Trybunał Stanu dla marszałek Witek? Prof. Chmaj rozwiewa wątpliwości

- Marszałek Elżbiecie Witek nie grozi Trybunał Stanu, bo marszałek Sejmu nie odpowiada przed Trybunałem Stanu, mówię to jako wiceprzewodniczący tej instytucji - mówił na antenie TOK FM prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS. Ale dodał, że marszałek Sejmu nie jest nienaruszalna - pod warunkiem istnienia niezależnej prokuratury.
Zobacz wideo

W związku z "uzasadnionymi wątpliwościami" marszałek Sejmu Elżbieta Witek przychyliła się do wniosku o reasumpcję głosowania ws. odroczenia obrad i poddała go pod głosowanie. Wygrało je PiS, co doprowadziło do tego, że Sejm przyjął w końcu nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. 228 osób posłów głosowało za, 216 przeciw. 10 się wstrzymało.

Jako "uzasadnione wątpliwości" Elżbieta Witek podała własne słowa o terminie, do którego odroczone miałby zostać posiedzenie Sejmu. Jak twierdziła marszałek, we wniosku Władysława Kosiniaka-Kamysza znalazła się data 2 września, a ona ogłosiła, że głosowane będzie przesunięcie na 15 września. Jak dodała, w sprawie wniosku o reasumpcję konsultowała się z "pięcioma prawnikami".

O tym, czym są "uzasadnione wątpliwości", mówił na antenie TOK FM prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista z Uniwersytetu SWPS. - Np. jak głosuje 460 posłów, a oddano 420 głosów albo gdy wyniki są zupełnie inne niż wynika ze składu sali - ktoś nie mógł oddać głosu z powodów technicznych, bo urządzenie do głosowania nie działało - wyliczał prawnik. Jednak jego zdaniem w tej konkretnej sytuacji mieliśmy do czynienia z innym przypadkiem. - Tu było: nie powiodło się nam, więc powtarzamy głosowanie, bo trzeba namówić kilku posłów, żeby teraz zagłosowali inaczej - stwierdził prof. Chmaj. 

Pytany o to, co w sytuacji, kiedy doszło do złamania regulaminu Sejmu - czy marszałek Sejmu może zostać pociągnięta do odpowiedzialności - odniósł się do wezwań do postawienia Elżbiety Witek przed Trybunałem Stanu. - Nie grozi jej Trybunał Stanu, bo marszałek Sejmu nie odpowiada przed Trybunałem Stanu, chyba że zastępuje prezydenta i wtedy dopuści się złamania prawa. Ale niezależna prokuratura może uznać, że doszło do popełnienia przestępstwa przekroczenia obowiązków. Ale wtedy należałoby zweryfikować okoliczności popełnienia tego czynu i to, kto był za to osobiście odpowiedzialny - podkreślał konstytucjonalista, który obecnie jest wiceprzewodniczącym TS. 

DOSTĘP PREMIUM