"Jak się niszczy pozycję Polski, to każdy może skakać po nas, jak chce". Sikorski o relacjach z Izraelem

Jak się niszczy dyplomację, to potem są tego skutki - tak Radosław Sikorski komentował kryzys w relacjach Polski i Izraela. Według byłego szefa MSZ w stosunkach polsko-izraelskich istotną rolę odgrywa "kwestia zaufania". - Gdyby nie ustawa o IPN, gdyby nie antysemityzm części zaplecza politycznego partii rządzącej, to w tych stosunkach byłoby więcej zaufania - stwierdził Sikorski w TVN24. Krytykował też wycofanie wojsk USA z Afganistanu.
Zobacz wideo

Uważam, że to błąd i mówiłem o tym, gdy ta decyzja zapadała - tak Radosław Sikorski mówił o wycofaniu Amerykanów z Afganistanu. Zdaniem byłego szefa MSZ sposób wycofania wojsk amerykańskich "jest niefortunny". - Ja osobiście, będąc miesiąc temu w Waszyngtonie, doradzałem Amerykanom, żeby zatrzymali sobie jedną z baz, czy to lotnisko w Kabulu, czy najlepiej bazę Bagram. Jako element stabilizujący, element szachowania politycznego reżimu talibów - dodał.

Jak mówił, talibowie nie podbili w tej chwili Afganistanu. - Cały kraj zorientował się na nich i dogadał się lokalnie z miejscowymi talibami, dlatego, że utracił wiarę w przetrwanie tego rządu, bo Amerykanie w ten sposób wycofali dla niego poparcie - powiedział były szef polskiej dyplomacji, który obecnie zasiada w Parlamencie Europejskim.

Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, co pozwoliło talibom na zajęcie dużej części terytorium kraju i otoczenie stolicy państwa, Kabulu. W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu. Państwa UE i NATO ewakuują swych obywateli z Afganistanu. Na terenie lotniska stłoczyło się kilkuset cywilów afgańskich starając się uciec z kraju przed talibami.

Kryzys polsko-izraelskich

Izrael błyskawicznie zareagował na to, że prezydent Duda podpisał w weekend nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego. Najważniejsza zmiana dotyczy ubiegania się o majątek przejęty przez komunistyczną Polskę, w tym nieruchomości należące do ofiar Holocaustu.

Izraelski minister spraw zagranicznych Jair Lapid oświadczył na Twitterze, że Polska "zaaprobowała - nie po raz pierwszy - niemoralną, antysemicką ustawę". Poinformował, że polecił charge d’affaires izraelskiej ambasady w Warszawie, aby "natychmiast wróciła do Izraela na konsultacje, na czas nieokreślony". Zdaniem premiera Morawieckiego to decyzja "bezpodstawna i nieodpowiedzialna". 

Zdaniem Sikorskiego "jak się niszczy dyplomację, to potem są tego skutki". - Jak się niszczy pozycję Polski na świecie, to potem każdy może skakać po nas, jak chce - mówił gość TVN24.

- Wydaje mi się, że parę lat temu Izrael by sobie na takie komentarze nie pozwolił. To nie jest nowa sprawa, ja ją też miałem w swoich stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi i Izraelem i dochodziło czasem do bardzo twardych rozmów, ale one nie wychodziły do sfery publicznej, bo Polska miała taką reputację i pozycję międzynarodową, że tamci nie śmieli - ocenił były szef polskiej dyplomacji.

Według Sikorskiego w relacjach Polski i Izraela istotną rolę odgrywa "kwestia zaufania". - Gdyby nie ustawa o IPN, gdyby nie antysemityzm części zaplecza politycznego partii rządzącej, to w tych stosunkach byłoby więcej zaufania - stwierdził polityk. 

Jak dodał, zmiana przepisów Kpa "nie ma ostrza antysemickiego". - Bo ona dotyka w prawie 90 procentach byłych i obecnych obywateli polskich nieżydowskiego pochodzenia. I oni nie protestują nadmiernie - podkreślił Sikorski.

DOSTĘP PREMIUM