"Póki jest nadzieja, będziemy walczyć". Sroka o ultimatum i wizji rządów "prawo-lewicy" po odejściu Gowina

Miało być trzęsienie ziemi w koalicji rządowej, ale na razie niewiele się zmienia. Porozumienie nie wyszło ze Zjednoczonej Prawicy, tylko postawiło PiS-owi warunki. Rzeczniczka i wiceprezes partii mówiła w TOK FM o "ultimatum". - Póki jest nadzieja, że złe zapisy ustaw zostaną zmienione, dopóty będziemy walczyć. Jeżeli to nam się nie uda, wyjdziemy z koalicji - deklarowała Magdalena Sroka.
Zobacz wideo

Władze Porozumienia zapowiedziały, że ugrupowanie Jarosława Gowina nie poprze zmian podatkowych, w finansowaniu samorządów i w prawie medialnym bez uwzględnienia zmian, które zgłasza partia Jarosława Gowina. Wychodzenia z koalicji więc nie ma, choć politycy Porozumienia odgrażali się, że taki scenariusz leży na stole. Szczególnie po dymisji Anny Korneckiej, która straciła stanowisko wiceszefowej Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii po krytyce rozwiązań podatkowych, zawartych we flagowym programie Zjednoczonej Prawicy - "Polskim Ładzie".

- To jest pewnego rodzaju ultimatum, w którym zaznaczyliśmy kwestie, które są dla nas sprawami granicznymi. Dosyć jasno stwierdziliśmy, że w momencie, kiedy nasze postulaty nie zostaną uwzględnione, to będzie koniec Zjednoczonej Prawicy - komentowała w TOK FM Magdalena Sroka. 

Wiceprezes Porozumienia i rzeczniczka tej partii podkreśliła, że przy tworzeniu Zjednoczonej Prawicy, ani w programach wyborczych koalicji nie było nigdy mowy o podniesieniu podatków polskim przedsiębiorcom "w skali prawie 50 proc.".

Wspominając o dymisji swojej partyjnej koleżanki - Anny Korneckiej - Sroka oceniła, że uzasadnienie tej decyzji "jest zupełnie kuriozalne".  - Tak jakbyśmy dziś powiedzieli, że po polskich ulicach jeździ milion elektrycznych samochodów... To też nie jest oparte na prawdzie - argumentowała, nawiązując do jednej z najgłośniejszych niespełnionych obietnic, jakie od czasu wejścia do rządu składał Mateusz Morawiecki.

Koniec Zjednoczonej Prawicy?

Gościni TOK FM mówiła, że ciągle ma nadzieję, że uda się przekonać "większego koalicjanta" do zmiany stanowiska w sprawie zapisów "Polskiego Ładu" i słynnej ustawy nazywanej "lex TVN". Jeśli PiS nie ustąpi, "to będzie koniec Zjednoczonej Prawicy".

- Wtedy może będzie prawo-lewica, która będzie popierała kwestie podatkowe - stwierdziła.

- Nie macie wrażenia, że ten większy koalicjant trochę sobie - nie chcę powiedzieć: kpi, ale np. marszałek Terlecki się podśmiechuje? Mamy jasne komunikaty: i tak wam nie wierzymy, że cokolwiek będziecie w stanie zrobić - pytał prowadzący rozmowę Michał Janczura. - Oczywiście największy koalicjant ma prawo do tego, by wyznaczać kierunki. Szacunek ma ogromne znacznie, ale w polityce równie ważny jest kompromis. Tym bardziej w koalicji - odpowiedziała dość dyplomatycznie Magdalena Sroka.

A na podsumowanie rozmowy dodała: "Póki jest nadzieja, że złe zapisy ustaw zostaną zmienione, dopóty będziemy walczyć. Jeżeli to nam się nie uda, wyjdziemy z koalicji".

DOSTĘP PREMIUM