PiS przegrał głosowanie, ale Witek ogłosiła reasumpcję. "Moja wina, zasięgnęłam opinii pięciu prawników"

PiS w środę popołudniu przegrało głosowanie ws. odroczenia obrad Sejmu do września. Jednak po ponad dwóch godzinach przerwy marszałek Sejmu Elżbieta Witek ogłosiła reasumpcję głosowania.
Zobacz wideo

Na początku środowych, popołudniowych głosowań Prawo i Sprawiedliwość przegrało kilka głosowań - opozycji udało się uzupełnić porządek obrad o kilka punktów, m.in. o informację rządu nt. organizacji Narodowego Programu Szczepień czy Krajowego Planu Odbudowy. W tej sytuacji posłowie opozycji: Bartłomiej Sienkiewicz (KO) i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zgłosili wnioski o odroczenie obrad. Kosiniak-Kamysz zaproponował, aby Sejm przerwał obrady do 2 września, do godz. 10. W głosowaniu wzięło udział 456 posłów. Za odroczeniem obrad głos oddało 229, przeciwko - 227. Nikt nie wstrzymał się od głosu.

Wynik głosowania wywołał konsternację wśród posłów PiS. Wszak dzisiaj Sejm miał głosować ustawę "lex TVN". Marszałek Elżbieta Witek zarządziła 15 minut przerwy. Pauza jednak przedłużała się. Witek zaprosiła szefów klubów na Konwent Seniorów. Wśród polityków opozycji od razu pojawiły się głosy, że PiS szuka kruczków prawnych, żeby ogłosić reasumpcję (powtórzenie głosowania). 

Tak w istocie się stało. - Chciałam wyjaśnić. Na konwencie seniorów przeanalizowałam wniosek o reasumpcję głosowania, powołujący się na to, że nie była podana data. Zasięgnęłam opinii pięciu prawników, którzy potwierdzili, że wniosek o reasumpcję może być głosowany na tym posiedzeniu. Wina jest ewidentnie moja, bo ja wprowadziłam w błąd, mówiąc do pana Kosiniaka-Kamysza, że to ja zdecyduje do kiedy odroczę posiedzenie. Powiedziałam, że będzie to 15 września - mówiła Elżbieta Witek. 

Po tych słowach Witek na sali rozległy się okrzyki: "oszuści, ile zapłaciliście". Następnie Sejm poparł wniosek o reasumpcję głosowania. 229 posłów zagłosowało za, jeden przeciw, a jeden się wstrzymał. Następnie Sejm odrzucił wniosek o odroczenie posiedzenia do 2 września. 

"Trzeba anulować, bo przegramy"

Przypomnijmy najsłynniejszą reasumpcję głosowania w Sejmie ostatnich lat. Doszło do niej w listopadzie 2019 roku. Do KRS Sejm wybrała zgłoszonych przez PiS posłów Marka Asta (uzyskał 234 głosy), Arkadiusza Mularczyka, Bartosza Kownackiego oraz Kazimierza Smolińskiego (wszyscy trzej po 233 głosy). Niezbędnej większości nie uzyskały zgłoszone przez Koalicję Obywatelską Kamila Gasiuk-Pihowicz (uzyskała 199 głosów) oraz przez Lewicę Joanna Senyszyn (196 głosów).

Było to drugie z głosowań nad kandydaturami do KRS. Pierwsze z głosowań zostało przerwane przez marszałek Sejmu Elżbietę Witek. Marszałek zapytała, czy nowi posłowie mają problem z głosowaniem. Z nagrania na stronie Sejmu wynika, że do marszałek podeszła kobieta, która powiedziała, że "jest problem". Marszałek zapytała, czy anulować głosowanie. Na sali pojawiły się głosy, żeby nie anulować. Na nagraniach na stronie internetowej Sejmu słychać też kobiecy głos: "Trzeba anulować, bo my przegramy, za dużo osób (...)".

Prawdopodobnie chodzi o to, że za dużo osób było poza salą, a przypomnijmy: członków KRS wybiera się większością bezwzględną i tych głosów mogło zabraknąć. Jednak żeby dokonać reasumpcji głosowania, trzeba podać jego wyniki. Marszałek Sejmu tego nie zrobiła, zarządzono ponowne głosowanie, w którym już bez problemu PiS powołał swoich posłów do KRS-u. 

DOSTĘP PREMIUM