Wiceprezes Porozumienia mówiła, że wszyscy politycy tej partii to "honorowi ludzie". "Pomyliłam się"

Pięcioro polityków Porozumienia zagłosowała za "lex TVN". - Charaktery kują się w sytuacjach trudnych, a nie komfortowych - komentowała w TOK FM wiceszefowa tej partii Magdalena Sroka. I przyznała, że "pomyliła się" w ocenie koleżanki i kolegów z partii.
Zobacz wideo

"Lex TVN" zostało przyjęte w Sejmie m.in. dzięki głosom pięciorga polityków z Porozumienia Jarosława Gowina. "Za" zagłosowali: Marcin Ociepa, Grzegorz Piechowiak, Wojciech Murdzek, Anna Dąbrowska-Banaszek i Mieczysław Baszko.

O ich postawę pytana była w Poranku Radia TOK FM Magdalena Sroka. Wiceprezes Porozumienia zaczęła od tego, że Dąbrowska-Banaszek nie jest członkinią partii Jarosława Gowina. - Charaktery kują się w sytuacjach trudnych, a nie komfortowych. Każdy z tych parlamentarzystów podjął własną decyzję. Nie będę się wyzłośliwiać, bo to nie o to chodzi - stwierdziła w rozmowie z Janem Wróblem.

Dziennikarz przypomniał swojej gościni jej niedawne słowa na temat polityków Porozumienia. Sroka mówiła, że posłowie i posłanki Porozumienia to "osoby, których nie można wycenić, którzy nie są osobami, które dla stanowiska poświęcą swój honor" i podkreśliła, że to "honorowi ludzie". - Każdy może się pomylić, ja w tym się pomyliłam - przyznała.

Wróbel dopytywał, czy koło Porozumienia, które ma powstać w Sejmie, będzie można nazywać "kołem przegranych". - Gdyby nie Porozumienie wybory kopertowe by się odbyły, mogłoby dojść do weta budżetu unijnego, już dawno mielibyśmy ustawę podatkowa medialna. To nie jest do końca tak, że Porozumienie jest przegrane - przekonywała polityczka.

Głosowanie za posady? "Wolałabym się skupiać na pracy" 

Nie byłoby wczoraj głosowania w sprawie "lex TVN", gdyby nie reasumpcja głosowania, którą zarządziła marszałek Elżbieta Witek po przegranym przez władzę głosowaniu dotyczącego odroczenia posiedzenia Sejmu do września.

W powtórce posłowie od Pawła Kukiza zagłosowali tak, jak oczekiwał PiS, czyli przeciw przesunięciu obrad. - Widzieliśmy wczoraj sytuację, w której trzech parlamentarzystów zmieniło zdanie w drugim głosowaniu. To jest pytanie do nich, co się stało, że zdanie zmienili - komentowała Magdalena Sroka.

Wiceprezes Porozumienia nie odpowiedziała jednak wprost na pytanie, czy przed głosowaniem rząd próbował przekupić posłów różnymi propozycjami. - Mam nadzieję, że wielu parlamentarzystów nie chodzi na korepetycje do posła Kołakowskiego - stwierdziła polityczka. Na pytanie, czy to jedyny taki przypadek, o jakim słyszała w Sejmie, odparła, że "wolałaby się skupiać na konkretnych projektach". 

Lech Kołakowski stał się symbolem tego, jak PiS dba o większość w Sejmie. Polityk w listopadzie 2020 roku odszedł z PiS - nie podobał mu się firmowany przez samego prezesa Kaczyńskiego tzw. piątka dla zwierząt. W lipcu zmienił zdanie i do klubu Prawa i Sprawiedliwości wrócił. Jako polityk Partii Republikańskiej Adama Bielana.

Co ciekawe Kołakowski zrezygnował z uposażenia poselskiego. Szybko okazało się, że zrobił to, gdyż dostał posadę w państwowym Banku Gospodarstwa Krajowego. Poseł konsekwentnie unika odpowiedzi na pytania, ile zarabia na państwowej posadzie. Pojawiły się spekulacje, że za bycie doradcą polityk może otrzymywać co miesiąc nawet 40 tysięcy złotych.

DOSTĘP PREMIUM