdecyduje prezes ID. Ostateczną decyzję, czy sprawy będą rozpoznawane, Manowska pozostawiła więc samym sędziom.

- Te zarządzenia są bardzo miękkie, one mówią mniej więcej tak: jeżeli będą wpływały nowe sprawy, w sprawach których wypowiedział się TSUE, to proszę je skierować do mnie, a ja je uprzejmie zamrożę. Natomiast sprawy, które już są, to uprzejmie proszę prezesa Izby Dyscyplinarnej, żeby rozważył czy ich nie zamrozić - stwierdził w TOK prof. Marcin Matczak z Wydziału Prawa i Administracji UW.

Dalej mówił, że "jest to delikatny ruch w stronę wykonania wyroku TSUE, ale naprawdę bardzo, bardzo delikatny, poprzedzony wieloma wyjaśnieniami". - Taki ruch, która ma w przyszłości pokazać, że pani Manowska zachowała się właściwie, gdy wszystkie władze zachowały się niewłaściwie - przekonywał prof. Matczak. A to, czy wyrok zostanie wykonany, zależy od reakcji prezesa Izby Dyscyplinarnej. - Pani Manowska pozostawia przestrzeń do działania prezesowi i osobom tam zasiadającym. One mogą nie spełnić prośby i wtedy TSUE stwierdzi, że wyrok nie został wykonany - tłumaczył to gość Pawła Sulika. - Dobry element jest taki, że nowe sprawy będą trafiały do zamrażarki pani Manowskiej - zwrócił jednak uwagę. Dodał, że jego zdaniem wykonanie wyroku TSUE jest połowiczne, "bo TSUE orzekł, że Izba ma przestać działać, a nie przestać rozpatrywać nowe sprawy".

- Pani Manowska myśli przede wszystkim o swojej odpowiedzialności, żeby mogła kiedyś powiedzieć, że zrealizowała orzeczenie TSUE. A odpowiedzialność przesuwa na władze polityczną - podkreślił. 

- Piłka jest teraz po stronie pana premiera i polskich władz, które jeśli chcą, żeby Polska została w Unii Europejskiej, to muszą zareagować - zaznaczył gość TOK FM. 

DOSTĘP PREMIUM